Strona główna 0_Slider Jesse Cook zagra we Wrocławiu! Kto wygrał bilety?

Jesse Cook zagra we Wrocławiu! Kto wygrał bilety? [ROZWIĄZANIE KONKURSU]

0

Jesse Cook zawita do Polski w lutym 2020 i zagra aż 3 koncerty! Wrocław – Kraków – Warszawa – w tych miastach zabrzmi worldmusic w najlepszym wykonaniu. Kanadyjczyk świętować będzie 25-lecie działalności artystycznej.

Złota płyta i dziesięć platynowych. Pięć koncertowych DVD i płyty z koncertów na żywo. Pięć wystąpień specjalnych dla stacji PBS. Jedna nagroda Juno. Dziewięć nominacji. Jedna nagroda Gemini. Trzykrotnie otrzymał nagrodę Canadian Smooth Jazz. Srebrna nagroda magazynu Acoustic Guitar Magazine. Droga pełna podobnych wyróżnień. Tysiące koncertów w dziesiątkach państw. Miliony wyświetleń na Youtube. Niezliczone grono fanów na całym świecie. I kariera, która w tym roku świętuje swoją 25 rocznicę i nadal trwa.

Całkiem niezły dorobek, jak na kogoś, kto nawet nie planował nagrać płyty.

Gdybyście zapytali mnie w wieku 22 lat, powiedziałbym, że nigdy, ale to nigdy nie będę tworzył muzyki dla publiczności – mówi Jesse Cook. – Powiedziałbym, że publiczność jest zbyt kapryśna – w jednej minucie mogą cię kochać a w drugiej o tobie zapomnieć. Więc, jak się okazuje zrobiłem rzecz, której bym nigdy nie zrobił, i jakimś sposobem to zadziałało – dodaje.

Ale to zbyt mało powiedziane. Od momentu rozpoczęcia kariery albumem “Tempest” w 1995, Cook przetarł niejedne szlaki. Będąc nadzwyczajnym gitarowym wirtuozem, doskonalił swoje umiejętności jako kompozytor, producent, organizator, wykonawca a ostatnio nawet jako reżyser i ambasador kultury. Co niebywałe, rozpoczął większość tych ścieżek jeszcze zanim zaczął szkołę. Urodził się w Paryżu, jako syn filmowca Johna Cooka oraz Heather Cook, reżyserki i producentki telewizyjnej.  Jesse mieszkał również w Barcelonie, gdzie zainteresował się flamenco jeszcze jako mały chłopiec. W wieku 6 lat, po rozwodzie rodziców i przeprowadzce z matką do Toronto, ten niezwykle uzdolniony chłopak uczęszczał do Eli Kassner Guitar Academy. W trakcie wakacji z ojcem w Arles, Jesse jeszcze bardziej zainteresował się flamenco pod wpływem sąsiada Nicolasa Reyes, światowej sławy lidera grupy Gipsy Kings. Poza tym, Cook początkowo i o dziwo planował uczęszczać do Akademii Sztuk Pięknych, do momentu aż jego dziewczyna powiedziała: „Twoja muzyka jest naprawdę dobra, ale twoja sztuka, nie tak bardzo” „Więc zmieniłem tory. I jestem z tego bardzo zadowolony”.

Po uczęszczaniu do Royal Conservatory, York University and Berklee College, piękna kariera jako kompozytora wydawała się pewna – aż do momentu, kiedy telewizja kablowa w Ontario puściła jego kawałek na playliście. – Ich centrala telefoniczna została zasypana telefonami – wspomina. – Ludzie jakimś cudem zdobyli nawet mój numer i zaczęli wydzwaniać do mnie do domu pytając o płytę. A ja odpowiadałem, „Nie mam płyty, jestem zwykłym kompozytorem. Nie nagrywam płyt” – opowiada.

W niedługim czasie zmienił zdanie: Widząc możliwości, Cook nagrał w domu, we własnym zakresie album Tempest przy użyciu 8-ścieżkowca i jednego mikrofonu. Następnie dostarczył swoją pierwszą partię w postaci 1,000 CD z zakładu wprost do dystrybutora swoim własnym samochodem. Te skromne początki szybko obróciły się w wielką międzynarodową karierę. –  To było szaleństwo – mówi dziś 54-latek. ­– I jest to inna historia w każdym zakątku świata – dodaje. W Kanadzie, w telewizji śniadaniowej Canada AM i programie Petera Gzowskiego Morningside wszystko się zaczęło. W US, to był przełomowy występ na Catalina Jazz Festival, gdzie jego gra otrzymała 10-minutową owację na stojąco – To było jak bycie The Beatles – zachwyca się. Jeden występ skłonił sklep do zamówienia wystarczającej liczby albumów Tempest, żeby umieścić go na 14. miejscu listy Billboard. W Polsce, jego album Montreal z 2004 zawojował cały kraj. W Indiach, zdobył sławę po tym jak jedna z jego piosenek została splagiatowana na potrzeby jednego z głównych filmów Bollywood. – W Indiach to jest dozwolone. Nazywają to kulturowym przywłaszczeniem –  i oczywiście tam to wcale nie oznacza tego samego – wyjaśnia.  W Iraku, jego utwory osiągnęły sukces w wiadomościach wieczornych. Gdzie indziej, towarzyszyły ćwiczeniom gimnastycznym i łyżwiarstwu podczas Olimpiady. – W Nagano, japoński i rosyjski łyżwiarz rywalizowali przy tym samym utworze. Jeden z nich wygrał. Myślę, że powinienem dostać brąz – żartuje.

Zatem, nie dziwi fakt, że Cook żartuje sobie, iż jego muzyka „prowadzi znacznie ciekawsze życie” niż on sam. Ale ostatnio, ten międzynarodowy czar – odbił się w stylu komponowania, który łączy flamenco ze wszystkim od stylu klasycznego i jazzu do zydeco, blusa i brazylijskiej samby – to stało się czymś co traktuje na poważnie. – Zawsze tworzyłem muzykę jaką kocham. Ale w ciągu ostatnich paru lat, czułem, że powinien zostać poruszony jakiś aspekt polityczny. Muzyka jaką tworzę pochodzi z miejsc, gdzie politycy uskarżają się na coś: muzyka latynoska, meksykańska, arabska, wszystkie te rzeczy. Tam jest dużo szerzącego się strachu, ludzi próbujących nas odseparować. Ale jeśli muzyka może pochodzić z całego świata i tak pięknie łączyć to bogactwo, to może jest coś, czego muzyka może nas nauczyć – stwierdza.

I jak mówi Cook na swoje następne 25 lat niezwykłej kariery – Czuję się tak jakbym dopiero zaczynał  – mówi – nadal się uczy i rozwija, nadal ściga marzenia i cele. Jest spragniony odkrycia następnego etapu w swojej muzycznej ewolucji. Wypatruje zmiany z albumów muzycznych na utwory z filmami video. Chce zagrać w Carnegie Hall. Przede wszystkim chce podróżować po świecie, łączyć ludzi przy pomocy swojej muzyki i przesłania jedności.

JESSE COOK 25th Anniversary Tour
https://www.facebook.com/JesseCookPolska/

Organizatorzy: Towarzystwo Teatralne, KA-International Art Management, Wrocławskie Towarzystwo Gitarowe

Kto wygrał bilety?
Dla naszych czytelników mieliśmy do wygrania dwa podwójne zaproszenia na koncert Jesse’ego Cooka we Wrocławiu. By je otrzymać, wystarczyło w przesłanym do nas mailu, wyjaśnić: Dlaczego to właśnie Ty powinieneś otrzymać zaproszenie na koncert Jesse’ego Cooka? Bilety otrzymali: Krzysztof Okrasiński i Robert Kwiecień. Jak umotywowali swoją chęć wybrania się na koncert tego znakomitego gitarzysty? Odpowiedzi poniżej.

Krzysztof Okrasiński:

„Jestem przekonany, że powinienem otrzymać zaproszenie na koncert Jesse’ego Cooka, ponieważ słucham go od bardzo dawna. Pierwszy raz usłyszałem go w radiu RAM w wieczornej audycji Piotra Bartysia, to było niesamowite, od razu napisałem do niego prośbę o powtórzenie informacji o Artyście. I tak się zaczęła ta przygoda. Jestem gitarzystą od 25 lat, dzięki temu czuję że to co wyprawia muzycznie Jesse Cook jest czymś więcej niż tylko porywającą muzyką, to jest także niesamowity warsztat, umiejętność improwizacji, a przy tym radość z muzykowania.

I jeszcze jedno… mam już odchowane dzieci, ale mam taki sentyment do tego, że uczyłem je grania na gitarze jednej z solówek Jesse’ego z utworu Dance of Spring, ot takie miłe wspomnienie.”

Robert Kwiecień:

„Piszę w imieniu synów. Mają 13 i 8 lat. Starszy od 9 lat gra na gitarze, na jednym z koncertów kolęd kilka lat temu przedstawiany jako „najmniejsza gitara w Gminie”. Gra na gitarze klasycznej, akustycznej, basowej, elektrycznej i na ukulele. Młodszy, od tygodnia „piłuje” ukulele i „hakuna matata” brzmi już cudownie. I to jest odpowiedź dlaczego. Bo w naszym domu wszystkie gitary mają jedno imię – PASJA.”

Gratulujemy!

/materiały organizatora/