Niepełnosprawny nie jedzie

    60

    – Robię wszystko, by tylko nie jeździć miejską komunikacją – żali się niepełnosprawna Anna Figiela. – Niektórzy kierowcy traktują osoby na wózkach jak zło koniecznie, a ostatnio zdarzyło mi się, że nie zostałam zabrana na pokład autobusu. Czy świdnickie MPK dyskryminuje ludzi na wózkach?


    Anna Figiela codziennie musi dostać się do pracy z Osiedla Zarzecze na ul. Armii Krajowej. – W pogodne dni jadę wózkiem elektrycznym, ale w pochmurne i deszczowe muszę korzystać z komunikacji zbiorowej – mówi niepełnosprawna. – I już dwa razy zostałam na przystanku, właśnie w taką deszczową pogodę, bo kierowca odmówił wysunięcia platformy, po której mogłabym wjechać do środka. Najsmutniejsze, że za każdym razem kierowca była kobieta. Wydawałoby się, że panie są bardziej wrażliwe! Po pierwszym zdarzeniu złożyłam skargę, ale nie poskutkowała.

    – Jest mi bardzo przykro i sprawdzimy, kto zachował się w ten karygodny sposób – przeprasza Stanisław Bugajny, szef działu eksploatacji świdnickiego MPK. – Zdarzenia na pewno zarejestrowały kamery, które są umieszczone i na zewnątrz i wewnątrz każdego naszego autobusu.

    Stanisław Bugajny zapewnia, że wszystkie autobusy są dostosowane do przewożenia osób niepełnosprawnych. W mniejszych konieczne jest ręczne wysuniecie platformy. – Operacja nie jest trudna i trwa bardzo krótko – tłumaczy. – Każdy kierowca potrafi to zrobić i każdy ma obowiązek zabrać osobę niepełnosprawną! Załoga jest systematycznie szkolona.

    Kierownik eksploatacji zapewnia, że wszystkim jeszcze raz zostaną przypomniane zasady i obowiązki. – Konsekwencje takiego zachowania dla kierowców mogą być bardzo surowe, łącznie ze zwolnieniem z pracy, jeśli skargi potwierdzą się kilka razy – dodaje. – Postaramy się, by więcej pasażerowie nie znaleźli się w podobnej jak pani Anna sytuacji.

    asz