Strona główna 0_Slider Świdniczanie spotkali się z Joanną Kulig i Maciejem Bochniakiem

Świdniczanie spotkali się z Joanną Kulig i Maciejem Bochniakiem [FOTO]

1

Ona – latała na miotle w superprodukcji „Hansel i Gretel: Łowcy czarownic”, nosiła habit we francuskim filmie „Niewinne”, zagrała w oskarowej „Idzie” Pawła Pawlikowskiego. On – opowiedział, pełną pozytywnej energii, historię o wykonawcach disco polo, stał się reżyserem popularnego serialu „Belfer” i stworzył wyjątkowy dokument o Nowym Jorku w sercu Afryki oraz etiopskich jazzmanach. Świdniczanie, w ramach trwającego cyklu wydarzeń kulturalnych „Czas na Teatr/Teatr na Czasie”, mieli okazję poznać niezwykłe małżeństwo – wyjątkową śpiewającą aktorkę Joannę Kulig oraz reżysera i scenarzystę Macieja Bochniaka.

Choć spotkanie postanowiono zorganizować w holu Miejskiej Biblioteki Publicznej w Świdnicy, to i tak brakowało miejsca dla publiczności. Aktorkę Joannę Kulig i reżysera Macieja Bochniaka, prywatnie będącymi małżeństwem, przywitano gorącymi brawami. Rozmowę, odsłaniającą najciekawsze role aktorskie, najcenniejsze filmy i pasje twórców, przeprowadziła nauczycielka II Liceum Ogólnokształcącego w Świdnicy Mariola Mackiewicz, której towarzyszyła uczennica Maja Szymaszkiewicz.

Marząca o karierze wokalistki Joanna Kulig nie od razu wybrała drogę aktorską. – Aktorstwo nie było moim marzeniem. Chciałam zostać piosenkarką i archeologiem – mówiła. Joanna Kulig ukończyła szkoły muzyczne w Krynicy i Krakowie oraz Państwową Wyższą Szkołę Teatralną im. L. Solskiego w Krakowie i początkowo związała się z krakowskim Starym Teatrem.- To był i jest wspaniały teatr i czułam się tam bardzo dobrze, ale by to zrozumieć i docenić czasami trzeba odejść. Jest to element dojrzewania. W Starym Teatrze rozpoczęłam pracę na trzecim roku studiów szkoły teatralnej. […] Grałam 18 razy w miesiącu i było to dla mnie za dużo. Nie potrafiłam gospodarować moją energią i wszystko starałam się robić na 100 %. Po dwóch latach poczułam, że jestem wypalona i powinnam śpiewać – opowiadała.

Debiut w filmie i nagroda za grę w Teatrze Telewizji sprawiły jednak, że po chwilowym zawahaniu i zmęczeniu emocjonalnym powróciła do aktorstwa. – To nie jesteś ty, lecz odgrywasz postać. Powstaje granica między twoim życiem i światopoglądem, a tym czym jest rola. Wcielanie się w różne postacie jest, bowiem najciekawsze w życiu aktora. Grając role wchodzimy głęboko w emocje, które sterowane są przez reżysera. Osiągając zamierzony efekt musimy jednak uważać, by nie poranić się emocjonalnie. Jest to zawód mocno obciążony psychicznie, dlatego trzeba wyznaczać granice między sobą, a postacią – wyjaśniała.

Aktorka wcieliła się w wiele ciekawych postaci. Zagrała chociażby studentkę Alicję w kontrowersyjnym filmie „Sponsoring”. – Była to wymagająca rola. Trudno było mi sobie wyobrazić taką sytuację. Nie mieściło się to w moich kategoriach, że nie można znaleźć innego sposobu, by utrzymać siebie i nie musieć uciekać się do sponsoringu. Wiadomo jednak, że grając postać trzeba ją obronić – tłumaczyła Joanna Kulig. Aktorka wspomniała również o roli piosenkarki w oskarowym filmie „Ida” Pawła Pawlikowskiego czy wcieleniu się w zakonnicę we francuskim filmie „Niewinne”.

Joanna Kulig ma na swoim koncie także rolę w superprodukcji niemiecko-amerykańskiej „Hansel i Gretel: Łowcy czarownic”. – Było to zupełnie inne doświadczenie, od wszystkich filmów, w których zagrałam. Film był w 3D. Grałam czerwonowłosą wiedźmę bez oka. Zakładałam maskę. Właściwie nie miałam swojej twarzy. Zakładałam zbroje. Miałam inne włosy. Do tego były wykonywane odlewy głowy, wyciski szczęki, nosiłam soczewki powiększające oczy. Siadałam w urządzeniu, w którym byłam prześwietlana na około, w przeróżnych wymiarach. Latanie na miotle nagrywano za pomocą dźwigu. Było tam jak w bajce i bardzo mi się podobało – przyznała i jak zdradziła chciałaby wystąpić jeszcze w wysokobudżetowym filmie.

O swojej pasji tworzenia filmów i odkrywaniu ciekawych tematów filmowych opowiadał także Maciej Bochniak, reżyser chociażby pełnego pozytywnej energii filmu „Disco polo”. – Przez dwa lata siedziałem w samym środku tej branży i byłem dopuszczony przez wykonawców tej muzyki do relacji dosyć osobistej. Usłyszałem przeróżne historie. Zrozumiałem, że jest to świetny temat. Zwłaszcza lata 90-te i panujący dziki kapitalizm, który w disco polo znalazł ujście – zauważył. Reżyser i scenarzysta stworzył także interesujący film „Pokój”, w którym zagrał pochodzący ze Świdnicy aktor Juliusz Chrząstowski. Maciej Bochniak jest również jednym z reżyserów serialu „Belfer”, którego drugi sezon będzie miał już wkrótce premierę.

Najnowszym i najbardziej wymagającym filmem był dla reżysera „Ethiopiques. Bunt duszy”. – Film kosztował mnie 4 lata zdjęć i dużo pracy montażowej. Jest to dokument opowiadający historię etiopskich jazzmanów. Jest to opowieść o świecie, Etiopii lat 60-tych i stolicy tego kraju Addis Abeba, która była centrum Afryki. Jeździły tam garbusy. Ludzie chodzili w dzwonach, słuchali jazzu. Stolica była niczym Nowy Jork w środku Afryki, tętniący życiem, a potem przyszli komuniści i zmietli to wszystko z powierzchni ziemi, zabijając pół miliona ludzi – dodał i zaprosił publiczność do obejrzenia filmu już w listopadzie tego roku.

Spotkanie z aktorką Joanna Kulig i reżyserem Maciejem Bochniakiem odbyło się w ramach trwającego w Świdnicy cyklu wydarzeń kulturalnych „Czas na Teatr/Teatr na Czasie”. Dziś w programie wydarzenia m.in. Salon Poezji „Przetańczyć życie” o godz. 20.00 w Teatrze Miejskim.

Tekst: AN
Zdjęcia: Dariusz Nowaczyński