Strona główna 0_Slider Tony śmieci czekają, a Waldemar Woźniak został bez samochodu

Tony śmieci czekają, a Waldemar Woźniak został bez samochodu

0

Przez niespełna dwa lata wysprzątał kilkadziesiąt miejsc: lasy, zagajniki, stawy, przydrożne rowy, pola i łąki. Od kilku dni ma przymusowy postój. – Mój stary Volkswagen nie wytrzymał jazdy po wertepach. Silnik padł – mówi Waldemar Woźniak z Pszenna, doskonale znany już nie tylko w Polsce emeryt, który każdy dzień poświęca na ratowanie środowiska naturalnego przed zalewem odpadów.

Waldemar Woźniak zebrał dotychczas grubo ponad 100 ton śmieci, wyrzucanych dosłownie wszędzie – od pól po rzeki. Często pracuje sam, czasem przy wsparciu znajomych. Chętnie włącza się w akcje porządkowe inicjowane przez wędkarzy, od czasu do czasu dostaje pomoc od strażaków, lokalnych mieszkańców czy klubów sportowych. Po przejściu na emeryturę i po śmierci żony całkowicie poświęcił się ratowaniu środowiska naturalnego. Jest uparty i skuteczny, nie ma dla niego przeszkód. Potrafi współpracować z samorządami i zarządcami dróg. Dzięki jego zaangażowaniu powiat świdnicki jest coraz czystszym miejscem, choć nie brakuje nowych przykładów nielegalnego, bezmyślnego wyrzucania śmieci. W ubiegłym tygodniu Waldemar Woźniak przy pomocy znajomego pozbierał do worków części z rozebranych samochodów, które ktoś wyrzucił nieopodal krzyża między Strzelcami a Szczepanowem:

Z grupą wędkarzy dokończył sprzątanie zatoru na rzece Piławie w Jakubowie. Odpady zostały wywiezione na legalne wysypisko dzięki współpracy z gminą Świdnica:

Teraz społecznik ma przymusową przerwę. 15-letni niewielki Volkswagen nie wytrzymał jazdy po polnych drogach. – Jest w warsztacie, a naprawa silnika będzie kosztowała ok. 2 tysięcy złotych i wcale nie wiadomo, czy za chwilę znów się coś nie posypie – rozkłada ręce. W leciwe auto zainwestował znaczną część z zebranych dla niego podczas społecznej zrzutki 5 800 złotych. – Musiałem kupić nowe opony, wyremontować zawieszenie. Datki przeznaczyłem także na zakup worków i sznurka – wylicza pan Waldemar i dodaje, że marzy o terenowym pickupie, którym mógłby docierać w trudno dostępne rejony. Oczywiście myśli o aucie używanym, ale w dobrym stanie. Datki na zakup auta zbierane są na portalu Planet Heroes, jednak na razie jest tu tylko ok. 1300 złotych.

– Nie wyobrażam sobie, żebym nie mógł dotrzeć tam, gdzie jestem potrzebny – mówi społecznik. A takich miejsc jest bardzo dużo. Na wywiezienie odpadów czeka piaskowania koło Białej, kolejny zator na rzece w Wilkowie, przydrożne rowy. – Muszę to zrobić, bo widzę, jak natura się odradza w miejscach, które zostały wysprzątane! Kilka miesięcy temu usunęliśmy wielki zator śmieciowy z rzeki Piławy na wysokości Grodziszcza. Byłem tam niedawno. Jest mnóstwo ryb, kaczek i są bobry. To jest dla mnie największa nagroda!

/asz/