Strona główna Blogi Czary Penelopy: Owocowa uczta i galaretki…

Czary Penelopy: Owocowa uczta i galaretki…

0

W minioną sobotę moja starsza córeczka zaprosiła koleżanki na swoje urodziny. Zorganizowanie przyjęcia dla 8 dorastających panienek to nie lada wyzwanie! Kulinariami zajęłam się ja, a scenariusz imprezy opracował mój mąż, który przyjął na klatę również poprowadzenie całej imprezy i ogarnięcie nader temperamentnych gości. A rzecz nie była łatwa. Kto ma nastolatki, ten wie…

desery
Na życzenie solenizantki przygotowałam lekki tort malinowy z galaretką, który ku mojej radości bardzo przypadł do gustu biesiadnikom (po imprezie zostały jedynie 2 kawałki). Prócz tego przygotowałam tęczową paterę galaretek w miseczkach z pomarańczy, szaszłyki owocowe podane na arbuzowym grillu, arbuzową pizzę z owocami, polaną syropem z agawy oraz maślane ciasteczka. Te ostatnie zapakowałyśmy w maleńkie paczuszki i na koniec imprezy każda z dziewczynek otrzymała na wynos parę słodkości w podzięce za przybycie na urodziny. Była jeszcze domowa pizza, na cieniusieńkim cieście, skomponowana zgodnie z życzeniami gości, którą przygotował mistrz ceremonii. Do picia zaserwowaliśmy sok z pomarańczy, koktajl owocowy, lemoniadę z kwiatów czarnego bzu. No cóż… powiem nieskromnie: spisaliśmy się! Impreza była udana, dzieci zadowolone. A to przecież najważniejsze. Nie wiało nudą ani na stole, ani poza nim.

Tęczowe galaretki wzbudziły największą sensację i najszybciej zniknęły ze stołu. „Grillowane” szaszłyki trzeba było kilkakrotnie dorabiać. A pizza podana została bez ketchupu (!) tylko z sosem z oliwy i z czosnku. I z zadowoleniem muszę przyznać, że nawet te dzieci, które zdziwione wypatrywały czerwonej plastikowej butli na stole, w końcu przełamały się, widząc jak inni zajadają pizzę w takiej właśnie odsłonie i nie powoduje to nagłej śmierci w konwulsjach.
Można?

Penelopa Rybarkiewicz-Szmajduch