Wyjątkowi świdniczanie: Waldemar Pytel

    1

    Najpierw obejrzałam kuchnię, pochylając się wraz z gospodynią nad pięknym srebrnym zlewem i słuchając, że jest niepraktyczny. Później był salon i wreszcie sypialnia z wielką szafą, a na niej zawieszona czarna toga. – To strój służbowy mojego męża – od niechcenia rzuciła Bożenka. Zamarłam z wrażenia. Tak dowiedziałam się, że mąż mojej nowej koleżanki jest księdzem. Nie tylko moją ignorancję przełamywało to wyjątkowe małżeństwo. Mieszkańcy miasta niewiele wiedzieli, co mieści się za murami ulicy Kościelnej. Waldemar Pytel oswajał świdniczan z Kościołem Ewangelickim, zbliżał ludzi różnych wyznań z ogromnym  powodzeniem. Dziś jest jednym z najbardziej zasłużonych mieszkańców Świdnicy, człowiekiem, który uratował perłę wśród naszych zabytków, jaką jest Kościół Pokoju, uczynił z tej świątyni centrum dialogu i kultury. A przy tym zachował niezwykłą skromność.

    Waldemar Pytel urodził się w Istebnej. Dzieciństwo i młodość spędził na Śląsku Cieszyńskim, wychowywany przede wszystkim przez mamę Wandę. Jego najwierniejszą przyjaciółką i wsparciem była siostra Grażyna. To z Gabi szalał na nartach, to ona gotowała jego ulubione potrawy, była powierniczką radości i rozterek, wspierała w drodze do kapłaństwa. Niedawno odeszła, pozostawiając najserdeczniejsze wspomnienie.

    W  latach młodości udzielał się w ewangelickiej wspólnocie i razem z mamą śpiewał w 80. osobowym chórze, wiodąc prym wśród tenorów. Ma piękny, mocny głos, który teraz wykorzystuje do płomiennych kazań. Jest niezrównanym mówcą.

    Ksiądz Waldemar po Technikum Budowlanym zdecydował się na studia w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Los rzucił go do zupełnie obcej Świdnicy. 30 listopada 1986 roku  został ordynowany w Kościele Pokoju przez biskupa Janusza Narzyńskiego. I został tu. Przez 5 lat był wikarym, w 1991 roku objął funkcję proboszcza i rozpoczął dzieło swojego życia, które, jak sam przyznaje, nie ma końca. Znalazł sojuszników w Polsce i w Niemczech, którzy pomogli pozyskać ogromne środki na gruntowną rewitalizację Kościoła Pokoju. Udało się odratować 350-letni budynek wraz z dachem i oknami. Powoli blask odzyskują kolejne elementy placu Pokoju, udało się pozyskać środki na ratowanie archiwum i tworzenie cyfrowej biblioteki. Otworzył świątynię dla artystów, dla naukowców, studentów, młodzieży. Festiwal Bachowski, Artystyczne Lato, niezliczone koncerty, wystawy. Nigdy nie zgodził się na zamknięcie bram placu Pokoju, mimo że od zawsze zmaga się z wandalami. Jak powtarza niestrudzenie, to miejsce ma być otwarte dla wszystkich. Wciąż wierzy, że mieszkańcy  wreszcie zaczną doceniać i szanować ten skarb, bo wciąż jeszcze bardziej czynią to goście niż świdniczanie. Kościół Pokoju znany jest nie tylko w Polsce. To tu zjeżdżają politycy i artyści z całego świata, w maju z ponad 2-godzinną wizytą była tu para królewska ze Szwecji. Karol XVI Gustaw i jego żona Sylwia mieli specjalne życzenie, by świdnicka świątynia znalazła się w programie ich pierwszej wizyty w Polsce.

    Już wkrótce, bo 13 grudnia, minie 10 lat od innego, historycznego wydarzenia. Po staraniach księdza Waldemara Pytla Kościoły Pokoju w Świdnicy i Jaworze jako pierwsze dolnośląskie zabytki zostały wpisane na prestiżową listę światowego dziedzictwa UNESCO.

    Ksiądz Waldemar w Kościele Ewangelicko-Augsburskim został doceniony jako wyjątkowy duchowny. Od 2007 roku jest radcą diecezji wrocławskiej, od 2009 roku sprawuje funkcję prezesa Synodu Kościoła. Za swoją działalność otrzymał różne wyróżnienia:

    • Nagrodę Miasta Świdnicy za całokształt działalności w dziedzinie upowszechniania i ochrony kultury,
    • Nagrodę im. św. Brata Alberta za aktywność ekumeniczną i wybitne osiągnięcia w zakresie ochrony dóbr kultury,
    • Nagrodę im. ks. prof. Janusza Pasierba „CONSERVATOR ECCLESIAE” Stowarzyszenia Konserwatorów Zabytków w RP za osiągnięcia w zakresie ochrony zabytków,
    • Medal Komisji Edukacji Narodowej za szczególne zasługi dla oświaty i wychowania.

    Znakomicie wraz z żoną Bożeną wychował dwóch synów. Mateusz i Jakub są już studentami. Mimo licznych zajęć angażują się we wszystkie wydarzenia związane z Kościołem Pokoju. Od tej rodziny emanuje ciepło i serdeczność.

    Ksiądz Waldemar w wolnych chwilach, których ma coraz mniej, z zapałem kibicuje swojej ukochanej drużynie piłkarskiej FC Barcelona. Jak mówią bliscy, gdy jest transmisja meczu, on gra jako dwunasty zawodnik na boisku. Lubi spotkania z przyjaciółmi i rodziną, zawsze jest duszą towarzystwa. Potrafi doceniać ludzi, obdarza ich szacunkiem i zaufaniem. Jest świetnym negocjatorem, ale nie boi się też wyrażać własnych opinii. To człowiek na każde czasy – trudne i radosne. I jak każdy miewa chwile zwątpienia. Był moment, gdy miał wrażenie, że dzieło ratowania Kościoła Pokoju jest ponad jego siły. Potrafił jednak tę słabość przezwyciężyć. Czego sobie dziś, po 25 latach życia i pracy w Świdnicy życzy? By Bóg nadal prowadził go tą drogą, którą prowadził do tej pory.

    Agnieszka Szymkiewicz