8 byłych policjantów świdnickiej KPP skazanych

    19

    Świdnicki Sąd Okręgowy na kary od 1 roku i 4 miesięcy do 6 lat pozbawienia wolności skazał 8 byłych policjantów Komendy Powiatowej Policji. w Świdnicy. 6 zostało uznanych winnymi udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Wszyscy przez kilka lat, między 1998 a 2004 rokiem, nadużywali uprawnień, zdradzali tajemnice służbowe, brali łapówki. Niektórzy przemycali narkotyki, stali na czatach podczas włamań bądź bezpośrednio uczestniczyli w przestępstwach.

    – Sądowi przyszło zmierzyć się z niezwykle trudną materią, kolokwialnie mówiąc, cała ta sprawa jest szokująca – ostrych słów nie szczędził sędzia Maciej Jedliński, przewodniczący składu orzekającego. – Osoby, powołane do pilnowania porządku, same popełniały przestępstwa, w tym zakwalifikowane w polskim prawie jako zbrodnie. Jak wiele ich było, świadczy sam czas odczytywania wyroku – blisko 1,5 godziny.

    Sąd każdego z byłych funkcjonariuszy obarczył winą za kilka do kilkunastu przestępstw. I tak: Sławomir C. został skazany na 2 lata więzienia z warunkowym zawieszeniem na 5, Stanisław N. na 3 lata więzienia, Marek A. na 6 lat więzienia, Wiesław Ż. Na 4 lata i 6 miesięcy więzienia, Marcin W. na 6 lat więzienia, Jaromir Z. na rok i 4 miesiące pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem na 3 lata, Mariusz K. na 2 lata w zawieszeniu na 5 i Grzegorza M. na 2 lata więzienia.

    W wyniku przeprowadzonego śledztwa ustalono, że w maju 1998 roku wówczas funkcjonariusze Komendy Powiatowej Policji w Świdnicy – Sławomir C., Stanisław N., Marek A. Wiesław Ż. Marcin W. i Jaromir Z. zostali zwerbowani przez członków świdnickiego gangu i aktywnie uczestniczyli w jego działalności, aż do czasu rozbicia grupy przez organy ścigania w połowie 2004 roku. Ich zadaniem było przekazywanie informacji o zamierzeniach i ustaleniach policji, które umożliwiały członkom grupy unikanie odpowiedzialności karnej, przekazywanie danych z akt postępowań przygotowawczych prowadzonych przeciwko jej członkom, a także „przymykanie oczu” na prowadzony przez nich przestępczy proceder polegający na czerpaniu korzyści z uprawiania prostytucji, produkcji czy handlu narkotykami. W zamian za takie zachowanie funkcjonariusze przyjmowali od Stanisława S. i Piotra T., w tym także za pośrednictwem innych osób, korzyści majątkowe w postaci pieniędzy w kwotach od 200 do 1000 złotych, alkoholu, narkotyków, przedmiotów pochodzących z dokonanych kradzieży i włamań oraz korzyści osobiste w postaci usług seksualnych świadczonych na ich rzecz przez kobiety zatrudniane w agencjach towarzyskich „Ranczo” i „7 Pokus” prowadzonych przez członków grupy.

    Ustalono nadto, że oskarżony Marek A. wspólnie z innymi osobami brał udział w czterech kradzieżach z włamaniem do domku jednorodzinnego i sklepów, przy czym w trzech przypadkach sprawcy nie zdołali dokonać kradzieży z uwagi na uruchomienie systemu alarmowego. Ten sam oskarżony uczestniczył nadto w obrocie narkotykami w łącznej ilości nie mniejszej niż 3 kg amfetaminy, przewożąc porcje narkotyku z miejsc ich zakupu do miejsc przechowywania, porcjowania i sprzedaży.

    Inny oskarżony – Marcin W., darzony przez Stanisława S. szczególnym zaufaniem, przez okres ponad jednego roku przy użyciu własnego samochodu przewoził z Holandii do Polski ukryte w tym pojeździe znaczne ilości narkotyków w łącznej ilości ponad 200 kg marihuany, 20.000 tabletek ekstazy i 2 kg kokainy, które to narkotyki następnie rozwoził do miejsc ich porcjowania i przechowywania, w zamian za co uzyskał korzyść majątkową w łącznej wysokości nie mniejszej niż 50.000 zł.

    Sędzia Jedliński nie zostawił suchej nitki ani na policjantach, ani też na prokuraturze. Stwierdził, że podczas całego procesu panowała zmowa milczenia. Jedynym, który zgodził się zeznawać był Sławomir C. – Z jego wyjaśnień wyłania się obraz Komendy Powiatowej Policji z tamtych lat, wołający o pomstę do nieba – mówił sędzia. – W jednostce panowało powszechne przyzwolenie na picie alkoholu, jeden z pijanych komendantów chodził po pokojach i „zwalniał” funkcjonariuszy, policjanci zamiast wykonywać służbę pili w prywatnych domach. To wówczas Sławomir C. uzależnił się od alkoholu, co z kolei popychało go do przestępstw.

    Właśnie zeznania tego policjanta były uzupełnieniem podstawowego materiału dowodowego, który opierał się na wyjaśnieniach Daniela B, skruszonego bandyty, który uzyskał status świadka koronnego. – Trzeba zaznaczyć, że wiele zeznań mogło być nieścisłych, bo od tamtych wydarzeń minęło wiele lat. Gdyby nie tak długo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową śledztwo (5 lat), na pewno udałoby się ustalić więcej szczegółów – twierdził sędzia.

    Maciej Jedliński tłumaczył wagę zeznań świadka koronnego, odnosząc się do licznych zastrzeżeń obrońców. – Daniel B. bez wątpienia był członkiem tej grupy, uczestniczył w przestępstwach. Dowód w postaci jego zeznań, jeśli nie był potwierdzony przez inne osoby, upadał, czego dowodem są także uniewinnienia od niektórych zarzutów – wyjaśniał sędzia. W procesie zeznawał jeszcze jeden świadek koronny oraz kilka osób, które w innych sprawach występowały jako podejrzane.

    Obrońcy byłych funkcjonariuszy już teraz zapowiadają odwołanie od dzisiejszego wyroku, za główny powód podając właśnie Daniela B., który ich zdaniem jest kompletnie niewiarygodny.

    Na kary 2 lat i 6 miesięcy oraz 3 lat więzienia zostali w tym procesie skazani Stanisław S. i Piotr T. W innej głośnej sprawie, wiążącej się bezpośrednio z obecną, są oskarżeni o założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Po decyzji Sądu Najwyższego ten proces rozpocznie się na nowo. Pierwszy termin pod koniec maja.

    Dzisiaj skazanych zostało jeszcze 6 osób, które korumpowały policjantów. Sąd wymierzył kary od 10 miesięcy do 2, 5 roku więzienia, w trzech przypadkach z warunkowym zawieszeniem wykonania kary.

    Wyrok  jest nieprawomocny.

    Agnieszka Szymkiewicz

    [photospace]