Strona główna Bez kategorii Góra śmieci jak Everest

Góra śmieci jak Everest [FOTO]

3

Za dwa tygodnie minie 15 lat, kiedy w podświdnickich Sulisławicach rozpoczęto składowanie odpadów. Od tego czasu rośnie góra śmieci, ale według zapewnień osiągnęła już docelową wysokość.

składowisko_sulisławice (8)

Widać górę śmieci, ale najważniejszych rzeczy nie widać: wybudowano instalację mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów, działa linia do sortowania odpadów komunalnych, uruchomiono biogazownię, której celem jest zagospodarowanie 60 m3 gazu wysypiskowego na dobę, uruchomiono instalację do stabilizacji tlenowej frakcji organicznej, wydzielonej ze zmieszanych odpadów komunalnych. Od września 2015 roku trwa rozbudowa o halę sortowni wraz z infrastrukturą instalacji do mechaniczno – biologicznego przetwarzania odpadów. W nowo budowanej hali zostanie umieszczona nowoczesna linia do sortowania odpadów wraz z miejscem rozładunku pojazdów. Na lipiec zaplanowano rozruch sortowni, w normalnej eksploatacji znajdzie się we wrześniu.

Właśnie ta sortownia jest powodem, dla którego nie urośnie już kolejna góra – wyjaśnia Rafał Żurakowski, członek Zarządu Przedsiębiorstwa Utylizacji Odpadów – bo ta kwatera jest już właściwie zamknięta, rozpoczęliśmy jej formowanie – wszystko zgodnie z naszym pozwoleniem zintegrowanym. Odpady trafiające na następne kwatery będą już bardzo bobrze przesortowane w nowej sortowni i nowe kwatery będą inaczej zagospodarowywane. Z czasem ta kwatera porośnie zielenią – po uformowaniu nałożona zostanie warstwa obsypki i posadzone rośliny.

Do Sulisławic obecnie trafiają śmieci ze Świdnicy, z gminy Świdnica, Świebodzic, Marcinowic, Mietkowa, Sobótki, a także z części Kotliny Kłodzkiej. Przedsiębiorstwo wykorzystuje 60% swoich mocy przerobowych.

Do widoku nowego wzgórza na horyzoncie musimy się zatem przyzwyczaić. Tak jak do sąsiedztwa z PUO musieli się przyzwyczaić mieszkańcy Sulisławic.

– My musimy z tym żyć, oni muszą pracować – mówi Barbara Podlaszek, sołtys Sulisławic od dwóch kadencji. – Tyle lat trwało, żeby się tego wzajemnie nauczyć. Obok góry śmieci, szczurów czy fetoru nie da się przejść obojętnie, ale widząc dobrą wolę i chęć pomocy z tamtej strony, łatwiej jest znosić niedogodności sąsiedztwa. PUO stara się, by te niedogodności były jak najmniejsze: sprzątane są śmieci, które roznosi wiatr, przeprowadzane są niemal na życzenie akcje zwalczania gryzoni, wspomagają materialnie nasze lokalne inicjatywy. Po prostu łatwiej się dogadujemy.

/wrt/