Strona główna 0_Slider Tak się bawi Świdnica…

Tak się bawi Świdnica…

19

Hałas, wulgaryzmy, dźwięk tłuczonych butelek, a na finał wielkie śmietnisko. Ciepłe lato sprzyja imprezom na świeżym powietrzu, ale to, co zostawia po sobie balująca część mieszkańców Świdnicy sprawia, że zwykle ładne i zadbane miejsca zamieniają się w jednym momencie w slumsy.

W Świdnicy nie ma wielu miejsc do odpoczynku i rekreacji na świeżym powietrzu. Do najchętniej odwiedzanych należą parki, ale dwa z nich od wielu miesięcy są w remoncie. Większość spacerowych tras wiedzie więc nad zalew Witoszówka, gdzie mieszkańcy chętnie wypoczywają na urządzonym za miejskie pieniądze terenie rekreacyjnym przy bosmanacie. Nocne życie jednak toczy się w innej części zalewu – na dzikiej skarpie poniżej Alei Goplany, tuż nad stanowiskami zajmowanymi przez wędkarzy. To tu rozkładane są koce, rozpalane grille i na koniec – zostawiane góry śmieci. – Długi czas sprzątaliśmy to miejsce na własny koszt i własnymi siłami – mówi Sławomir Kułak, prezes świdnickiego koła Polskiego Związku Wędkarskiego. – W tym roku zwróciliśmy się do miasta, by przynajmniej odebrało zebrane śmieci. Porządki na skarpie bardzo skromnymi siłami robiliśmy w kwietniu i po długim majowym weekendzie. Nad wodą o czystość na bieżąco dbają sami wędkarze.

Cały teren wokół zalewu należy do miasta. Na skarpie widać pozostałości po koszach i workach na odpady. Liczby wyrzuconych butelek i opakowań nie wytrzymały ani kubły, ani worki. Dzieła zniszczenia dokończyły lisy, szukające resztek pożywienia. – Jestem oburzony takim stanem tego miejsca, czy tu nikt ze straży miejskiej albo służb porządkowych nie dociera? Czy ktoś kiedykolwiek został ukarany i zmuszony do posprzątania – pyta pan Piotr, który w minioną niedzielę wybrał się z rodziną na spacer nad zalew. Interwencję portal Swidnica24.pl zgłosił straży miejskiej, pytania o utrzymanie porządku trafiły także do magistratu. Jak informuje Magdalena Ząbek ze świdnickiego magistratu, “teren ten należy do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej i na podstawie umowy zawartej 27 listopada 2014 roku oddany jest w użytkowanie Polskiemu Związkowi Wędkarskiemu Okręg w Wałbrzychu. Użytkownik zobowiązany jest do utrzymania porządku i czystości na brzegach wód obwodu rybackiego oraz do rozpropagowania tych zasad przy wydawaniu zezwoleń na amatorski połów ryb. Zwrócono uwagę właścicielowi terenu, aby egzekwował od użytkownika zachowanie porządku w tym miejscu. Miasto, choć nie jest to w jego obowiązku, uprzątnęło zgromadzone tam śmieci.”

Jacek Budziszewski ze Straży Miejskiej informuje o wynikach podjętej interwencji: “Informuję, że w dniu 20 sierpnia 2018 r strażnik rejonowy wszczął postępowanie wyjaśniające na podstawie Państwa zawiadomienia. W związku z nieujawnieniem sprawców zanieczyszczenia terenu strażnik wystąpił o posprzątanie terenu nad zalewem „Witoszówka” do podmiotów odpowiedzialnych za wskazaną przestrzeń. W dniu 21 sierpnia 2018 r śmieci zostały posprzątane.”

Zalew nie jest jedynym miejscem, gdzie imprezowanie daje się we znaki. O pomoc zwrócił się pan Antoni, mieszkaniec Osiedla Młodych:

“Bardzo problematyczne dla mieszkańców ulicy Prądzyńskiego, zwłaszcza od kościoła tak do numerów 113 jest sąsiedztwo z terenami rekreacyjnymi (plac zabaw, kort, boiska). Oczywiście nie chodzi mi tu o bawiące się dzieci. Tylko te ogólnie bardzo ładne i miłe miejsce spacerów i rekreacji, w ciepłe wiosenne i letnie wieczory i noce zmienia się w dogodne miejsce do głośnych imprez i libacji po których zostaje masa śmieci. Osobiście nie mam nic do tego gdy ktoś pije sobie piwo na ławce w normalny sposób. Niestety, gdy nastaje noc organizowane są tu wręcz dzikie imprezy kilku-kilkunastu osób, które zachowują się w ordynarny sposób, zakłócając ciszę nocną krzykami, rozbijaniem butelek czy puszczaniem muzyki, tak, że przy otwartym oknie nie idzie zasnąć. A noc to jedyny czas podczas upałów, gdy można schłodzić mieszkanie. Po takich imprezach zostaje też oczywiście spory bałagan, choć dookoła są kosze na śmieci. Czasami, gdy te plenerowe imprezy stają się absurdalnie głośne zgłaszałem to straży miejskiej. Ta oczywiście podejmowała interwencje, za co straży bardzo dziękuję, jednak często te interwencje mają słabą skuteczność. Ponieważ imprezowicze widząc patrol świecący latarkami od razu rozbiegają się w kierunku osiedla czy pobliskich działek, i gdy patrol opuści te okolice impreza nadal trwa w najlepsze. Dlatego pytanie do władz miasta czy to miejsce mogło by być objęte lepszą stałą ochroną w godzinach wieczornych i nocnych? To co opisuję to nie są pojedyncze historie, tylko tak wygląda każdy piątek i sobota, a w wakacje też inne dni tygodnia. Potrzebne są tutaj właściwie codzienne wizyty straży miejskiej po godzinie 22, a najlepiej również objęcie tego miejsca miejskim monitoringiem, tak aby osoby zaśmiecające okolice poniosły konsekwencje zostawiania totalnego śmietnika po sobie.”

Pytania zostały przekazane do urzędu miejskiego.

Agnieszka Szymkiewicz
szymkiewicz@swidnica24.pl