Strona główna 0_Slider “To nie jest moja Solidarność”

“To nie jest moja Solidarność”

7

Janusz Biliński, jeden z 20 świdnickich związkowców, który za działalność opozycyjną w stanie wojennym trafił na 7 miesięcy do więzienia, nie przyjął dyplomu z podziękowaniami od obecnego szefa zarządu regionu NSZZ Solidarność Kazimierza Kimso. – To nie jest moja Solidarność – stwierdził podczas uroczystości zorganizowanej przez obecne struktury związku w Świdnicy i powiecie świdnickim.

solidarnosc-13

Na zdjęciu Zofia Cierniewska, przewodnicząca powiatowej Solidarności, poseł Kukiz`15 Ireneusz Zyska i poseł z klubu parlamentarnego PiS Wojciech Murdzek

Na dwa dni przed 35-tą rocznicą wprowadzenia w Polsce stanu wojennego Rada Oddziału Dolnośląskiego NSZZ Solidarność zaprosiła do wspólnej modlitwy w katedrze i na uroczystość w Klubie Bolko. Nad wydarzeniami patronat objęli biskup Ignacy Dec, poseł Kukiz`15 Ireneusz Zyska, prezydent Świdnicy Beata Moskal-Słaniewska i Kazimierz Kimso, szef dolnośląskiej Solidarności. Na sali pojawił się także poseł z klubu parlamentarnego PiS Wojciech Murdzek. Zabrakło przedstawicieli innych opcji politycznych. Zaproszono kilkanaście osób, które za swoją działalność opozycyjną w latach 80-tych XX wieku zapłaciły represjami, utratą wolności, pracy, zdrowia. Przemawiali posłowie – Ireneusz Zyska i Wojciech Murdzek, który przypomniał, jak wielką ofiarę ponosili 35 lat temu ludzie, którzy nie zgadzali się ze zbrodniczym systemem ówczesnej władzy. – Wydawałoby się, że ta wiedza powinna być ugruntowana, a to doświadczenie powinno być przestrogą i przyznam, że z niedowierzaniem i bólem serca przyglądam się, jak tę historię próbuje się pokazać w niewłaściwym świetle – mówił, dodając, że datę 13 grudnia próbuje się wykorzystać do podburzania narodu. Co konkretnie miał na myśli? – Zapowiedzi, że temu rządowi, tej większości parlamentarnej najlepiej wypowiedzieć posłuszeństwo i sprzeciwić się. I kiedy to wezwanie jest rozszerzone, kierowane do żołnierzy, do służb mundurowych, to jest zaprzeczeniem tego, o co przez tyle lat w Polsce walczono – o demokrację pod szyldami demokracji, żeby było jeszcze śmieszniej paradoksalnie. Brakuje tym, którzy czują się przegranymi, którzy tracą przywileje brakuje cierpliwości, że trzeba w demokratycznym kraju przeczekać kadencję, cztery lata zaledwie i zaproponować Polakom coś, co Polacy zechcą poprzeć w kolejnych wolnych wyborach, a nie szukać rozwiązań, wykorzystywać do tego symboliczną datę tragedii narodowej – stwierdził Wojciech Murdzek. Jak w kontekście stanu wojennego i ówczesnego aparatu represji, ocenia Stanisława Piotrowicza,  jednego z obecnie czołowych posłów PiS, delegowanego do prac nad ustawami związanymi z Trybunałem Konstytucyjnym, w latach 80-tych prokuratora oskarżającego opozycjonistę? – Nie komentuję. Mam nadzieję, że pan poseł Piotrowicz albo złoży klarowne i przekonujące wyjaśnienia, żeby do wszystkich dotarło, albo podejmie jakąś decyzję osobistą, bo oczywiście zawsze jest sytuacja, że powinno wszystkim zależeć na dochodzeniu do prawdy, niezależnie od tego, kogo ta prawda dotyczy.

solidarnosc-17Na zdjęciu Janusz Biliński

Kazimierz Kimso również nie zrezygnował z komentarza do aktualnej sytuacji politycznej. Podczas przemówienia stwierdził, że nie rozumie części dawnych opozycjonistów, którzy chcą 13-tego grudnia organizować marsze sprzeciwu wobec obecnej władzy. Sam natomiast grupie dawnych świdnickich działaczy, którzy byli represjonowani w stanie wojennym wręczył okolicznościowe dyplomy. Jeden z wyróżnionych, Stanisław Walczak, aresztowany i więziony w stanie wojennym dwukrotnie przypomniał  – Wówczas, mimo że różniły nas poglądy, potrafiliśmy działać razem. Dyplomu od Kazimierza Kimso nie przyjął Janusz Biliński, więziony przez siedem miesięcy. – Bo to nie jest moja Solidarność, uważam, że Solidarność się zmieniła. tak nie może być, że ludzi z tamtych czasów się ruguje, nie mówi się o nich, a ja jeden, jeden z tych najmniejszych, protestuję. I to jest właśnie mój protest. Przecież o Wałęsie dzisiaj ani słowa, o Piniorze, człowieku, który tyle zrobił w stanie wojennym, ani słowa. A dzisiaj wypowiadają się ludzie, którzy z Solidarnością albo mieli bardzo mało wspólnego, albo nic nie mieli wspólnego. Dlatego uważam, że nie są mi potrzebne takie odznaczenia. W ogóle nie są mi potrzebne odznaczenia.

Agnieszka Szymkiewicz
Zdjęcia Artur Ciachowski