Tkanie życia: Wojtek Lewandowski

    5

    Wywiad z, niekoniecznie, tylko jednym pytaniem.

    Kiedy zastanawiałem się nad wyborem kolejnego bohatera odcinak „Tkanie” i pomyślałem o nim, początkowo miałem wątpliwości, czy jego „Tkanie życia” nie będzie zbyt skromne ze względu na wiek. Ale przeważyło to, jak intensywnie zaczął Wojtek, już na samym początku, zaznaczać swoje istnienie. Bo jak na dziewiętnastolatka ma już tyle za sobą, że niejeden mógłby mu pozazdrościć. Zaczyna swoje wejście w dorosłość, bo właśnie zdał maturę w pierwszym ogólniaku, z fantastycznym dorobkiem. Ma pasję, która jest bardzo dobrze oceniana i sprawia jemu samemu olbrzymią frajdę. To oczywiście filmowanie. Pewnie, jak pamiętają świdniczanie, film o naszym mieście jego autorstwa wygrał ubiegłoroczny konkurs „Polska Nakręcona” organizowany przez Radiową Zetkę. Było o Wojtku wówczas głośno. Jak pisała „Gazeta Wrocławskie” – „To kolejny sukces 17-latka. Już raz wygrał konkurs organizowany przez ogólnopolską stację radiową. Ta nadawała w nagrodę program ze Świdnicy. Tym razem 17-latek ze Świdnicy pokonał tysiące osób z całej Polski i znalazł się w finałowej dwunastce konkursu “Polska Nakręcona”.
    Minutowe filmy miały zachęcić do odwiedzenia danego miasta i pokazać niezwykłe miejsca w Polsce. Film Wojtka bardzo spodobał się ekipie TVN oraz autorce programu Martynie Wojciechowskiej. W minioną środę do Świdnicy przyjechała ekipa stacji. Filmowali najciekawsze miejsca w całym powiecie, między innymi Kościół Pokoju w Świdnicy, Krzyżową. Przyglądali się również procesowi produkcji czekoladek Jacka Sikory oraz jak powstają rzeźby ze strzegomskiego granitu.” Na koniec odwiedzili stadninie koni w Pankowie oraz obejrzeli występ zespołu “Krąg”, który przy zapalonej pełnej iluminacji świetlnej zaprezentuje jeden z tańców na świdnickim Rynku. Wszystko to będzie można zobaczyć już w najbliższą niedzielę.”
    No i zobaczyła to cała Polska. Wszystko dzięki Wojtkowi i jego kolegom. Nawet przez moment przyćmił sławę swojego ojca Krzysztofa, o co, jak powtarza, wcale nie zabiegał. To jest właśnie charakterystyczne, że nasz bohater mimo sporego szumu medialnego, który go otacza jest skromnym i poukładanym młodzieńcem. Nie ma parcia na szkło. A jedyne parcie, do którego się przyznaje otwarcie, to parcie na kręcenie filmów i robienie tego jak najlepiej. Ma swoje konto na You Tube, a tam już ponad 30 własnych filmów i sporo wejść. Myślę, że aktywność naszego bohatera i Karola, jego starszego brata, który jest częścią sukcesów Wojtka, to wynik atmosfery, jaką obaj wynieśli z rodzinnego domu. Wiecznej aktywności, łażenia po górach i przeróżnych pasji, którymi zarażali ich rodzice. Do nich należy także podróżowanie. W ubiegłym roku Lewandowscy wraz z kilkoma kolegami wybrali się wysłużonym „ogórkiem” na zdobywanie Europy. O ich przygodach było głośno dzięki miejscowym mediom, ale na koniec świdniccy globtroterzy zawędrowali także do ogólnopolskiej telewizji. Wojtek po prostu tak ma – nie lubi się nudzić i siedzieć w miejscu. Grywał i nadal grywa w piłkę. Jeździ na rowerze i to nie tylko rekreacyjnie. Ma całą masę niebanalnych pomysłów na siebie.

    Czy będąc takim niespokojnym duchem i przekraczając wszelkie bariery rzeczy na pozór niemożliwych można mieć jeszcze  marzenia?

    Zdecydowanie tak. Jestem na takim etapie życia, że właśnie marzenia to nie tylko bujanie w obłokach, ale również znajdowanie sposobu na życie. Chciałbym, by kręcenie filmów było nadal moją pasją, a i dawało mi możliwość utrzymania się. Moim marzeniem jest dostanie się do Szkoły Filmowej w Katowicach na wydział radia i telewizji. Właśnie upłynął termin składania dokumentów i czekam na wynik. Mam nadzieję, że uda mi się to spełnić.

    Wacław Piechocki