Strona główna 0_Slider Policja prowadzi postępowania po protestach kobiet

Policja prowadzi postępowania po protestach kobiet

4

Dwa postępowania po zawiadomieniach i jedno wszczęte z urzędu po jesiennych protestach kobiet prowadzi świdnicka policja. – To ma nas zniechęcać do protestowania – mówi Lecha Bokszczanin ze Świdnicy, który uczestniczył w “spacerach”.

Od 23 do 2 grudnia w Świdnicy, Świebodzicach, Strzegomiu i Żarowie doszło do kilkunastu akcji protestacyjnych, od spontanicznych spacerów ulicami miasta, do blokad ulic. Mieszkańcy wielu polskich miast zdecydowali się wyjść na ulice po czwartkowym orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że przepis zezwalający na dopuszczalność aborcji w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. Najliczniejsze manifestacje miały miejsce w pierwszych dniach po ogłoszeniu wyroku i gromadziły głownie bardzo młodych ludzi.

W powiecie świdnickim żaden protest nie spotkał się z ostrą reakcją policji, reperkusje spotkały jednak niektórych uczestników manifestacji. Policja do sądu rodzinnego skierowała sprawę 16-latki, która milcząc stała z plakatem podczas nabożeństwa w kościele pw. św. Józefa. Sąd uznał, że nie ma podstaw do rozpatrzenia sprawy.

Świebodzicka aktywistka na rzecz praw kobiet i nauczycielka Justyna Gąsior została powiadomiona przez kuratora oświaty o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego za podejrzenie używania wulgaryzmów w obecności młodzieży. Zaczęły również docierać informacje o innych postępowaniach, tym razem wszczynanych przez policję

W chwili obecnej prowadzone są 3 postępowania w sprawach o wykroczenia. Pierwsze postępowanie dotyczy zdarzeń z dnia 23 października 2020 roku na terenie m. Świdnicy. Prowadzone jest w sprawie naruszeń przepisów o zgromadzeniach. Postępowanie prowadzone jest z urzędu. Drugie postępowanie dotyczy zdarzeń z dnia 26 października 2020 roku na terenie m. Strzegom. Prowadzone jest w sprawie zakłócania spokoju. Postępowanie prowadzone jest po zawiadomieniu osoby pokrzywdzonej. Trzecie postępowanie dotyczy zdarzeń z dnia 27 i 29 października 2020 roku na terenie m. Świdnicy. Prowadzone jest w sprawie zakłócania spokoju. Postępowanie prowadzone jest po zawiadomieniu osoby pokrzywdzonej – poinformowała Swidnica24.pl Magdalena Ząbek ze świdnickiej policji.

W jednym z postępowań jako świadek zeznawał Lech Bokszczanin, który został spisany w pierwszym dniu protestów. – Policja w całej Polsce prowadzi postępowania, które mają na celu zniechęcenie nas do protestowania. Politycy obozu rządzącego boją się protestów, boją się Polek i Polaków, którzy słusznie protestują swoje racje i walczą o swoje prawa. Wywołanie jednej z największych fali oburzeń społecznych ostatnich lat w czasie trwającej epidemii covid, jest skrajnie nieodpowiedzialne. Ludzie tłumnie wyszli na ulice polskich miast, Świdnica w tym nie była wyjątkiem. Tu też setki, a nawet tysiące ludzi wyszły na ulice. Świdnicka policja pomagała w zabezpieczeniu tych spontanicznych spacerów.. .we współpracy udało się zachować bezpieczeństwo – podkreśla uczestnik protestów. – Spontaniczne spacery osób oburzonych postanowieniem Trybunału Julii Przyłębskiej spotykały też na swojej drodze zorganizowane grupy pseudokibiców, a i nie tylko ich, którzy wezwani przez Jarosława Kaczyńskiego tłumnie ruszyli na ulice, co w Świdnicy na szczęście nie skutkowało aktami przemocy, ale znane są przypadki, np wrocławski, gdzie kibol pobił dziennikarkę. W Świdnicy ogólnie spacery obyły się bez przemocy, zarówno ze strony kontrmanifestujących kiboli, jak i policji, która w większych miastach dopuszczała się aktów przemocy, tłumaczonych przez rzecznika policji, Pana Ciarkę tym, że każdy ma granice wytrzymałości psychicznej. Nasza policja wykazała się jednak postawą bardzo dobrą, co zresztą spacerowicze doceniali i pokazywali. Nie zapominamy oczywiście o wsparciu straży miejskiej. Postępowania, które toczą się w całym kraju, mające na celu zniechęcenie nas do protestowania, zazwyczaj kończą się pomyślnie dla protestujących. Straszenie nas, że spacery zwiększają zagrożenie epidemiczne też nie odnalazło potwierdzenia w faktach. Nie było nagle wielkiego wzrostu, który można by uzasadnić zachorowaniami. Profesor Simon tłumaczył, że na świeżym powietrzu, podczas spacerów jesteśmy bezpieczniejsi niż w zamkniętych pomieszczeniach…np. kościołach.

Na razie nikomu nie postawiono zarzutów ani nie ukarano mandatem.

Agnieszka Szymkiewicz