Piwo świdnickie już w czerwcu? [VIDEO]

    25

    Poszukiwanie produktu, który kojarzy się ze Świdnicą, kończy się wyłącznie na majonezie. – A przecież od Kijowa po włoską Pizę otwierane były Piwnice Świdnickie, które rozsławiały miasto w całej Europie! Czas wskrzesić  piwo świdnickie – apeluje Jarosław Kurzawa, prezes Stowarzyszenia Produkt Lokalny i Regionalny. – Szanse są realne. Myślę, że piwa będzie można posmakować już w czerwcu przyszłego roku podczas Dni Świdnicy – przewiduje Jerzy Legut, dyrektor Departamentu Rozwoju Gospodarczego UM w Świdnicy.

    O wskrzeszeniu niegdysiejszej wizytówki Świdnicy Jarosław Kurzawa mówi z reguły przy okazji wyborów. Pierwszy raz wspomniał podczas startu do fotela prezydenta Świdnicy. Teraz stara się o wybór na posła RP z ramienia PSL. Nie zaprzecza, że wybory i projekt mają ze sobą wiele wspólnego, ale tym razem projekt ma o wiele bardziej realny kształt i wsparcie. Po pierwsze, w Urzędzie Patentowym została zastrzeżona marka Piwo Świdnickie wraz z etykietą „Marcegorz. Legendarne Piwo Świdnickie”. Po drugie – jest chętny do jego produkcji. Zainwestować w mini browar chce Bogdan Spiż, właściciel słynnej wrocławskiej piwiarni Spiż, gdzie na oczach gości w kadziach warzone jest niepasteryzowane piwo. Podobnie miałoby być w Świdnicy. – To musi być Rynek – o lokalizacji dla mini browaru z piwiarnią mówi Jerzy Legut. – Szukamy już najlepszego miejsca i niewykluczone, że będzie to gdzieś w bloku śródrynkowym. Na szczegóły zdecydowanie za wcześnie.

    Czy uda się odtworzyć recepturę, która przynosiła sławę przed wiekami? Doktor Dobiesław Karst z Muzeum Dawnego Kupiectwa przyznaje, że jest sporo wiadomości na temat składu i charakteru piwa z XVI-wiecznej Świdnicy. – Wyróżniało się tym, że w jego składzie był chmiel, co w ówczesnej Europie nie było regułą – objaśnia. – Na pewno było to piwo ciężkie i mocne. Jest szansa, by przynajmniej zbliżyć się do legendarnego smaku.

    – Ale sam trunek ma być tylko osią znacznie większego przedsięwzięcia – zaznacza Jarosław Kurzawa. –  To działania z obszaru kultury, promocji i turystyki. Zostały już rozpoczęte przygotowania związane z organizacją corocznych spotkań pod nazwą „Święto Marcegorza”. Marcegorz to postać z legendy, stworzonej przez świdniczanina Jana Górskiego. Historia browarnika ze Świdnicy i jego piwa otwiera szereg możliwości!

    Legendę można przeczytać na stronie: http://mojemiasto.swidnica.pl/artykuly_gorski_legenda_o_marcegorzu.htm.

    Cykliczne spotkania mają być imprezami masowymi, promującymi historię Świdnicy, także tę browarniczą.  – Świdnica w absolutnie naturalny sposób może pretendować do miana polskiej stolicy piw tradycyjnych, w której spotykaliby się browarnicy z całego kraju i walczyli o Medal Świdnicki dla swoich trunków – dodaje Jarosław Kurzawa.

    Sama postać Marcegorza daje pole do działań artystycznych. – Chcemy wspólnie z lokalnymi mediami ogłosić konkurs na projekt figurki Marcegorza, która ozdobi wieżę ratuszową. Musi mieć około 60 cm wysokości i to jedyny wymóg. Resztę pozostawiamy wyobraźni świdniczan, którzy zechcą włączyć się do zabawy – dodaje Jarosław Kurzawa. O szczegółach poinformujemy wkrótce.

    Wśród autorów projektu jest Fundacja Doliny Bystrzycy, która także od dawna planuje uruchomienie wirtualnego muzeum, poświęconego historii świdnickiego browarnictwa. Piwo świdnickie i legenda o Marcegorzu zdaniem współtwórców projektu to szansa nie tylko na stworzenie produktu regionalnego, ale także uruchomienie całej lawiny inicjatyw, związanych z pamiątkami, kulinariami, pieczywem.

    – Mamy nadzieję, że entuzjastów, którzy zechcą do nas dołączyć, nie zabraknie –  mówią współautorzy zamiaru odtworzenia piwa świdnickiego.

    [photospace]

    • Wielebny

      i powstanie wzmacniany spirtem gleborzut w cenie dla turystów z DDR

    • Marcyś

      Wieść gminna niesie, że będzie dostępne do zestawu powiększonego w Broaster Chciken 😉

    • dsv

      mam nadzieje ze nie spiepsz@ tego bo pomysl mi sie podoba .. dzisiaj w europie sa modne piwa rzemieslnicze, produkowane na niewielka skale, tylko do tego trzeba posiadac “kulture picia” a nie zlopac byle tanio byle duzo ..
      chetnie napije sie piwa, ze swidnicy i mam nadzieje, ze bedzie dobre

    • Czyżby na obietnicy wskrzeszenia swidnickiego piwa Pan Kurzawa chciał wjechać do Sejmu ?
      To ma być pomysł na kampanię wyborczą ? Zdecydowanie kiepski plan kampanii wyborczej. Ta obietnica to zbyt mało aby wygrać wybory.
      Stara gwardzia posłów i senatorów powinna odejść do lamusa, czas na młodych nie częstujacyhc wyborców obiecankami cacankami.

    • darek

      A na stanowisko “Pierwszego Piwowara ” – Krzyś Czarnecki ! – Gość ma , zdaje się , wprawę !!!

    • Torowiec

      Jak poziomem będzie odpowiadać Lwówkowi albo Ciechanowi to jestem za. Ale żadne siki weroniki w stylu komercyjnego badziewia robionego nie w browarach tylko w fabrykach.

    • Rafał

      Pomysł mi się podoba. A najlepszym miejscem z klimatem do sprzedawania tego piwa wydaje się być lokal w piwnicy pod ratuszem(nie pamiętam jak się nazywa)

    • chętnie się tam zatrudnię 🙂

    • PIAST

      Znajdż przepowiednie Jarosława Kurzawy przed wyborami do samorządu,miało być tak wiele dla Świdnicy czynione!!!

    • kris

      znakomity pomysł popieram 🙂

    • Lukas

      Jak to jest, że przez większość czasu kompletnie nie słyszy się o panu Kurzawie a jak tylko zbliżają się wybory- nagle pojawia się w mediach pan Kurzawa i rżnie lokalnego patriotę- kreatywnego, wyluzowanego podczas, gdy każdy rozsądnie myślący obywatel (również byli współpracownicy)widzi, że jest to kolejna zagrywka pana Kurzawy mająca na celu ociągnięcie określonego celu politycznego.

    • Świdniczanin

      Sprytny sposób aby wyrwać lokal w centrum Świdnicy 🙂 (“najlepiej rynek”). Według mnie idealna lokalizacja do stworzenia fabryki piwa.

    • Kalafior

      Dobek naszą gwiazdą:) Pomysł git! Popieram!

    • Kazimiera

      Parę lat temu ŻYWIEC był zainteresowany kupnem wody w Świdnicy, ale chcieli za dużo, więc do umowy nie doszło. Szkoda, bo to było by takie nasze piwo.

    • miejsce po pasztecikach jest za jedyne 500 000 zł Jarek bierz bo to jak za darmo!!!

    • rebus

      Pomysł dobry, ale nie zrealizuje go taki człowiek jak Jarosław Kurzawa. Był w wielu partiach, typowy aparatczyk, bez zaplecza, poparcia. Niech o pomyśle mówi po wyborach to wtedy będzie bardziej wiarygodny.

    • 1984

      rynek i tylko rynek, jak wleja w siebie 100000000 litrow piwska to bada szczac az do domu, w rynku ,wszedzie dookola, rynek i tylko rynek niech szczaja…

      • Ale w branży piwnej chyba jeszcze nie robił. Jasiu, od tej strony cię nie znałam!

    • Tygrys

      Mam ten komfort, że mieszkając w mojej kochanej Śfinicy cztery miesiące z kawałkiem, nie znam (i nie chcę znać) miejscowych układzików. Ale cenię lokalne produkty (szkoda, że tu takich wyraźnych nie dostrzegłem, choć mam nadzieję, że są, tylko ich nie odkryłem) i lubię dobre piwo(zwłaszcza takie szczere, niepasteryzowane). Życzę inicjatywie powodzenia. Niezależnie od kapitału.

    • drakon

      szkoda, ze etykieta taka strasznie lipna – ale to mam nadzieje tylko wstepny projekt?

      • MISTER PIZZA

        LIPNA ETYKIETE TO MA LECH, TYSKIE CZY INNY CARLSBERG. TA JEST NIEZŁA

      • etykieta jest ok 🙂 a nazwa jeszcze lepsza 🙂 trzymam kciuki oby tylko smakiem się wyróżniało 🙂

    • mc

      Dlaczego mój post został skasowany?? czyżby była ograniczana wolność słowa tylko dlatego że padły krytyczne słowa o obecnym rządzie i miłościwie nam panującym Donaldzie Tusku??

      • bo tak nielzia!

    • Krzysztof Czarnecki

      Odtworzenie historycznego piwa jest praktycznie niemożliwe. Nie istnieją już odmiany używanych kilkaset lat temu zbóż, chmielu i drożdży. Istniejące dzisiaj odmiany to efekty ponad stu lat intensywnych zabiegów genetycznych i otrzymywanie kolejnych odmian roślin, o właściwościach coraz bardziej odległych od cech ich prymitywnych przodków.

      Zupełnie inna jest technologia przemysłu piwowarskiego. Całkowicie zautomatyzowane warzelnie są w stanie wyprodukować dziesiątki warek piwa o jednakowych paramatrach, co nie było możliwe aż do XVIII w. – wystarczy tylko sobie przypomnieć, kiedy wynaleziony został termometr – a program temperaturowy jest podstawowym parametrem, pozwalającym otrzymać określony rodzaj brzeczki w procesie zacierania słodu.

      Krótko mówiąc, wielkie zadęcie skończy się restauracją, do której piwa będą wożone z wrocławskiego browaru. Będą to oczywiście takie piwa, które najlepiej się sprzedają, czyli zwykły pils oraz pszeniczne – czyli to, czego w Świdnicy w średniowieczu nie produkowano. Niestety, co gorsza, renoma browaru Spiż, mówiąc delikatnie, mocno ucierpiała w ostatnich latach – piwa są po prostu niedobre, niekiedy wręcz zepsute. Aby porównać je z dobrym piwem, wystarczy iść na drugi narożnik Rynku we Wrocławiu, do restauracji Bierhalle i spróbować tamtejszych piw, albo do Czeskiego Raju na Bogusławskiego, tam z kolei w ofercie znajdują się piwa minibrowarów czeskich.

      A piwo “świdnickie” robię sobie już prawie dziesięć lat. Jest też w Świdnicy i w pobliżu kilka innych osób, któe też bawią się w warzenie piwa.