Strona główna Magazyn Kuchnia Czary Penelopy: Świąteczne ciasto o wielu nazwach

Czary Penelopy: Świąteczne ciasto o wielu nazwach

2

Z tym ciastem wiąże mnie szczególna więź emocjonalna i sentymentalna. A to dlatego, że piekła je zawsze na święta moja ukochana babcia Helcia. Wszyscy je uwielbialiśmy i czekaliśmy na nie. Domownicy oraz najbliższa rodzina nazywali je (i nazywają do dziś, mimo że już od dawna nie piecze go babcia) „ciastem babuni”. Kuzynka mojej mamy i jej rodzina,  nazywają je ciastem „putki” czyli tłumacząc ze śląskiego – ciastem chrzestnej (babcia była chrzestną cioci). Na Śląsku cieszyńskim, skąd pochodzę, gospodynie bardzo często zmieniają oryginalne nazwy ciast, nadając im nazwy osób, od których pochodzą przepisy. Jaka jest oryginalna nazwa „ciasta babuni”? W różnych miejscach inna. Przepis, który ja mam, pochodzi podobno od naszej rodziny z Czech. Tam zwano je „miodownikiem”. Nieco inna odsłona w zasadzie tego samego ciasta na Morawach Południowych, w Pradze i  pobliskim  Broumovie, zwana jest „Marlenką”. W Świdnicy spotkałam się  z „orzechowcem”, a w Polsce centralnej ma nazwę „ miodownik królewski” lub „królewiec”. Przepisy na te ciasta nieznacznie się różnią: sposobem wykończenia, dodatkami czy wyglądem (np. „Marlenka” pieczona jest z większej ilości płatów cieniutkiego ciasta i zazwyczaj ma formę tortu). Jednak wszystkie te ciasta łączą główne składniki: miód, orzechy i grysik czyli kasza manna. Znalazłam też przepisy z masą budyniową, ale to już nie to samo. A jak nazywała to ciasto moja babcia? W jej wiekowym kajeciku ten miodownik ma nazwę „Wuzetka”…

 

Potrzeba:

ciasto:

1/2 kg mąki pszennej wrocławskiej

20dkg cukru pudru

2 jajka

8 dkg masła lub margaryny

4 łyżki mleka

2 łyżki sztucznego miodu

1 łyżka sody oczyszczonej

krem:

20 dkg cukru pudru

20 dkg masła

2 szklanki mleka

6 łyżek grysiku( kaszy manny)

dodatkowo:

około 200g mielonych lub siekanych orzechów włoskich

cukier puder

słoiczek powideł śliwkowych(opcjonalnie)

Masło i miód stopić i przestudzić (by się nie poparzyć podczas zagniatania ciasta). Wszystkie  składniki na ciasto, zmieszać z sobą i zagnieść ciasto. Podzielić je na 3 równe części. I teraz najtrudniejsza część, wymagająca dużo cierpliwości. Nie zrażajcie się jednak! Efekt końcowy wynagradza z nawiązką wszystko.  Trzeba rozwałkować lub wykleić ciasto na bardzo cieniutki placek. Najlepiej placek wykleić na papierze do pieczenia w prostokątnej foremce np. 25x36cm.  Łatwo wtedy ciasto wyjąć i przenieść. Pieczemy 3 placki w nagrzanym do 180 stopni piekarniku, na złoty kolor (około 10 minut). Trzeba być czujnym, by nie przypalić. Czynność powtarzamy 3x. Z upieczonymi plackami należy obchodzić się bardzo delikatnie, by ich nie połamać. Ciasto po upieczeniu twardnieje i jest bardzo łamliwe. Nie martwcie się jednak. Ciasto zmięknie pod wpływem masy. Dlatego należy je przygotować najlepiej 2 dni przed planowanym podaniem.

Teraz przygotujemy masę:

Ugotować grysik na mleku. Najlepiej cały czas mieszać i gotować na małym ogniu, aby grysik nie przywarł do dna i się nie przypalił. Gdy masa zgęstnieje, zdejmujemy z ognia i studzimy. W tym czasie miękkie masło (w temperaturze pokojowej) ucieramy mikserem, dodając stopniowo cukier puder. Gdy masa  grysikowa jest już całkiem zimna, dodajemy po łyżce do masła i ucieramy dalej, do czasu gdy cały grysik połączy się z masłem. Do masy dodajemy mielone orzechy i dokładnie mieszamy. Gotową masą przekładamy placki. I tutaj można na pierwszym placku rozsmarować powidła śliwkowe lub dżem wiśniowy. Na tę warstwę, wykładamy mniej niż połowę masy grysikowej, Przykładamy drugim plackiem, lekko dociskamy i wykładamy resztę masy grysikowej. Przykładamy 3 placek i dociskamy. Wierzch ciasta posypujemy cukrem pudrem. Gotowe.

Moja babcia najczęściej robiła to ciasto bez powideł. I do takiego jestem przyzwyczajona. Jadłam jednak z powidłami i bardzo mi  ta wersja smakowała.

To był przepis babci. Teraz podzielę się z Wami swoimi innowacjami.

Zamiast robić ucieraną masę grysikową, można to uprościć. A mianowicie zagotować mleko z masłem, cukrem pudrem, dodać grysik i na małym ogniu, mieszając, doprowadzić do zagęszczenia grysiku. Odłożyć do wystygnięcia, dodać mielone orzechy, po czym przekładać placki masą. Moim zdaniem masa jest równie pyszna.

Można też jeden z placków (ten, który znajdzie się na górze) oblać przed pieczeniem glazurą orzechową, którą robi się tak:

5 dkg cukru, 10 dkg masła, 2 łyżki miodu oraz około 25 dkg orzechów włoskich lekko posiekanych, zagotować w rondelku. Lekko przestudzić i wyłożyć na surowy placek, który właśnie ma trafić do piekarnika. Placek tak upieczony będzie miał chrupiącą glazurę. Na koniec, gdy ciasto jest już przełożone masą i złożone, można dodatkowo polać całość masą czekoladową. Ja robię zazwyczaj takie cieniutkie „esy floresy” na cieście, tak by było widać uprażone orzechy na wierzchu ciasta

Polewa czekoladowa:

– 1 łyżka kakao

– 1/5 łyżki cukru pudru

– 1 łyżka mleka

– 1/8 kostki masła lub margaryny

– 0,5 łyżeczki mąki ziemniaczanej

Ponieważ jestem szczęśliwą spadkobierczynią notesika babci z przepisami i jedyną osobą w najbliższej rodzinie, która posiada oryginalny, zapisany przez babcię przepis na to ciasto, tylko ja go piekę na święta lub rodzinne uroczystości (z czego jestem bardzo zadowolona). Smaki, tradycje i wspomnienia ze swojego dzieciństwa przekazuję swoim dzieciom i może kiedyś moje wnuki też będą nazywały miodownik ciastem babuni, wspominając mnie?

Penelopa Rybarkiewicz-Szmajduch