Strona główna Magazyn Kino Co nowego? Straszny film 5

Co nowego? Straszny film 5

0

                W świecie, w którym wszystko traktuje się bardzo poważnie, coraz większą popularność zdobywają parodie znanych formatów lub tendencji. Na przykład – z mody na wampiry śmiał się nawet Tim Burton w „Mrocznych Cieniach”.  Na podobne filmy jest zapotrzebowanie, a dowodem są kolejne odsłony „Strasznego filmu”.

                „Straszny film 5” to odpowiedź na bestsellery ostatnich dwóch lat, nie tylko filmowe. Nie jest to kino, które wymaga od widza głębokiej refleksji – to oczywiste. Funkcję ma typowo rozrywkową, zapewne nie zmieni naszego życia, jednak takie filmy też są potrzebne; oby niezbyt często.

                Po zaadoptowaniu trójki niecodziennych pociech, młode małżeństwo wprowadza się do nowego domu. Szybko spostrzegają, że coś jest nie tak – po wynajęciu specjalnej drużyny udaje się ustalić, że w ich lokum czai się demon i aby rozwikłać tę zagadkę, trzeba sięgnąć w przeszłość…

                Piątą część „Strasznego filmu” nie odbiega szczególnie od poprzednich – typowy humor, specyficzne gagi, niezbyt wysublimowane aktorstwo. Znana jako maskotka nowej fali filmów studia Disney Ashley Tisdale wciela się w młodą matkę, a dystans do siebie prezentują m.in. Charlie Sheen i Lindsay Lohan. Do kin może przyciągnąć lista filmów, które zostały sparodiowane, a wśród nich także Oscarowe. Pojawią się elementy „Incepcji”, „Czarnego Łabędzia”, czy literatury – bijące rekordy popularności „50 twarzy Grey’a”.

                Po cóż rozwodzić się nad walorami artystycznymi tego filmu – jest on typowo komercyjną, nastawioną na zysk produkcją. Producenci doskonale znają swoją grupę docelową oraz jej potrzeby i w „Strasznym filmie” filmowy koneser nie znajdzie swojego faworyta. Obraz ten nie należy traktować jednak poważnie, tak samo jak seria filmów z Leslie Nielsenem ma swoje konkretne przeznaczenie i powinien być przez krytyków rozpatrywany głównie w kategorii parodii. Co nie oznacza oczywiście, że tworząc film można zapomnieć o dobrym smaku – ten pierwiastek jest tak samo potrzebny w produkcjach podobnych do „Strasznego filmu”, jak i w dziełach Felliniego.

Adrianna Woźniak