Strona główna 0_Slider Biskup świdnicki o katastrofie smoleńskiej. Nie obyło się bez polityki

Biskup świdnicki o katastrofie smoleńskiej. Nie obyło się bez polityki

55

Potrzebna jest modlitwa nie tylko za tych, którzy zginęli, ale także w intencji naszej ojczyzny – apelował biskup Ignacy Dec. Duchowny przewodniczył wtorkowej mszy w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej. W swoim kazaniu nawiązał do rozbiorów Polski, miesięcznic smoleńskich, oraz polityków, którzy udają wierzących przed wyborami.

Nabożeństwo, odprawione w rocznicę katastrofy polskiego samolotu rządowego w Smoleńsku, odbyło się w kościele pw. św. Krzyża. – Dzisiaj przeżywamy 8. rocznicę katastrofy smoleńskiej. Myślimy o matce-ojczyźnie, która jest podzielona. Ilekroć się dzieliła, tylekroć była nieszczęśliwa. Tylekroć spadały na nią różne ciosy. Każdy podział ranił, niszczył. Ilekroć patrzymy na losy naszej ojczyzny, na jej dzieje – dostrzegamy okresy wzlotów, piękne, chwalebne, pełne osiągnięć. Ale także odnajdujemy w dziejach naszego narodu takie okresy ciemne, kiedy nie było jedności, nie było zgody – mówił biskup świdnicki.

Ignacy Dec przywoływał w swoim kazaniu kolejne epizody z historii Polski, udowadniając, że jedynie w chwilach ogólnonarodowej jedności możliwe było osiągnięcie tego, co wydawało się nieosiągalne. Do takiej sytuacji doszło chociażby pod koniec I wojny światowej, gdy obce sobie środowiska polityczne wspólnie walczyły o przywrócenie niepodległej Polski.

Z kolei przykładem braku zgody były według duchownego rozbiory Rzeczypospolitej. – Polska była wtedy podzielona. Były wtedy dwa obozy: obóz patriotyczny i obóz przeciwny, który współpracował z ówczesnymi wrogami naszej ojczyzny. Obóz patriotyczny to Komisja Edukacji Narodowej, to konfederacja barska, to także twórcy konstytucji 3 Maja. A ci z przeciwnej strony, to przede wszystkim Targowica, a także część obozu ostatniego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. W 1795 roku wydano ostateczny wyrok śmierci na państwo polskie. Naród pozostał, ale został rozdrapany przez trzech zaborców – mówił Dec.

Krzyż ustawiony na skwerze Lecha Kaczyńskiego w 8. rocznicę katastrofy smoleńskiej

Biskup świdnicki próbował przełożyć historyczne doświadczenia Rzeczypospolitej na współczesny spór wokół katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. – Tam była reprezentacja całego narodu. Był prezydent z małżonką, był prezydent na uchodźstwie, byli przedstawiciele parlamentu, rządu, świata nauki, byli duchowni i świeccy, byli z lewicy i z prawicy. Gdy przyszło uczcić rocznicę pomnikiem, nie było tam wszystkich rodaków, jak powinno być. Nie ma jakiejś siły żeby się zjednoczyć i dlatego potrzebna jest modlitwa – twierdził.

Wyliczał przy tym różnorakie konflikty, do których dochodziło podczas dotychczasowych miesięcznic smoleńskich. Wspomniał o walce z krzyżem, marszach i kontr-marszach, wulgaryzmach oraz agresji przeciwko wartościom religijnym. – Co robić, żeby było inaczej, żeby właśnie jeden duch i jedno serce ożywiało wszystkich, którzy uwierzyli? – pytał.

– Podobno [w Boga] wierzą i ci z prawej, i ci z lewej. Może z lewej nie wszyscy. Ale z pewnej partii wielu wyznaje, że wierzy. Zdjęcia sobie z biskupami robią, zwłaszcza przed wyborami. To jest znak, że ta wiara jest nikła, byle jaka, deklaratywna, nieżywa, nieautentyczna, nierealna – mówił biskup. Jak podkreślał, tylko prawdziwa wiara może, i powinna, jednoczyć naród.

***

Mszę w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej, kazanie biskupa świdnickiego oraz jego apel o przywrócenie jedności wszystkich Polaków krótko podsumował też świdnicki radny Dariusz Sienko:

Wpis radnego na Facebooku

Z prośbą o potwierdzenie lub zaprzeczenie zacytowanych przez radnego słów biskupa Ignacego Deca zwróciliśmy się do świdnickiej kurii.

/mn/