Strona główna 0_Slider Władysław Frasyniuk w Świdnicy o rocznicy stanu wojennego: To nie jest święto...

Władysław Frasyniuk w Świdnicy o rocznicy stanu wojennego: To nie jest święto przegranych

34

Jest ikoną dolnośląskiego zrywu wolnościowego w latach 80. XX wieku i jedną z najbarwniejszych postaci pierwszej Solidarności. Władysław Frasyniuk w Świdnicy nie szczędził mocnych słów, by przekonać młodzież, że rocznica stanu wojennego nie jest świętem ludzi przegranych, a drogę do wolności można torować tylko dzięki sile charakteru.

Miał zaledwie 26 lat, gdy sięgnął po przywództwo w NSZZ Solidarność Regionu Dolnośląskiego. – Solidarność była fenomenem, który stworzyli bardzo młodzi ludzie, tacy jak ja, wykwalifikowani robotnicy – mówił do młodzieży z I LO, II i III LO w Świdnicy. Powodem zaproszenia jednego z liderów ruchu wolnościowego do auli I LO była przypadająca jutro, 13 grudnia, rocznica wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. – Solidarność była fenomenem w skali świata. Ruch związkowy zamienił się olbrzymi ruch społeczny. Totalitarna władza chciała złamać kręgosłup opozycji i 13 grudnia 1981 roku przeciwko narodowi wyprowadziła 70 tysięcy żołnierzy Wojska Polskiego, 30 tysięcy funkcjonariuszy MSW, 1750 czołgów – wyliczał Paweł Barański, nauczyciel historii, który wspólnie z uczniami poprowadził spotkanie. Co działo się 38 lat temu na polskich ulicach, pokazał zestaw archiwalnych filmów,zmontowany w formie teledysku do piosenki “Obława” Jacka Kaczmarskiego. Czołgi, przemoc, gaz łzawiący, brutalne zatrzymania były w tych dniach powszechne. Jednej nocy w całej Polsce aresztowano 10 tysięcy działaczy Solidarności. Wśród nich byli świdniczanie. Dwaj z nich, Marek Kowalski, w wieku 25 lat wiceprzewodniczący zakładowej Solidarności w Świdnickiej Fabryce Urządzeń Przemysłowych i Bolesław Marciniszyn, członek zakładowej Komisji NSZZ Solidarność w Zakładach Elektrotechniki Motoryzacyjnej byli gośćmi dzisiejszego spotkania. Obu dawnych działaczy opozycji Władysław Frasyniuk zaprosił na scenę.

Wcześniej jednak skierował się z apelem do młodzieży, by przesiadła się do pierwszych rzędów. – Nie rozumiem, co jest z tymi pierwszymi rzędami, dlaczego zawsze siadacie w ostatnich. To nieprawda, że ostatni będą pierwszymi. Pierwsi będą pierwszymi! Nie wolno się bać – podkreślał. Władysław Frasyniuk nie chciał mówić o cierpieniach, strachu, represjach. Więcej czasu poświęcił na pokazanie siły, jaką Solidarność zbudowała m.in. na Dolnym Śląsku, w tym także w Świdnicy. – Nie możemy widzieć tamtych czasów przez pryzmat piosenki “Janek Wiśniewski padł”. Ten ruch był trzecim, a jedynym ogólnonarodowym, wygranym powstaniem w Polsce! To trzeba podkreślać! Wasi dziadkowie poszli na czołgi z gołymi rękami i mimo tego, że cała totalitarna machina została skierowana na zdławienie ducha opozycji, ostatecznie wygraliśmy – przekonywał dodając, że dla niego prawdziwą datą odzyskania przez Polskę niepodległości jest 4 czerwca 1989 roku, dzień pierwszych częściowo wolnych wyborów parlamentarnych.

Pytany przez młodzież, skąd się dowiedział o rodzącym się ruchu opozycyjnym i dlaczego postanowił się zaangażować odparł, że wiedzę podobnie jak wielu młodych ludzi czerpał z radia. – W stacji Luxemburg słuchaliśmy zakazanego w Polsce zagranicznego rocka, a o tym, co naprawdę dzieje się w Polsce, dowiadywaliśmy się z Radia Wolna Europa. A co było potrzebne do działania? Charakter! – tłumaczył. Z mocą podkreślał także, że tym, o co zawsze warto walczyć i poświęcić wszystko jest wolność.

Za swoją działalność w latach 80. XX wieku Władysław Frasyniuk był represjonowany. W więzieniach spędził cztery lata, do 1989 roku nie miał pracy. Po odzyskaniu przez Polskę wolności Frasyniuk trzykrotnie był posłem. W 2017 r. ponownie stało się o nim głośno, gdy wraz z Obywatelami RP próbował zablokować przejście uczestników tzw. rocznicy smoleńskiej.

Agnieszka Szymkiewicz
Zdjęcia Dariusz Nowaczyński