Sprawa kontrowersyjnej wystawy umorzona

    0

    Świdnicka Prokuratura Rejonowa umorzyła dochodzenie w sprawie wystaw w sexshopach. O decyzji przesądziła opinia biegłego z zakresu reklamy i etyki mediów. Zdaniem eksperta z listy Sądu Okręgowego we Wrocławiu prezentowane na witrynach gadżety erotyczne nie są pornografią. – Jestem zdumiony i rozczarowany – nie ukrywa Krzysztof Lewandowski, który jako pierwszy rozpoczął walkę z sexshopami.

    – W polskim prawie nie ma definicji pornografii – tłumaczy Marek Rusin, prokurator rejonowy. – Jak ocenił biegły, trzeba się posiłkować jedynie standardami, które za treści pornograficzne uznają te, które eksponują w sposób odhumanizowany i wulgarny ludzkie ciało. Natomiast gadżety erotyczne takiej ocenie nie podlegają, choć subiektywnie mogą budzić negatywne odczucia.

    Prokuratura wszczęła śledztwo po doniesieniach złożonych przez 116 osób, domagających się usunięcia gorszących “zabawek” z wystaw.  Udało się przesłuchać 110. Jak zapewnia prokurator Rusin, biegły do sprawy podszedł bardzo rzetelnie, bo rozmawiał ze składającymi skargę, obejrzał sklep i wnikliwie przeanalizował aspekty prawne. – Taka decyzja jest porażką społeczeństwa – mówi Krzysztof Lewandowski. – Przecież podobnie było z dopalaczami, tu także sucho interpretowano prawo, a jak się skończyło, wszyscy widzimy. Zdaniem Lewandowskiego prawo jest złe i trzeba je zmienić. W tej chwili trwa zbieranie podpisów pod apelem do parlamentarzystów i Rzecznika Praw Dziecka o zmianę kodeksu karnego i wprowadzenie jasnej definicji pornografii. Jeśli odezwa nie poskutkuje, Lewandowski zapowiada rozpoczęcie akcji zbierania 100 tysięcy podpisów pod obywatelskim projektem, który będzie musiał trafić do parlamentu pod głosowanie.