Strona główna 112 Proces dyrektorki i nauczycielek utajniony

Proces dyrektorki i nauczycielek utajniony

1

Publikacje w mediach “w sposób oczywisty wpłynęłyby na ocenę oskarżonych przez ich uczniów” – to fragment uzasadnienia decyzji o utajnieniu procesu dyrektorki i dwóch nauczycielek z IV Liceum Ogólnokształcącego im. Orląt Lwowskich w Świdnicy. Kobiety są  oskarżone o niedopełnienia obowiązków i narażenia na utratę życia lub zdrowia nauczycieli, uczniów oraz osób postronnych. Sprawa dotyczy postrzelenia uczennicy nad zalewem Witoszówka w Świdnicy.

wokanda

O utajnienie wnioskowali obrońcy dyrektorki Marzeny Ł. o raz dwóch nauczycielek, Ewy D. i Anny Z. – S. Przekonywali, że oskarżone pełnią funkcję publiczną, pracują w szkole i upublicznianie przebiegu procesu negatywnie wpłynie na ich wizerunek wśród uczniów. – Sąd wyłącza jawność w całości, ponieważ jawność naruszałaby wany interes oskarżonych – mówiła dzisiaj sędzia Katarzyna Jamrozy-Szponik. – Marzena Ł. nadal pełni funkcję dyrektora Zespołu Szkół nr 3: IV LO Ewa D. i Anna Z.-S. są czynnie wykonującymi zawód nauczycielami. Jawność umożliwiałaby nieograniczonej liczbie osób postronnych dostęp do materiałów dowodowych, co w sposób oczywisty wpływałoby na ocenę oskarżonych przez ich uczniów, a tym samym naruszałoby ważny interes prywatny oskarżonych.

Jak dodała sędzia, proces byłby jawny, gdyby kobiety były zawieszone w pełnieniu swoich funkcji w szkole. Takiej decyzji starosta nie podjął.

Przypomnijmy. Do wypadku doszło 24 października 2012 roku. 58 uczniów klasy I i III o profilu wojskowym uczestniczyło w zajęciach terenowych nad zalewem Witoszówka. Jedno z zadań polegało na strzelaniu do metalowych kaczek z broni pneumatycznej na śrut. Stanowiska i broń obsługiwali uczniowie klas III, strzelali ich młodsi koledzy. Każdy miał trzy próby. – Podczas jednej z nich uczennica klasy trzeciej naładowała broń i podała koledze. Ten odwrócił się i doszło do strzału. Śrut ugodził dziewczynę w szyję – mówi prokurator rejonowy Marek Rusin. Przy stanowisku nie było opiekuna. Pierwszej pomocy udzieli uczniowie i wezwali nauczycielkę. Ta wraz z postrzeloną uczennicą poszła do szpitala Latawiec, który znajduje się nieopodal zalewu. Lekarze opatrzyli zranione miejsce. Na szczęście obrażenia nie były poważne i 18-latka mogła wrócić do domu. – Biegły ocenił, że śrut ugodził uczennicę w miejsce oddalone od tętnicy szyjnej o zaledwie kilka milimetrów – dodaje prokurator.

Śledztwo w tej sprawie trwało bardzo długo ze względu na konieczność zebrania opinii z wielu dziedzin. – Powołaliśmy zespół złożony z ekspertów ds. balistyki, medycyny sadowej i bhp – tłumaczy Rusin. Pierwsza opinia wymagała uzupełnienia. – Po uzyskaniu kompletnych informacji i zebraniu wszystkich niezbędnych dowodów dzisiaj prokurator skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko dyrektorce szkoły i dwóm nauczycielkom – kierowniczce zajęć terenowych i opiekunce – mówi Marek Rusin. Dyrektorce postawiono zarzuty niedopełnienia obowiązków i narażenia na utratę życia lub zdrowia nauczycieli, uczniów oraz osób postronnych. –  Jak ustalili biegli, zajęcia ze strzelectwa zostały przeprowadzone w miejscu niedozwolonym. Po pierwsze to teren publiczny, nieogrodzony, niezabezpieczony. Wiele przypadkowych osób mogło się znaleźć w pobliżu stanowisk strzelniczych. Po drugie nie było zgody właściciela terenu, czyli miasta Świdnicy. Najistotniejsze jest jednak to, że zajęcia ze strzelectwa zgodnie z przepisami mogą być prowadzone jedynie na atestowanych strzelnicach. Ponadto nauczyciele nie zostali przeszkoleni, a na miejscu nie było wykwalifikowanego instruktora. Stanowiska strzelnicze nie były objęte dozorem opiekunów – wylicza prokurator. Podobne zarzuty jak dyrektorka  usłyszały kierowniczka i opiekunka uczniów, z wyłączeniem oskarżenia o narażenie życia i zdrowia nauczycieli.

Żadna z kobiet nie przyznaje się do winy, dwie odmówiły składania zeznań. Za zarzucane im czyny grozi kara do 5 lat więzienia.