Wypalanie traw zabija ludzi i zwierzęta. Strażacy mówią: STOP!

Wypalanie traw zabija ludzi i zwierzęta. Strażacy mówią: STOP!

12
PODZIEL SIĘ

W związku z powtarzającym się co roku problemem wypalania traw na terenie powiatu świdnickiego, strażacy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Świdnicy zwracają się z apelem – Nie wypalajcie traw!

Od 27.02.2017 do 05.03.2017 roku w związku z pożarami traw na terenie powiatu świdnickiego strażacy interweniowali już 75 razy, w tym w ostatni weekend aż 36 razy.

Wiosna to okres, w którym wyraźnie wzrasta liczba pożarów łąk i nieużytków, powstających w większości wskutek lekkomyślnych podpaleń. Wiele osób wypala trawy i nieużytki rolne tłumacząc swoje postępowanie chęcią użyźnienia i oczyszczenia gleby. Jest to całkowicie błędne myślenie, ponieważ wypalanie traw prowadzi do nieodwracalnych zmian w środowisku naturalnym.

Pożary traw są niebezpieczne dla życia i zdrowia ludzi, zwierząt oraz środowiska naturalnego. Zagrażają lasom, domom mieszkalnym i zabudowaniom gospodarczym, bezpowrotnie niszczą faunę i florę. Stwarzają też niebezpieczeństwo dla podróżujących, gdyż dym z palących się w przydrożnych rowach traw, znacznie ogranicza widoczność, co może doprowadzić do groźnych wypadków i kolizji. Pożary traw angażują również wiele zastępów ratowniczych, których pomoc może być potrzebna w tym samym czasie w innym miejscu, gdzie naprawdę zagrożone jest życie i zdrowie ludzi.

CO ROKU W POŻARACH WYWOŁANYCH WYPALANIEM TRAW GINĄ LUDZIE,   W TYM PODPALACZE, PRZYPADKOWE OSOBY ORAZ STRAŻACY!

mł. bryg. Jacek Kurczyński
KP PSP Świdnica

 

  • disqus_ROAKn7syja

    Na wsi mocno zakorzeniona jest „tradycja” spalania wszystkiego , co się da spalić. Wiem, bo mieszkam na wsi i duszę się cowiosennymi i cojesiennymi dymami . Tutaj wciąż ludzie myślą , że na wsi wszystko można. Jakby nie słyszeli o ustawie śmieciowej , która nie tylko nakłada obowiązek sortowania odpadów , ale także zabrania ich spalania. Można wszystko spakować w wory i dołączyć do kosza , albo większą ilość wywieść do ZOM, przyjmują bezpłatnie . Dym , nawet z roślin , to też trucizna .Ludzie , nie trujcie innych !!!

    • Android Kitikat

      Szanowny kolego za dużo oczekujesz po naszym narodzie. Dwa dni temu był tutaj artykuł o nielegalnym paleniu ognisk na terenie działek, Polacy-katolicy pisali w komentarzach, że oni uwielbiają zapach palonych odpadów roślinnych (chyba się nim delektują). Musi nastąpić zmiana pokolenia bo inaczej w tym kraju nic się nie zmieni. Oddychamy najgorszym powietrzem w całej UE, lekarze biją na alarm, a ludzie nadal swoje: zimą palą śmieci w piecach, wypalają trawy, śmiecą gdzie popadnie, a później się dziwią, że ktoś z rodziny, znajomy umiera przedwcześnie na powikłania związane z tym syfem, którym wdychamy na co dzień.

    • Swidniczanin

      Przyjechał miastowy na wieś i mu wszystko przeszkadza – że kogut pieje, że rzepak śmierdzi, że z obory daje, że ptaszki rano ćwierkają. Co innego jest palić jakieś plastiki, które śmierdzą i wydzielają przy tym szkodliwe substancje a co innego palić rzeczy naturalne – np. jakieś liście, gałęzie czy odpady, które zostają po żniwach (nie mam tutaj na myśli wypalania traw). Dzisiaj najwyraźniej wszystko wszystkim przeszkadza. I dzięki takim właśnie zakazom palenia mamy np. plagę szrotówka, który niszczy nasze kasztanowce, a jedną z form walki z tym dziadostwem jest właśnie palenie liści i niszczenie w ten sposób jaj.

      • Android Kitikat

        Rolniku do książek bo głupoty wypisujesz.

        ,,Jeśli spalamy substancje organiczne, na przykład liście, w niskiej temperaturze, powstają węglowodory aromatyczne, które nawet w minimalnym stężeniu mają działanie rakotwórcze” – mówi profesor Lucjan Pawłowski, dziekan Wydziału Inżynierii Środowiska Politechniki Lubelskiej i przewodniczący Komitetu Inżynierii Środowiska Polskiej Akademii Nauk.

        • Swidniczanin

          A w wysokiej temperaturze (takiej powiedzmy 20-30st) to one już nie powstają? Ciekawa teoria. To takie trochę jak dyskusja nad tym, co jest bardziej szkodliwe: masło czy margaryna? Bo jeden profesor mówi tak, a inny mówi tak. Ja zaś proponuję, żebyś wyrzucił swój telefon z Androidem – promieniowanie magnetyczne, jakie on wytwarza może być przyczyną raka mózgu i też jest to naukowo udowodnione (nie jest to żadna docinka z mojej strony ale przez twojego nicka nie mogłem o tym nie wspomnieć). I co? Wyrzucisz? A swoją drogą – dlaczego w naszej okolicy nie było epidemii tego raka i masowego pomoru z jego powodu, skoro kupę lat wszyscy działkowcy dokoła palili liście i inne naturalne rzeczy albo piekli kiełbachę na ognisku?

          • Android Kitikat

            Tym postem udowodniłeś, że nie masz pojęcia o chemii czy fizyce, dziecko w szkole podstawowej wie więcej o temperaturze spalania. Dlatego słuchaj rad ludzi mądrzejszych od siebie gwarantuje ci, że dobrze na tym wyjdziesz. Jak trochę poczytasz i się czegoś nauczysz to zapraszam do dyskusji na argumenty a nie na twoje przemyślenia i niczym nie podparte teorie z d…

          • Swidniczanin

            Wiesz co… naczytałem się już rad ludzi mądrzejszych od siebie i leżałem ze śmiechu. Że mikrofalówka to jest straszne rakotwórcze zło, które strasznie promieniuje na lewo i prawo i modyfikuje genetycznie to, co się w niej podgrzewa i to powiedział jakiś tam wybitny inżynier z wojska. Idąc tym tropem powinniśmy wszyscy zdychać na raka bo to urządzenie jest praktycznie w każdym domu. Inna rzecz – e-papierosy – rzekomo bardziej szkodliwe niż zwykłe papierosy a udowodnili to japońscy naukowcy. To wkleiła pewna osoba, a niedługo potem inny artykuł, który mówi, że jednak są mniej szkodliwe. Praca doktorancka o gramofonach, z której dowiedziałem się, że stroboskop do ustawiania obrotów jest tylko gadżetem, bo częstotliwość w sieci pływa i nie da się z jego pomocą ustawić prawidłowej prędkości. A jak wiemy, jeśli ten parametr spadnie o 2Hz, w elektrowni jest stan awaryjny i to wszystko może po prostu paść. Inna teoria ludzi rzekomo po studiach – XX stopień zasilania sprzed jakoś 2 lat – przewody są gorące i dlatego elektrownie nie wyrabiają i trzeba dostawić atomową. Ale żaden z nich nie wiedział, że jak nie ma wody to żadna elektrownia nie będzie działać i to było przyczyną ograniczeń w poborze prądu. Upały się skończyły i wszystko działa normalnie. Tak samo i tutaj – jak znajdzie się grupa świrów to znajdzie się ktoś, kto wymyśli jakąś teorię żeby i inni to łyknęli. Owy cytat nie pochodzi z książki a jedynie z artykułu zamieszczonego na innym portalu. A jeśli napisaliby tam, że ziemia jest płaska to też byś w to uwierzył?

          • Android Kitikat

            Czy Ty na prawdę jesteś tak tępy czy tylko udajesz ?

            W przypadku spalania traw, liści i innych odpadów organicznych powstają pyły zawieszone i niebezpieczne związki tj. węglowodory aromatyczne (np. benzoalfapiren), dioksyny i furany o silnym działaniu rakotwórczym.
            Dym powoduje wystąpienie lub zaostrzenie dolegliwości astmatycznych.
            Utrudniamy życie sąsiadom, gdyż gęsty, ścielący się dym przedostaje się do naszych mieszkań.
            Należy pamiętać, że spalanie trawy, liści i innych odpadów organicznych na powierzchni stwarza bardzo poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego. Nierzadkie są przypadki, że palenie traw lub innych odpadów jest przyczyną pożaru.
            Spalanie odpadów organicznych powoduje zwiększanie liczby dni w roku, w które powietrze jest złej jakości. Dym utrzymuje się w powietrzu długo po wypaleniu się ogniska lub jest przenoszony przez wiatr na duże odległości. Tym samym, nawet poza sezonem grzewczym, kiedy powinniśmy oddychać lepszym powietrzem, jesteśmy narażeni na szkodliwe działanie pyłu zawieszonego i rakotwórczych substancji.

          • Swidniczanin

            A ile było tych wypadków samochodowych przez to, że ktoś sobie na działce palił ognisko? Dobrze, że samoloty się przez to nie rozbijały 😀 . Żeby było tak, jak piszesz, musiałoby to być wielkie ognisko z opon, dające kłęby czarnego i gryzącego dymu, dużo bardziej rakotwórczego niż jakieś patyki czy trawa. Albo pożar lasu na bardzo dużym obszarze. Na niewielkiej działce nie da się czegoś takiego wygenerować. Normalną rzeczą jest, że przy spalaniu rzeczy stałych mogą dostawać się do atmosfery jakieś pyły, ale to bardziej z kominów, które są wysoko niż z ogniska.
            Wszystko zależy też od tego JAK się spala. Można spalać tak, że będzie masa dymu, można też i spalać tak, że go będzie mniej. Z czego to pierwsze nie ma sensu bo płomienie nie mają dostępu powietrza
            i wszystko trwa całymi godzinami, to drugie jest skuteczniejsze i dymu jest mniej. Pożaru z tego raczej nie będzie bo regulamin mówi(ł) jasno i wyraźnie, że nie możesz zostawić palącego się ogniska i iść sobie do domu tylko musisz poczekać, aż samo się dopali albo je zagasić. Nie jest też problemem zagasić coś, co się wydostało z paleniska – ja takie rzeczy zadeptywałem butem. Mnie nie przeszkadza, jak ktoś sobie pali te liście czy piecze
            kiełbaskę na ognisku. Ja się na takich klimatach wychowałem. Ale jeśli pali śmieci czy opala przewody na złom, to takiemu należy dać po mordzie. Moja babcia miała działkę bardzo długo i też paliła naturalne rzeczy, a zmarła na coś zupełnie innego niż nowotwór i nie było to związane z działką. Popatrz na nowoczesne piece węglowe, które ponoć nie spełniają żadnych unijnych norm i są sprzedawane wyłącznie w Polsce, a ludzie je kupują i zastępują nimi kaflowe, robiąc centralne ogrzewanie. Stąd właśnie bierze się ów smog, o którym było tak głośno. ZŁY SPOSÓB SPALANIA. Kiedyś też ludzie palili w piecach i nie było tak źle jak teraz, a używali drewna i węgla (choć nie każde drewno się nadaje do pieca). Tak czy inaczej, jakoś się trzeba ogrzewać a gaz czy prąd do tanich nie należą. Bez względu na porę roku ten smog i tak będzie. W lecie będą kopcić samochody i też będziemy narzekać, np. na Diesle lub te, które kopcą na niebiesko bo spalają olej oprócz benzyny – to dopiero jest smród. Ale mamy XXIw., samochód jest dziś standardem a pojazdy konne nie wrócą. Ciepłownia też będzie pracować (może i na mniejszych obrotach ale jednak) bo zaopatruje mieszkania w ciepłą wodę. Tak samo ci od centralnego na węgiel będą palić w piecu, żeby mieć ciepłą wodę bo decydując się na ten sposób ogrzewania rezygnują z junkersów.

            I na zakończenie bo nie odpowiedziałeś: skoro palenie naturalnych rzeczy jest złe, a jednocześnie jest jedyną skuteczną metodą walki ze szkodnikami (pozbywanie się jaj) zaś kompostowanie tego sprzyja namnażaniu się owej gadziny, co proponujesz panie ekolog?

          • Android Kitikat

            A szukałeś gdzieś odpowiedzi na twoje pytanie czy po prostu palisz bo tak Ci babcia przekazała jak byłeś mały ?

            Wiele roślin wytwarza substancje, które w sposób naturalny chronią przed atakiem chorób i szkodników. Z ich świeżych lub suszonych części można sporządzać napary, wyciągi i gnojówki. Przecedzamy je przez sito i za pomocą małego opryskiwacza opryskujemy chore rośliny doniczkowe i ogrodowe. Aby środek nie spływał z liści, dodajemy do niego kilka kropli płynu do naczyń.

            Napar. Rośliny zalewamy wrzącą wodą i pozostawiamy na wolnym ogniu na 15 minut (nie powinny się gotować). Przed użyciem studzimy napar do temperatury pokojowej i jeszcze tego samego dnia opryskujemy rośliny.

            Wyciąg (macerat). Rośliny siekamy i zalewamy zimną wodą na całą dobę, po czym szybko wykorzystujemy.

            Odwar. Rozdrobnione łodygi i liście zalewamy wodą o temperaturze pokojowej i po kilku godzinach stawiamy na małym ogniu. Gdy płyn zacznie wrzeć, zdejmujemy z ognia i rozcieńczamy 4-krotną ilością wody.

            Gnojówka. Sporządzamy ją ze świeżo ściętych roślin. Tniemy je na części i zalewamy zimną wodą, po czym przykrywamy naczynie. Co kilka dni mieszamy fermentujący płyn. Po miesiącu gnojówka nadaje się do użycia, ale tylko w ogrodzie, bo wydziela przykrą woń.

            Jaki preparat na co

            Większość naturalnych preparatów ma szerokie spektrum działania, co oznacza, że jednym środkiem można zwalczać różne szkodniki i choroby. Rośliny do ich przyrządzenia znajdziemy na łące i w ogrodzie. W nawiasach podano ilość roślin do sporządzenia preparatu w proporcji na 10 l wody.

            Aksamitka. Wyciąg (z 1 kg suszu) działa na mszyce, wywar zwalcza choroby grzybowe.

            Bylica piołun. Gnojówka (z 500 g ziela) płoszy mrówki, sproszkowany susz odstrasza gryzonie, wyciąg (z 300 g) – ślimaki i przędziorki.

            Cebula. Wyciąg lub napar (z 200 g) stosujemy na mszyce, napar – na choroby grzybowe i przędziorki.

            Czosnek. Wyciąg (z 200 g roztartych ząbków) działa na mszyce i przędziorki. Przeciętym ząbkiem smarujemy liście pokryte plamami chorobowymi.

            Mniszek. Wyciąg (z 1 kg całych roślin) działa na przędziorki, gnojówka i wywar wzmacnia rośliny.

            Pokrzywa. Wyciąg (z 1 kg ziela) stosujemy przeciwko mszycom i przędziorkom; wywar – na szarą pleśń, rdze i mączniaki, gnojówka zaś działa wzmacniająco.

            Rumianek. Odwar (z 300 g suszonych kwiatów) stosujemy na mszyce, wyciąg (1 kg suszonych kwiatów) – na przędziorki, gąsienice motyli oraz profilaktycznie przeciwko infekcjom grzybowym.

            Szczaw. Wyciąg (z 200-300 g korzeni) zwalcza mszyce, przędziorki i miodówki.

            Tytoń. Odwar (z 10-12 papierosów) i wyciąg działa na mączliki, miseczniki, mszyce.

            Wrotycz. Odwar (z 300 g) działa na mszyce i mrówki; wyciąg i gnojówka – na przędziorki, wyciąg jest skuteczny na mączniaki oraz rdze.

            Ziemniaki. Wyciąg z łodyg i liści (z 1,2 kg) – na mszyce, przędziorki, gąsienice motyli.

          • Swidniczanin

            To ciekawi mnie, czy taki napar z wysuszonych liści kasztanowca wraz z larwami szrotówka uchroni je przed nim. Z tego co mi wiadomo to nie.

            Odpowiadając na pytanie: działki nie mam bo nie mam na nią czasu z powodu innych zajęć. Miała ją moja ś.p. babcia i namiętnie bawiła się w uprawy, a efekt z tego był żaden bo ziemia była już wyjałowiona a koszt nawożenia dość spory. Po jej śmierci wziął to mój wujek, ale jak zobaczył ile trzeba w to włożyć pracy (miał zamiar zrobić z tego działkę rekreacyjną), sprzedał komuś i kupił inną. Osobiście nie widzę sensu bawić się w marchewki ogórki i inne rzeczy typu przetwory, skoro mogę to kupić w każdy czwartek na targu (ma się sprawdzonych sprzedawców) albo w sklepie.

  • YES

    ” Nie ma w tej chwili żadnego powodu do paniki – powiedział reporterowi TOK FM Konstanty Radziwiłł. – Lubimy mówić o zagrożeniach troszkę bardziej teoretycznych” to powiedział pisowy minister i macie mu wierzyć! koniec dyskusji-oddychamy kryształowo czystym ,górskim powietrzem!