Strona główna 0_Slider Strach przed petardami. Jak pomóc naszemu zwierzakowi?

Strach przed petardami. Jak pomóc naszemu zwierzakowi?

2

Wybuchy fajerwerków powodują zdezorientowanie, panikę i lęk. Zwierzę nie ma się gdzie podziać. W niektórych przypadkach wystarczy jedynie, by właściciel pogłaskał psa. W innych natomiast wybuchy powodują tak wielki strach, że zwierzę chowa się na przykład do szafy – mówi lekarz weterynarii Bartosz Podczasiak ze Świdnicy. Choć wiele miast, ale i osób prywatnych coraz częściej rezygnuje z tak hucznego witania Nowego Roku, to wciąż nie brakuje amatorów fajerwerków. Jak wtedy możemy pomóc naszemu zwierzakowi?

Wiele miast organizujących Sylwestra rezygnuje z widowiskowych fajerwerków i petard. W powiecie świdnickim przykładem są Świebodzice, które w zamian oferują równie efektowny pokaz laserowy. Jest to bezpieczniejsza forma witania Nowego Roku, mająca na uwadze również dobro zwierząt, dla których wybuchy są niezwykle stresujące.

Coraz mniej osób decyduje się także na indywidualne odpalanie petard. W Świdnicy organizowaną co roku ogólnopolskiej akcję „Nie strzelam w Sylwestra”, nakłaniającą do zrezygnowania z hucznego świętowania i odpalania petard, które bardzo przeżywają zwierzaki, poparło na utworzonym wydarzeniu ponad 600 mieszkańców.

Jednak wciąż nie brakuje amatorów fajerwerków. – Większość domowych zwierzaków źle znosi gwałtowne i niecodzienne hałasy. U jednych wystrzały powodują jedynie lekką nerwowość, u innych prawdziwą panikę. To dlatego, że zwierzęcy słuch jest wyraźnie bardziej wyczulony niż u człowieka. […] Zwierzęta słyszą dźwięki dużo bardziej precyzyjnie i z większej odległości. Szacuje się, że dźwięki o tym samym natężeniu pies i kot usłyszą w odległości 4-krotnie większej niż ludzie. W związku z tym zwierzęta domowe mogą reagować gwałtownie na oddalone odgłosy wybuchów petard noworocznych, których my możemy nawet nie zauważać – mówi weterynarz neurolog, dr hab. Marcin Wrzosek z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Nasze zwierzaki na huczne witanie Nowego Roku reagują różnie. Mogą nie odstępować nas na krok, chować się w kątach mieszkania lub na przykład w szafie, ale także na otwartej przestrzeni uciekać na oślep. – Strach wywołany hałasem może powodować również agresję zwierzaka, a w efekcie np. zniszczenie, pogryzienie mebli czy poduszek, albo całkowity spadek apetytu, czy biegunkę. W przypadku zwierząt cierpiących na choroby przewlekłe (np. dysplazję stawów biodrowych, chorobę zwyrodnieniową kręgosłupa) – nerwowość wywołana nagłym hałasem zwiększa napięcia mięśniowe i w efekcie powoduje dodatkowy ból – tłumaczy dr hab. Marcin Wrzosek.

Co zrobić, by nasz zwierzak nie przeżywał tak wybuchów? – W takich sytuacjach najlepiej zwierzaka odizolować w pomieszczeniu wewnątrz domu i bez okien, ponieważ błyski, które towarzyszą wystrzałom również powodują lęk. Dobrze, by do pomieszczenia dochodziło jak najmniej odgłosów wybuchów z zewnątrz. Zostawiamy tam jedzenie, wodę, ulubione zabawki czy nawet posłanie zwierzaka, by czuł się jak u siebie – mówi lekarz weterynarii Bartosz Podczasiak z Centrum Zdrowia Małych Zwierząt w Świdnicy.

Co wtedy, gdy jest to niewystarczające działanie? – Można zakupić środek przeciwlękowy, czy to w tabletkach, czy w paście. Są także obroże przeciwlękowe, które zakładamy  zwierzakowi w sytuacjach stresujących. Mamy również środki działające na ośrodkowy układ nerwowy, ale trzeba je podawać nawet kilka dni przed sylwestrem. Są one na bazie psychotropów. Jeżeli nie chcemy podawać takich leków uspakajających, to na rynku dostępne są również środki ziołowe, które także dobrze działają – mówi świdnicki weterynarz. – Nie kupowałbym jednak leków przeciwlękowych w sklepach na własną rękę, tylko udałbym się najpierw do specjalisty, który indywidualnie dobierze odpowiedni środek dla naszego zwierzaka – dodaje.

Podczas noworocznych spacerów z pupilami warto również pamiętać o kilku zasadach. – Psy w tym okresie zawsze wyprowadzajmy na spacer na smyczy, nie pozostawiajmy swobodnie biegających na podwórkach. Zadbajmy też o podanie na obroży danych, dzięki którym – jeśli się zgubią, będzie łatwiej pomóc im odnaleźć swoich opiekunów – podpowiada dr hab. Marcin Wrzosek.

Tekst: AN
/wykorzystane zostały m.in. materiały Uniwersytetu Przyrodnicze we Wrocławiu/