Strona główna 0_Slider Wyszedł z SOR-u, zmarł na tyłach szpitala

Wyszedł z SOR-u, zmarł na tyłach szpitala

39

Prokuratura wyjaśnia okoliczności śmierci 33-latka ze Świdnicy, który zmarł wczoraj na tyłach świdnickiego szpitala tuż po opuszczeniu Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Mężczyzna przyszedł po pomoc, bo został uderzony konarem drzewa w klatkę piersiową.

-Mieszkaniec Świdnicy zgłosił się na Szpitalny Oddział Ratunkowy szpitala w Świdnicy 5 maja o godzinie 7.00, uskarżając się na ból żeber. Miał poinformować personel, że został uderzony konarem drzewa – mówi prokurator rejonowy w Świdnicy Marek Rusin. Zwłoki mężczyzny zostały znalezione w zagajniku za placówką około godziny 14.00.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że mężczyźnie przeprowadzono badania płuc i żeber oraz zlecono kolejne, ale na nie już nie czekał. Opuścił szpital o godzinie 13.30 – mówi prokurator i zapewnia, że nie ma w tej chwili informacji o tym, by 33-latek, opuszczając SOR, był w stanie nieświadomości. – Zabezpieczyliśmy dokumentację oraz monitoring – dodaje Marek Rusin.

Prokurator podkreśla, że nie ma śladów, by do śmierci mężczyzny przyczyniły się osoby trzecie. Nie jest także znana przyczyna zgonu. To ustali biegły po wykonaniu sekcji zwłok, która została zaplanowana na 9 maja.

Dzisiaj Prokuratura Rejonowa wszczęła śledztwo w sprawie narażenia pacjenta na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia przez personel medyczny, poprzez nieudzielenie należytej pomocy medycznej oraz dopuszczenie do opuszczenia przez mężczyznę szpitala. Postępowanie obejmuje również wątek nieumyślnego spowodowania do śmierci.

Aktualizacja: Jak podaje prokurator rejonowy Marek Rusin, wg kolejnych ustaleń, ale wciąż mających wstępny charakter, mężczyzna został przewieziony na SOR przez karetkę pogotowia ratunkowego 4 maja o godzinie 7.00. Zostały wykonane badania RTG klatki piersiowej i zlecono kolejne. Ok. 13.30 pacjent sam opuścił szpital. Jego zwłoki znaleziono 5 maja o 14.00 na tyłach placówki.

Agnieszka Szymkiewicz
Zdjęcie Dariusz Nowaczyński