Terlikowski w Świdnicy: Na drodze do samozagłady?

    34

    Sala teatru wypełniona była po brzegi. Mieszkańcy tłumnie przyszli w poniedziałkowy wieczór  na spotkanie z Tomaszem Terlikowskim, znanym z radykalnych poglądów redaktorem naczelnym portalu Fronda.pl. Wykład i dyskusja zostały zorganizowane w ramach ogólnopolskiego cyklu „Kuźnia wiary”, który dla Świdnicy pozyskało Stowarzyszenie Rodzice Rodzicom.

    – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – R E K L A M A – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

    – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –

    Magnesem była zarówno postać Terlikowskiego, jak i temat. Redaktor naczelny „frondy” zajął się bioetyką. „ Cywilizacja życia i antykultura śmierci. Kluczowe starcie współczesności” – tak brzmiał tytuł ponad godzinnego wykładu.

    Terlikowski przeciwstawił powszechne przyzwolenie na aborcję, antykoncepcję, In vitro i eutanazję, które jego zdaniem składają się na antykulturę śmierci, poszanowaniu życia od momentu połączenia męskich i żeńskich komórek aż do naturalnej śmierci. Największych zagrożeń dopatrywał się w próbach ustalenia przez ludzi kto jest człowiekiem, a kto nie. – Jeśli przyjmiemy, że prawo do życia ma tylko, jak chce Peter Singer – osoba, czyli istota samoświadoma, zdolna do refleksji i wzajemności moralnej, to równie dobrze moglibyśmy godzić się na zabijanie kilkuletnich dzieci, bo przecież nie spełniają tych warunków – mówił Terlikowski . – A przecież z połączenia komórki jajowej kobiety z plemnikiem mężczyzny nie powstanie nic innego, jak człowiek i co do tego żaden lekarz ani biolog nie mają wątpliwości. Relatywne podchodzenie do życia przekłada się na masowe zabijanie – rocznie na świecie w wyniku aborcji życie tracą 42 miliony dzieci. W Polsce legalnie w 2009 zabito 549 osób. Widziałem marsze w obronie zwierząt, a gdzie marsze w obronie zabijanych dzieci?

    Na śmierć przekładają się zdaniem Terlikowskiego antykoncepcja i In vitro. – Podczas sztucznego zapłodnienia ginie nawet 20 dzieci, bo przecież nimi są zarodki. Złudą jest zamrażanie, bo nie umiemy ani dobrze zamrażać, ani odmrażać. Poza tym „taki materiał” jest „gorszej jakości”. Inżynieria genetyczna prowadzi do dramatów, a w konsekwencji realnym zagrożeniem staje się także wyhodowanie „rasy panów”, ludzi zdrowych, idealnych, lepszych od reszty.

    Zdaniem Terlikowskiego dzieci przestały być postrzegane jak bogactwo i dobrodziejstwo. – Wielodzietne rodziny w krajach rozwiniętych dotyka ostracyzm. Postrzegane są jak patologia. –  Politycy debatują o systemach emerytalnych, ale co nam dadzą takie czy inne systemy, jak nie będzie następnych pokoleń? Kto będzie pracował? Realnej polityki prorodzinnej w Polsce nie ma i tu na całej linii zawodzą wszystkie partie polityczne  – od PO, przez PiS do SLD. Politycy zdaniem Terlikowskiego mają zasadniczy wpływ na kultywowanie antykultury śmierci. – I temu musimy się przeciwstawić. Zabijanie ludzi nie jest sprawą kompromisu, musi być całkowicie zakazane. W wakacje do sejmu wpłynie obywatelski projekt ustawy o całkowitym zakazie aborcji, podpisany przez 100 tysięcy ludzi. I o uchwalenie tej ustawy powinni walczyć nie tylko wierzący, bo to nie jest kwestia religii.

    – Potrzebna nam jest odwaga, zmiana życia, zmiana języka i modlitwa. Potrzebni nam są rycerze życia – apelował płomiennie. – Nasza cywilizacja może zniknąć, może zastąpią nas inne, szanujące wartość ludzkiego życia, a po nas zostaną miliony martwych istnień.

    Po wykładzie słuchacze zostali zaproszeni do dyskusji, która przez dłuższą chwilę przypominała raczej kontynuację wykładu. Gorąca rozmowa wywiązała się po wątpliwości, przekazanej przez jedną z uczestniczek spotkania. Pytała o rodziny wielodzietne – jeśli ludzie nie mają pracy, nie są dość zaradni, to efektem płodzenia kolejnych i kolejnych dzieci są dramaty, bo te maluchy trafiają do domów dziecka. Tomasz Terlikowski przekonywał i znalazł szerokie poparcie wśród słuchaczy, że w minionych czasach w znacznie większej biedzie ludzie radzili sobie z wychowywaniem gromadek dzieci, a obecnie  są zbyt wygodni. Jeszcze raz przy tej okazji potępił politykę państwa, która nie wspiera rodziców. – Tu nie chodzi o żadne becikowe czy zapomogi. Najprostszym rozwiązaniem byłyby ulgi podatkowe, nic więcej.

    Stowarzyszenie Rodzice Rodzicom planuje, by „Kuźnia wiary” gościła w Świdnicy systematycznie. Spotkania, poruszające ważne tematy etyczne i wychowawcze mają być organizowane co dwa miesiące.

    asz