Strona główna 0_Slider Udawała czternastolatkę. Dzięki niej wpadł pedofil ze Świdnicy

Udawała czternastolatkę. Dzięki niej wpadł pedofil ze Świdnicy [AUDIO/VIDEO]

11

Dał ogłoszenie na jednym z lokalnych portali. Ewelina odpisała, on zadzwonił. Powiedział, że chce seksu francuskiego, ona zapytała, czy weźmie ze sobą “gumki”. Powiedziała, że ma 14 lat. Umówili się pod świdnickim Tesco. Tam Krzysztof R., świdniczanin, ojciec niepełnosprawnego dziecka, wpadł w zasadzkę, a wczoraj usłyszał wyrok.

Ewa i Ewelina poznały się w sieci, a połączył je Krzysztof Dymkowski, wrocławski motorniczy, który od kilkunastu lat tropi i wystawia policji pedofilów. Obie kobiety postanowiły pomóc łowcy podczas jego tygodniowego pobytu w Wałbrzychu. – Udało się w tak krótkim czasie namierzyć i wystawić policji 11 pedofilów – mówi Ewa. Pomagała logistycznie, użyczała samochodu. Ma charakterystyczny głos z lekką chrypką, nie nadaje się na pozorantkę. Ewelina to co innego. Ta matka dwójki dzieci obdarzona jest  dziewczęcym głosem. W nagranej z Krzysztofem R. rozmowie trudno rozpoznać dojrzałą kobietę. Omawia szczegóły spotkania, przedstawiając się jako czternastoletnia Kasia. – On wiedział, czego chce. Jestem pewna, że nie umawiał się pierwszy raz – ocenia Ewelina. Ma doświadczenie, brała udział w akcjach łowcy pedofilów 5 razy. Do pomocy jako pozorantka zgłosiła się sama. – Mam dwoje dzieci, nie chcę, żeby kiedykolwiek stały się ofiarą takich chorych ludzi. Im więcej ich się wyłapie, zanim coś zrobią, tym lepiej – mówi z przekonaniem.

Krzysztofa R. namierzyli tak jak innych pedofilów. – W ogłoszeniach ważne jest jedno: dopisek “wiek bez znaczenia”. Bo jak piszą, że 16 plus, czy 18 plus to jasne, że chcą seksu z kobietami. A tamtym zależy na dzieciach – opisuje Ewa. Brała udział w czterech akcjach. Mówi, że za każdym razem była wściekła, miała ochotę krzyczeć na zatrzymywanych pedofilów. – Emocje są ogromne – dodaje Ewelina.

Na mężczyznę z ogłoszenia czekała przed sklepem 23 sierpnia 2017 roku. Trochę trwało, zanim zatrzymał się opisany przez niego srebrny samochód. – W tym czasie już rozmawiał ze mną przez telefon. Trochę źle to rozegrałam, bo podbiegłam do auta i złapałam za drzwi. Gdyby nie to, że miał zaciągnięty ręczny, to mógłby gwałtownie odjechać, a próbował, jak zobaczył policjantów. Jednak nie wypierał się tego, po co przyjechał – opowiada.

Obie kobiety brały udział w zatrzymaniu różnych pedofili. – Był niepełnosprawny, był staruszek. Ale jak się dowiedziałam, kim jest ten świdniczanin, to nie wierzyłam. On ma niepełnosprawną córkę – mówi Ewa. – Potrzebuje pieniędzy na jej leczenie, a był gotów płacić za seks z dziećmi? – wciąż nie dowierza Ewelina.

Kobiety są zaskoczone, jak szybko sprawa znalazła swój finał w sądzie. Z 11 zatrzymanych podczas wakacyjnych akcji Krzysztof R. jest pierwszym, który został skazany. – Był oskarżony z artykułu 200  kodeksu karnego o to, że 23 sierpnia 2017 roku w Świdnicy za pośrednictwem portalu ogłoszeniowego i za pośrednictwem sieci telekomunikacyjnej składał propozycje obcowania płciowego i poddania się innej czynności seksualnej małoletniej poniżej lat 15. W rozmowie telefonicznej proponował uprawianie seksu oralnego, umówił się z nią na spotkane pod sklepem Tesco w Świdnicy, na które to spotkanie przybył, zakupując uprzednio prezerwatywy – przytacza uzasadnienie wyroku sędzia Agnieszka Połyniak, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Świdnicy.

Krzysztof R. został skazany na 10 miesięcy pozbawienia wolności  w zawieszeniu na 2 lata. W tym czasie mężczyzna ma składać raporty z okresu próby i pozostanie pod opieką kuratora sądowego. Został obciążony kosztami postępowania w wysokości 900 złotych. Wyrok nie jest prawomocny.

/asz/