Strona główna 0_Slider W rocznicę ślubu wypchnął żonę z okna

W rocznicę ślubu wypchnął żonę z okna

3

Tragicznie skończyło się huczne świętowanie dwunastej rocznicy ślubu. Żona trafiła do szpitala z połamanym kręgosłupem i żebrami, mąż do aresztu. Mieszkaniec gminy Świdnica wypchnął życiową partnerkę przez balkon. Za ten czyn może trafić do więzienia nawet na 15 lat.

19 czerwca tego roku małżeństwo z podświdnickiej miejscowości zaprosiło do domu rodzinę i znajomych na jubileuszową imprezę, zakrapianą alkoholem. W nocy małżonkowie wyszli na balkon i tam doszło do kłótni. 46-letni Tomasz B.  chciał wyjść z domu, kobieta mu zabraniała. – Wówczas mąż wypchnął ją z balkonu, znajdującego się na wysokości 1,9 metra. Upadek spowodował bardzo poważne obrażenia – mówi prokurator rejonowy Marek Rusin. Kobieta doznała złamania kręgów i żeber. – Mężczyzna uciekł z miejsca zdarzenia i próbował się ukrywać. – Pomoc do jego żony wezwali sąsiedzi – dodaje prokurator. Policja znalazła 46-latka, w chwili zatrzymania był kompletnie pijany – miał ponad 5 promili alkoholu w organizmie. Tomasz B. od lat nadużywał alkoholu i wielokrotnie wszczynał awantury, bił swoją żonę. Prokuratura oskarżyła go o dwa czyny – spowodowanie realnego zagrożenia życia i stosowanie przemocy wobec żony od marca do czerwca 2018 roku. Grozi mu od 3 do 15 lat więzienia.

Mężczyzna w czerwcu trafił na trzy miesiące do aresztu. – Sąd zadecydował o nieprzedłużaniu aresztu, nakazał mężczyźnie opuścić zajmowany z żoną lokal, ma także zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej – mówi Marek Rusin. Prokuratura akt oskarżenia do Sądu Okręgowego skierowała 16 października 2018.

Agnieszka Szymkiewicz
szymkiewicz@swidnica24.pl

  • Dav303

    “Gminy Marcinowice” a nie Świdnica

  • Miecznik

    Mężczyzna wychowany w wolnej katolickiej Polsce!

    • Nie usuwajcie konta!

      Słaby z matmy jesteś czy niedowidzący? 46-latek był wychowywany w latach 70. i 80., czyli w Polsce zniewolonej komuną. I tak samo mogła go wychowywać katolicka rodzina, jak i rodzice należący do PZPR.