Strona główna Bez kategorii PRL po świdnicku

PRL po świdnicku [WYNIKI KONKURSU]

2

Pochody 1-majowe, armia radziecka, długie kolejki czy oranżada z saturatora – z tym najczęściej kojarzył sie naszym Czytelnikom okres PRL-u. Ogłoszony przez redakcję Swidnica24.pl konkurs wzbudził wiele wspomnień – te najciekawsze nagrodziliśmy albumami „PRL po świdnicku”.

prl 1

Na konkurs wpłynęło ponad 50 zgłoszeń. Aby zawalczyć o nagrody należało poprawnie odpowiedzieć na 3 pytania:

1. Przy jakiej ulicy mieścił się sklep cukierniczo-owocowy Adolfa Świecha?

2. Jaką nazwę do 1992 roku nosiła obecna ulica Wodna?

3. Co znajdowało się w miejscu aktualnie istniejącej restauracji sieci McDonald’s?

Poprawne odpowiedzi to:

1. Sklep cukierniczy Adolfa Świecha mieścił się przy obecnej ulicy Łukowej.

2. Ulica Wodna przed 1992 rokiem nosiła nazwę Zofii Jaroszewicz

3. W miejscu aktualnie istniejącej restauracji McDonalds’s mieścił się wcześniej pomnik świdnickiego przemysłu.

To jednak nie wszystkie zadania, jakie czekały na Czytelników – musieli oni również dokończyć zdanie: Okres PRL w Świdnicy najbardziej kojarzy mi się z… i tu wspomnień było co nie miara. Przyznaliśmy trzy I miejsca (albumy „PRL po świdnicku”) oraz jedno wyróżenie (album „Stara Świdnica”).  Poniżej prezentujemy zwycięskie zgłoszenia czterech laureatów (wszyscy poprawienie odpowiedzili na 3 pytania):

1. Okres PRL w Świdnicy najbardziej kojarzy mi się z szarymi płaszczami i ze szkolnymi fartuszkami, do tego koniecznie musiały być przypięte tarcze, a jakże! Kolejne wspomnienie mniej związane z ubraniami to o piątej rano – dźwięk przesuwanych po klatce skrzynek i brzek butelek pełnych mleka. Mleka, które trzeba było gotować przed wypiciem, ale za to jak się zsiadło był z niego pyszny twarożek. Teraz nie ma mleczarek ani mleczarzy i butelek z mlekiem pod drzwiami… Tego mi brakuje. Brakuje również czasu spędzonego na podworku z rówieśnikami, wpólnych zabaw i psot. Mimo że nie mieliśmy dostępu do wymyślnych zabawek i multimediów, zawsze potrafiliśmy miło spędzić czas…

/Michał Taczko/

2. Okres PRL w Świdnicy najbardziej kojarzy mi się z pochodami  1-majowymi, z kolejkami za karpiem przed świętami, z głośnymi zabawami w restauracji „Orion”, z telefonem, który miał słuchawkę na kablu, a tarcza do wybierania numeru była okrągła. Ale szczególnie kojarzy mi się z wesołym, szczęśliwym dzieciństwem. Z fajną szkołą, zabawami na boisku i brakiem internetu i tych wszystkich ogłupiaczy. Było inaczej, co wcale nie znaczy, że gorzej.

/Renata Howorko/

3. Okres PRL w Świdnicy najbardziej kojarzy mi się z latami mojej młodości oraz ogromnym podziwem skierowanym w stronę tych wszystkich ludzi, którzy pomimo tak wielu trudności codziennego życia potrafili czerpać radość z małych rzeczy. Każdy dzień był naszą małą bitwą o przetrwanie, a każde „zwycięstwo” wieńczył uśmiech, a czasami również wieniec z papieru toaletowego na szyi, co dzisiaj z perspektywy czasu nabiera nieco komediowego charakteru. Kolorowe pochody 1-majowe, żołnierze „zaprzyjaźnionej armii” na ulicach, kolejkowe ogonki stojące przed sklepami często nawet nie wiedząc za czym oraz ludzie ubrani zgodnie z aktualnie obowiązującą modą masowej produkcji to moje wspomnienia tamtych lat.

/Lucyna Rogala/

4. Okres PRL w Świdnicy najbardziej kojarzy mi się z pochodami pierwszomajowymi. Po pochodzie szliśmy z moim tatą na czyn społeczny (ja byłem wtedy dzieckiem). Dorośli pamiętam sadzili drzewa. Pamiętam również kąpiele w zalewie Witoszówka, po którym pływały kajaki. W Parku Centralnym pamiętam drewniane figury zwierząt. W obecnym Parku Młodzieżowym byłem na koncercie muzyki (chyba barokowej, ale minęło tyle lat, mogę się mylić), który to koncert odbył się na Wieżyczce (obecnie zdemolowanej i zamkniętej). To są wspomnienia mojego dzieciństwa i jest ich wiele więcej, jak chociażby jeszcze wprowadzenie stanu wojennego i przejeżdżające ulicą Okrężną czołgi. Pamiętam zrujnowany obecnie Amfiteatr w parku przy ulicy Sikorskiego, w którym corocznie odbywały się przeglądy szkolnych zespołów artystycznych oraz różne inne koncerty, ostatnim, na którym byłem to koncert Lecha Janerki z zespołem Klaus Mitffoch.

/Andrzej Bednarz/