Strona główna Bez kategorii Stop elektrowniom wiatrowym

Stop elektrowniom wiatrowym

72

Operatorzy zabiegają o postawienie 60 elektrowni wiatrowych na terenie gmin Świdnica i Jaworzyna Śląska. – Większość mieszkańców nie ma tym pojęcia – twierdzi poseł Anna Zalewska z PiS-u i zapowiada batalie przeciwko instalacjom.

Turbiny_wiatrowe_ubt

zdjęcie wikipedia

W gminie Jaworzyna Śląska chodzi o 12 wiatraków, w gminie Świdnica – o 48. – W tej pierwszej ludzie już się organizują, bo kolejna firma, mimo wcześniejszym protestom, podjęła działania – mówi posłanka. – Natomiast w gminie Świdnica mieszkańcy są w większości nieświadomi, dlatego tam chcę w marcu rozpocząć cykl spotkań informacyjnych. Władze gmin w ogóle nie organizują podobnych spotkań.

W gminie Świdnica toczą się cztery postępowania ws. budowy farm wiatrowych. Najwcześniejsze nosi datę z 2009 roku. Wiatraki o mocy do 52 MW miałyby powstać w Gogołowie ( 14 szt.), Pszennie (6 szt.), Grodziszczu (5 szt.) i Krzczonowie (1 szt). Mniejsze, o mocy do 40 MW w Lutomi Dolnej (16 szt.), Wieruszowie (2 szt.), Lutomi Górnej (2 szt), a także dwa kolejne o mocy 1 MW w Lutomi Dolnej i mocy 3 MW w Grodziszczu. W przypadku tego ostatniego postępowanie zakończyło się wydaniem pozytywnej decyzji środowiskowej.  – Co nie oznacza zgody na budowę – przekonuje Janusz Waligóra, rzecznik prasowy Urzędu Gminy. – W naszej gminie plany zagospodarowania przestrzennego w ogóle nie przewidują możliwości postawienia farm wiatrowych.

Anna Zalewska przekonuje tymczasem, że brak takich zapisów w dokumentach planistycznych dla inwestorów nie jest żadną przeszkodą. – Wystarczy, że wystąpią o tzw. wydanie warunków zabudowy. Inwestorzy są agresywni, nie będą wychodzili z sądów i będą walczyli do ostatniej krwi – mówi. – Sytuacja z lokalizacją farm wiatrowych idzie w złym kierunku, wiatraki stawia się miejscach, gdzie ich opłacalność jest żadna, a właściciele farm zarabiają na dotacjach z Unii Europejskiej. Tymczasem wartość nieruchomości w pobliżu wiatraków jest zerowa, ludzie nigdy nie będą mogli ich sprzedać. Nie mówiąc już o uciążliwości czy fatalnym wpływie na zdrowie. Oczywiście inwestorzy przekonują, że takich złych oddziaływań nie ma, ale to nieprawda.

Anna Zalewska oczekuje, że gminy zakończą postępowania i nie wyrażą zgody na budowę żadnej farmy.