Strona główna Sport Moto Świdnica znów należy do Grzegorza Grzyba!

Świdnica znów należy do Grzegorza Grzyba! [VIDEO]

1

Tylko prawdziwy kataklizm mógł pozbawić przed ostatnim oesem Grzegorza Grzyba i Roberta Hundlę zwycięstwa w 44. Rajdzie Świdnickim Krause. Niespodzianki nie było, liderzy klasyfikacji generalnej wygrali Power Stage prowadzony ulicami Świdnicy i zostali zwycięzcami całego rajdu – pierwszej eliminacji Castrol Inter Cars Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski 2016.

Dzień 1 - Łukasz Kufner (21)

Drudzy na świdnickiej próbie byli Jakub Brzeziński i Bartłomiej Boba, którzy stracili 0,9 sek., a na najniższym stopniu podium ostatni oes zakończył Maciej Rzeźnik pilotowany przez Bogusława Browińskiego. W klasyfikacji generalnej rajdu Grzyb pokonał Brzezińskiego o 24 sekundy. Na trzeciej lokacie finiszowali Jarosław Kołtun i Ireneusz Pleskot. Cała trójka startowała w Fordach Fiestach R5.

VIDEO: Czytelnik

Wypowiedzi najlepszej trójki rajdowców:

Grzegorz Grzyb:
Bardzo się cieszę z wygranej. Już wielokrotnie powtarzałem, że Rajd Świdnicki-KRAUSE to jeden z moich ulubionych rajdów. Już od dwudziestu lat mieszkam we Wrocławiu, więc tak naprawdę można uznać, że jest to bardziej moja domowa runda niż Rajd Rzeszowski. Lubię jeździć po tych trasach. Zawsze były to dla mnie kultowe odcinki i bardzo mi odpowiadają. Walka była niesamowicie zacięta, mimo że część z konkurentów miała swoje problemy – my też je mieliśmy, tylko nie o wszystkich mówiliśmy. Bardzo się cieszymy, że tu jesteśmy. Wyniki na mecie , poszczególnych odcinkach specjalnych i walka jaką mieliśmy przyjemność tutaj stoczyć z naszymi kolegami oznacza, że sezon zapowiada się niezwykle emocjonująco.

Jakub Brzeziński:
Na start tego Rajdu wjeżdżałem jako trzeci i byłem przestraszony, ale niesamowicie szczęśliwy. Dzisiaj wjeżdżam na metę jako drugi – to niesamowity weekend! Dzisiaj bijąc się z Łukaszem Habajem o druga pozycję podszedłem do niego i powiedziałem, że to niesamowite uczucie móc być i walczyć w tak zaszczytnym gronie dżentelmenów. Później rozpoczęła się już walka sportowo psychologiczna. Niestety Łukasz popełnił błąd, ale w dalszej części sezonu na pewno będzie bardzo „bogato”. Jestem niesamowicie szczęśliwy, jest fajnie!

Jarosław Kołtun:
Nie ma prostych rajdów i każdy ma swoją trudność. Myślę, że podobnie jak moi koledzy – chyba nikt nie był w stanie idealnie dobrać opon, więc i my robiliśmy to ze zmiennym szczęściem. Nasz najbliższy start t Akropol w Grecji, a potem najprawdopodobniej Rajd Kaszub.

/FOTO: Artur Ciachowski/