Strona główna Temat dnia Nowe rośliny na Franciszkańskiej

Nowe rośliny na Franciszkańskiej

3

Urządzenie skweru przy ul. Franciszkańskiej w Świdnicy było równie mocno dyskutowane, jak kontrowersyjny plac Jana Pawła II. Podczas wakacji podświetlane kwatery z roślinami zostały zasypane ziemią i taki stan trwał kilka tygodni. W tej chwili można już oglądać nowe nasadzenia. Czy się podobają?

skwer 1

Skwer z nowymi nasadzeniami,  19 września 2015 roku.

Przebudowa skweru zaczęła się na początku grudnia 2012 roku i kosztowała ponad 624 tys. zł, z czego ponad 404 tys. zł Świdnica otrzymała w formie dotacji unijnej. Zaniedbane dotąd miejsce między biblioteką a budynkami przy ul. Siostrzanej zupełnie zmieniło swój wygląd. Na zieleń wydzielono niewielkie gazony. W centralnej części została wmurowana skrytka na pamiątki świdniczan, a w kwietniu 2014 w tym miejscu zainstalowano rzeźbę sześciu dzików, autorstwa wrocławskiego artysty Grzegorza Łagowskiego.

Dziki9

Skwer w kwietniu 2014 roku.

Jak same dziki od razu zyskały sympatię świdniczan, tak całe rozwiązanie skweru wywołało dyskusję. Protestowali m.in. mieszkańcy budynku przy ulicy Siostrzanej, do którego nie przewidziano dojazdu. Krytykowano zabudowanie skweru granitem, rodzaj wybranej zieleni, brak cienia i wreszcie same gazony. Miały być piękniejsze wraz z nasadzeniem oryginalnych roślin. Rzeczywiście, takie rośliny się wreszcie pojawiły, ale nie na długo. Zostały usunięte podczas tegorocznych wakacji, a obniżone kwatery zasypano ziemią. Oświetlenie gazonów zostało przeniesione na ławki i ściany budynków otaczających skwer. Jak tłumaczył magistrat, o zmiany apelowali mieszkańcy, skarżąc się przede wszystkim na zagrożenie dla dzieci, biegających wśród obniżonych kwater. Na zmiany musiał wyrazić zgodę Urząd Marszałkowski, przebudowa skweru była bowiem realizowana przy udziale środków unijnych.

Franciszkańska

Skwer w sierpniu 2015 r.

W tej chwili na skwerze pojawiły się niewielkie drzewa, kwiaty i rośliny zimozielone. – Zmiana jest raczej niewielka, ale przynajmniej dzieci nie połamią nóg. Szkoda, że od początku nie pomyślano nad tym, żeby tu było więcej zieleni a mniej płyt – mówi pani Anna, która często przysiada na ławce przy Franciszkańskiej.