Strona główna 0_Slider Kto posprząta nad Jeziorem Bystrzyckim?

Kto posprząta nad Jeziorem Bystrzyckim?

3

Choć leży na terenie gminy Walim, jest równie ważne dla mieszkańców Świdnicy i Wałbrzycha. To jedno z najbardziej lubianych miejsc na weekendowe wypady. Jak magnes przyciąga piękne położenie sztucznego Jeziora Bystrzyckiego, ale cały urok psują zwały śmieci na brzegach.

Przyjemność pływania po zbiorniku przy tamie lubachowskiej czytelnikowi Swidnica24.pl zdecydowanie zepsuł widok nagromadzonych warstw odpadów. – Wybrałem się ostatnio na rower wodny do Zagórza Ślaskiego na Jezioro Bystrzyckie. Byłem zszokowany ilością śmieci znajdujących się na brzegach jeziora – opisuje pan Antoni i załącza zdjęcia. – Poziom wody jest obecnie dość niski i wszystkie śmieci zazwyczaj pływające w jeziorze znalazły się w kilku skupiskach na brzegach. I taka sytuacja trwa już dobrych kilka tygodni, a śmieci jak leżały, tak leżą nadal. Pytanie kto jest odpowiedzialny za oczyszczanie brzegów i samego jeziora (czy jest to Gmina Walim, Powiat Wałbrzyski, Tauron Ekoenergia czy inny podmiot) i czy w ogóle istnieje jakikolwiek harmonogram jego oczyszczania? Pytam o harmonogram ponieważ takie jezioro należy oczyszczać przynajmniej dwukrotnie w roku, a wygląda na to, że prawie nigdy nie jest ono czyszczone. Obecna sytuacja – niski stan wody – wydaje się sprzyjać oczyszczeniu brzegów z zalegających śmieci, gorzej jeśli wody przybędzie i znów wszystko zacznie dryfować po całym jeziorze.

Sztuczne jezioro ma 101 lat. W 1917 roku w ramach tworzenia na obszarze całego Dolnego Śląska budowano zbiorniki retencyjne, które z jednej strony miały chronić przed licznymi powodziami, z drugiej umożliwiały pozyskiwanie energii elektrycznej. Poniżej tamy lubachowskiej powstała elektrownia wodna, która nie przerwała pracy nawet w czasie wojny.

Po wybudowaniu tamy w dawnej dolinie powstało sztuczne jezioro o powierzchni 51 hektarów, długości 3,1 kilometra i pojemności 8 mln m3. Zbiornik spełnia trzy podstawowe funkcje – retencyjną na wypadek powodzi, zabezpiecza wodę pitną dla aglomeracji Bielawa-Dzierżoniów-Pieszyce i jest wykorzystywany do pracy elektrowni. Oficjalnie nie ma mowy o jego funkcji rekreacyjnej, choć ta wydaje się najbardziej widoczna.

Problem brudnych brzegów i pływających śmieci nie jest nowy. Jezioro zbiera wszystkie odpady, wrzucane do rzeki Bystrzycy powyżej tamy, swoje dokładają wędkarze i osoby wypoczywające nad brzegami. To, co widać obecnie, nie jest wynikiem powodzi, a codziennego, systematycznego zaśmiecania wody i brzegów przez ludzi.

Kto ma sprzątać? Gestorami zbiornika są Tauron Ekoenergia i Wodociągi i Kanalizacja w  Dzierżoniowie. Dzisiaj nie udało się ustalić, jak z utrzymania porządku wywiązuje się Tauron ze względu na nieobecność rzecznika prasowego spółki. Wodociągi Dzierżoniowskie  skarżą się na ludzi, których działania doprowadzają jezioro do takiego stanu. Jak usłyszeliśmy w dziale zaopatrzenia, o porządek powinna się zatroszczyć – zdaniem pracownika wodociągów – gmina Walim. Przypomniał, że przez wiele lat organizowane były wspólne akcje sprzątania, w które angażowano także lokalną społeczność, ale ostatnie wielkie porządki zostały urządzone dwa lata temu. Teraz zaangażowanie gminy jest – zdaniem pracownika działu zaopatrzenia – niewielkie. Wodociągi zamierzają za dwa tygodnie posprzątać, ale tylko swoją część brzegów, czyli od tamy do wysokości Fregaty.

Gminie Walim ogromnie zależy na Jeziorze Bystrzyckim – przekonuje Adrianna Zygadło, odpowiedzialna w Urzędzie Gminy za ochronę środowiska – jednak samorząd nie może wykonywać porządków na terenie nienależącym do gminy. Walim ma tylko niewielki fragment brzegu jeziora – plażę Słoneczna, o którą dba i udostępnia latem (w tym roku od początku lipca). Jak mówi Adrianna Zygadło, nie ma możliwości, by sprzątać brzegi przy samej tamie, bowiem objęte są szczególna ochroną ze względu na pobór wody pitnej i tylko Wodociągi Dzierżoniowskie mają prawo tam wchodzić.

Z inicjatywy gminy przez 10 lat aż do 2016 roku przeprowadzane były wspólne akcje. Gmina razem ze sponsorami wykładała 10 tysięcy złotych na organizację wielkich porządków, gestorzy brzegów angażowali się znacznie skromniej. Od pomysłu ostatecznie odstąpiono. – To nie jest tak, że nic nie robimy – zapewnia Adrianna Zygadło. – Wzdłuż drogi nad jeziorem rozstawiliśmy kosze na śmieci i dbamy o ich systematyczne opróżnianie, mimo że to nie jest obowiązek gminy, bo droga należy do powiatu – dodaje i zapewnia, że urząd sprawdzi, jaka jest sytuacja i wezwie zarządców jeziora do posprzątania śmieci.

– Problemu by nie było, gdyby wszyscy korzystali z legalnych sposobów pozbywania się śmieci. W naszej gminie działa Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów, odbieramy również odpady wielkogabarytowe, wszystko w ramach umów. Niezrozumiałe jest to, że ludzie wciąż wyrzucają śmieci do lasu, do wody – ubolewa urzędniczka. Warto dodać, że jezioro zostało gruntownie wyczyszczone podczas remontu tamy, przeprowadzonego w 2016 roku.

Turystów nad Jeziorem Bystrzyckim na pewno będzie przybywało. Wkrótce nową atrakcją będzie kładka pieszo-rowerowa, budowana dzięki unijnej dotacji w miejscu rozebranego mostu wiszącego. Powstaje również Centrum Obsługi Ruchu Turystycznego – Centrum Bioedukacji.

Agnieszka Szymkiewicz
szymkiewicz@swidnica24.pl