Strona główna Bez kategorii Piękniejszy świat Beaty: Zielona królowa

Piękniejszy świat Beaty: Zielona królowa

0

Ta tkanina to prawdziwa farciara. Sukces gwarantowany ma od narodzin. I to w szerokich kręgach. 

Zielone groszki

To jej powodzenie w naszej szerokości geograficznej  bynajmniej nie dziwi. Gdy tylko na rzekach zaczną pękać kry  (w tym roku kry nas trochę olały, zbagatelizowały ten rzeczny rytuał i wybrały inne systemy walutowe), i gdy z dymem pójdą całe zastępy Bogu ducha winnych Marzann, w naszych domach ma zacząć królować zieleń. I kropka.

 Czując te nerwową presję tkanina zwiera szyki. Wdzięczy się ze sklepowych półek i modowych magazynów. Stroi miny i przybiera pozy. Rośnie w siłę ze świadomością, że ma największą reprezentację tonacji spośród wszystkich innych znanych nam kolorów. Ponętnym głosem woła: “Mnie wybierz, mnie…”, co najmniej jakby była jakaś alternatywa.

 Ale wyboru przecież nie ma, bo że zieleń ma się pojawić w domach jeszcze przed Wielkanocą, wie już każde środkowoeuropejskie niemowlę. Obojętnie jakiej płci, bo teraz mamy równouprawnienie. Równouprawnienie zaś przejawia się w tym, że mężczyźni zaczynają rozróżniać kolory, czym przyprawiają o zawał redaktora Terlikowskiego.

Zostawmy to, bo skakać tak z tematu na temat mogę przez najbliższą godzinę… Wracając do meritum, wdzięczy się nasza tkanina i obiecuje złote góry. A my nauczeni praktyką, że obiecać można nam wszystko  a my i tak w to uwierzymy, dajemy się skusić i tym razem. Oczyma wyobraźni widzimy tę zieleń na stole, pod talerzami, pod  dzbankiem w gorącą herbatą. Widzimy tę zieleń w koszyku z chlebem, jakby nie dość było nam ostatnich gorzkich lekcji, że wszelka taka czcza gadanina z reguły płonie na panewce. Dajemy się zwodzić tej słodkiej pieśni o sielskiej atmosferze i zapachu kumaryny. Dajemy się owijać wokół palca ile wlezie. Kupujemy…

 A po przyjściu do domu jeden rzut oka i jedna przymiarka wystarczą, aby się przekonać, że ta słodka zielona panienka to nic, jak tylko zwykła pozorantka i bigotka jest. Bo tak naprawdę, zamiast pełnić rolę wyściółki pod pieczywo marzy, aby stać się letnią sukienką – odważną i temperamentną, z głębokim dekoltem i podejrzaną skłonnością do drobnych afer. Ot co! Drapujemy tę nakrapianą zieleń na sylwetce i grzeszymy myślą, że chętnie poparadowałybyśmy w tym łaszku na deptaku w Ciechocinku.

 Nie o take Polske jednak walczyliśmy! Z iskrą w oku studzimy więc zapędy tej tkaniny. Póki co musi jej wystarczyć kariera strażniczki ciepłej rodzinnej atmosfery. Degradujemy ją do roli pospolitych stołowych serwetek, bieżników i chusteczników. Z łaski przystrajamy ją delikatnymi białymi kwiatami. I to musi jej na razie wystarczyć.  Przynajmniej dopóki my tu rządzimy!

Beata Norbert

Po piękne drobiazgi zapraszamy do sklepu Beaty Norbert:  www.zapachydoszafy.na.allegro.pl