Strona główna Sport Piłka ręczna Było blisko, wciąż czekamy jednak na przełamanie

Było blisko, wciąż czekamy jednak na przełamanie

0

Znów czegoś zabrakło, aby zdobyć chociaż jeden punkt. Po dramatycznym boju szczypiorniści ŚKPR-u Świdnica przegrali u siebie z Wolsztyniakiem Wolsztyn 21:22 (10:12) i wciąż z czterema oczkami plasują się na przedostatnim miejscu w tabeli. To osiemnasta porażka Szarych Wilków w tym sezonie, szanse na zachowanie ligowego bytu są już czysto iluzoryczne.

 11

Przed meczem wydawało się, że Wolsztyniak jest przeciwnikiem, z którym świdniczanie mogą powalczyć o wygraną. Wydarzenia na boisku to potwierdziły. Kibice byli świadkami bardzo zaciętego, ale nie stojącego na wysokim poziomie spotkania. Przez całe spotkanie żadna z drużyn nie uzyskała przewagi większej niż dwa trafienia ŚKPR prowadził i w pierwszej i drugiej części spotkania. Dodatkowo kapitalną partię rozgrywał w bramce Tomasz Wasilewicz. Z drugiej strony gospodarze aż osiem razy odsyłani byli na ławkę kar, przy zaledwie czterech minutach upomnień dla Wolsztyniaka. W samych superlatywach można też wyrażać się o golkiperze gości, Marku Wieczorku.

W zawody lepiej weszli świdniczanie. Bramki Mateusza Piędziaka i Mateusza Chabra dały im prowadzenie 2:0. Od stanu 6:4 trzy gole z rzędu rzucili goście i w 20. minucie zrobiło się 7:6 na korzyść Wolsztyniaka. W tej części ŚKPR jeszcze dwukrotnie wychodził na prowadzenie, ale w końcu dały o sobie znać długie okresy gry w osłabieniu i ostatecznie po pół godzinie gry dwubramkowy zapas mieli rywale (10:12). ŚKPR szybko odrobił straty. Skuteczna gra Władysława Makowiejewa i Dmytro Bruya pozwoliła wyprowadzić wynik na 14:13 w 37. minucie. Potem trwała walka cios za cios, ale to raczej świdniczanie musieli gonić wynik. Tak też było w samej końcówce. Na minutę przed końcową syreną Artem Yefimenko rzucił na 21:22. O czas poprosił trener gości Zbigniew Markuszewski. Jego podopieczni źle rozegrali swoją akcję i wyrzucili piłkę w aut. ŚKPR miał prawie dwadzieścia sekund na doprowadzenie do wyrównania. Niestety, świdniczanie też pogubili się. Bardzo późno wprowadzono do gry siódmego zawodnika. Na rzut zdecydował się w końcu Makowiejew, ale piłka minęła bramkę.

ŚKPR Świdnica – Wolsztyniak 21:22 (10:12)

ŚKPR: Wasilewicz, Bajkiewicz – Makowiejew 5, Bruy 4, Yefimenko 3, Piędziak 2, Chaber 2, K. Rogaczewski 2, P. Rogaczewski 1, Bieżyński, Kijek, Jarząbek

Wolsztyniak: Wieczorek – Kaczmarek 8, Rogoziński 3, Gessner 3, Szutta 2, Radny 2, Raczkowiak 1, Wajs 1, Szała 1, Weiss 1, Pietruszka, Podleśny, Kuta, Piskorski, Patelski

/ŚKPR/