Strona główna Bez kategorii Piękniejszy świat Beaty: Niejedno imię lawendy

Piękniejszy świat Beaty: Niejedno imię lawendy

0

Na swoim poletku uprawiałam głównie dwie odmiany: Lavandula angustifolia Vera i L.a. Munstead. Tę pierwszą lubię za kolor i giętką łodygę. Kwiaty ma skupione w spójny kłos. Łodygi są długie i grube przy czym nie drewnieją nawet w największe susze. Nadaje się świetnie na wyplatanie pałeczek lawendowych i układanie kompozycji, gdzie z pędami trzeba trochę popracować.

 lawenda 3

Odmiana munstead pięknie się wybarwia na ciemnopurpurowy kolor. Kłosy są nieco luźniejsze. Z pączków szybko wystrzeliwują pełne kwiaty, co zaletą niestety nie jest. Ze zbiorem tej odmiany trzeba się spieszyć, ponieważ w pełni rozwinięte kwiaty łatwo się osypują. Zebrane w porę, wysuszone w ukryciu przed słońcem będą cieszyć oko w suchych bukietach.

W kolekcji posiadałam również po kilka krzewów z innych odmian:

 L. a. Alba – białe kwiaty, które warto posiadać dla zaspokojenia ciekawości. Kwiaty te jednak nie prezentują się ładnie po zasuszeniu. W porównaniu z gatunkami fioletowymi przedstawiają się jako ich ubodzy krewni.

 L.a. „twickle purple” – największe nieporozumienie, jeśli mam być szczera. Kwiaty zakwitają nierównomiernie na krzaku. Często zdarzało mi się, że na jednym krzewie część kłosów jest jeszcze niedojrzała, wówczas gdy pozostała część właśnie przekwita. Przejrzałe kwiatostany nabierają nieładnej brązowawej barwy i szybko się osypują.

 L.a. „Hidcote” – tych krzewów miałam naprawdę sporo. Po latach okazuje się, że krzewy się wyradzają, łodygi z roku na rok stają się coraz krótsze. Kompletnie nie nadają się do zbioru. Za to mają piękny, głęboki kolor, jakiego nie mają inne odmiany, pozostawiałam je więc na polu, aby nacieszyć oczy. A i pszczoły miały uciechę. Jeśli ktoś spragniony jest koloru w ogrodzie, gorąco polecam, ale jeśli myśli się o suszeniu bukietów, ta odmiana jest zupełnie nietrafiona.

 L.a. stoechas – z niej uzyskuje się podobno najbardziej wartościowe olejki eteryczne. Kwiaty tworzą nietypowy jajowaty kłos z wetkniętymi kilkoma długimi płatkami na szczycie. Wyglądają ciekawie, choć u mnie nie przetrwały zimy. A szkoda, bo sadzonki kosztowały niemało. Zaufany pan szkółkarz przekonuje jednak, że hodowla może udać się w głębokich pojemnikach, które powinno się ochraniać na zimę lub chować je do zamkniętych pomieszczeń. Ja na taką zabawę nie mam warunków.

 Po bardziej szczegółowe dane odsyłam Was, moi mili, do literatury, której na naszym rynku jest niemało. Warto również zaprzyjaźnić się z ogrodnikiem lub szkółkarzem, który najlepiej doradzi, opowie i pokaże.

Beata Norbert

Po piękne drobiazgi zapraszamy do sklepu Beaty Norbert:  www.zapachydoszafy.na.allegro.pl