“Generał” z muzyką na żywo
Film Bustera Keatona i muzyka Marcina Pukaluka zagoszczą w kinie Gdynia. Będzie to pierwszy taki pokaz w historii świdnickiego kina. Projekcję zaplanowano na 15 lutego, bilety na seans dostępne są od poniedziałku, 6 lutego w Cafe Czekoladka.
- Film, jaki proponujemy świdnickiej publiczności jest „Generał” , jedno z największych osiągnięć artystycznych i produkcyjnych kina niemego – informuje Maria Zięba, Stowarzyszenie Spring 04 i dodaje – Tuż przed dźwiękiem i na długo przed rozwojem komputerowych efektów specjalnych Keaton stworzył wspaniałe widowisko pełne zwrotów akcji i efektownych rozwiązań inscenizacyjnych. Do tego zadziwiające popisy kaskaderskie samego Bustera.
“Generała” z muzyką na żywo obejrzymy 15 lutego o godzinie 18.00 w kinie Gdynia. Bilet wstępu kosztuje 10 zł.
Na ten wyjątkowy wieczór zapraszają organizatorzy: Stowarzyszenie Spring’04, Świdnicki Ośrodek Kultury, Instytucja Kultury Województwa Dolnośląskiego Odra Film




Pierwszy, “historyczny” pokaz, ale z informacji zupełnie nie można się dowiedzieć czegokolwiek o tej “muzyce na żywo”. W sumie więcej miejsca zajmują informacje o organizatorach. Gratuluję.
Było wspaniale
Tutaj masz coś o muzyce, chyba nie wszystko było z kompa.
http://www.americanfilmfestival.pl/aktualnosci.do?id=1874
AaA…. Jeśli tak to publicznie przepraszam
Z balkonu nie widzialem. Kierowalem się tylko dźwiękami instrumentów których nie widziałem wchodząc na salę
Wszystko fajnie , lecz organizatorzy oczywiście nie przedstawili pana Pakulaka, który na końcu po seansie bez mikrofonu próbował powiedzieć że to on napisał muzykę do filmu , było już po filmie ludzie wstawali z krzeseł i trudno to było usłyszeć.
Organizatorzy w ramach wstępu przed filmem oczywiście nie omieszkali powiedzieć że pan zacny prezydent Swidnicy jest na seansie i parę “ważnych” osób a nic nie wspomnieli o artyście który wygrał międzynarodowy konkurs.żenada.
Byłem, obejrzałem… Było świetnie.
Ale jest też coś, czego muszę się czepić…. “Muzyka na żywo” w moim rozumieniu to nie to samo co puszczenie jej z kompa… No ale moge się nie znać
Byłem i się zniesmaczyłem.Opóźnienie 27 minut.Smród środka dezynfekcyjnego uniemożliwia oddychanie,muzyka pożal się Boże “na żywo”w żaden sposób nie pasuje do obrazu.Nowomoda pstrykania fleszami aparatów-żenująca.
Ostatni raz byłem w kinie Gdynia w 1987 roku.Teraz będę mówił że 15.02.2012.
POZDRAWIAM!!
Oraz jeszcze serwowanie widzom popcornu. Proszę wioski, trafiliście do kina, jesteście w mieście. Żenada na całego!
No cóż, jaśnie wielmożny Andrzeju, a czego się spodziewałeś po upadającym, niedoinwestowanym kinie?
Wybierając się na film dowiedziałam się co nieco o nim i o muzyce – więc nie była dla mnie aż takim zaskoczeniem, żeby określać ją jako “pożal się Boże”. A była ona jak najbardziej na żywo, może w nowoczesnej formie, ale na żywo.
I troszkę złośliwie… gratuluję, że będziesz mógł się lansować przed znajomymi, że byłeś w kinie Gdynia 15.02.2012 r. Tylko po to tam poszedłeś? Dla lansu? Toż to iście celebryckie postępowanie… Teraz rozumiem zniesmaczenie
Ja wyszłam z filmu ogromnie ubawiona. Zaskoczyły mnie nieco dziś już infantylne gagi, ale biorąc pod uwagę, że kiedyś był to naprawdę wysokobudżetowy film, jeden z pierwszych – wielki szacunek. Do łez rozbawiły mnie efekty specjalne burzy
, a zaskoczył autentyczny upadek lokomotywy przejeżdzającej przez palący się most. To musiała być scena bez dubli. Muzyka… momentami mi przeszkadzała. Brzmiała jakoś tak westernowo i elektornicznie. Może to kwestia mojego postrzegania, ale wolałabym brzmienie “żywych” instrumentów. Śmieszyły, ale jednocześnie przerażały literówki i błędy ortograficzne w polskich napisach “odświerzające”
Co do organizacji – spodziewałam się takiego zapachu, kurzu, zaskoczyło mnie, że było stosunkowo ciepło, w każdym razie mogłam siedzieć bez kurtki. Opóźnienie – choć spore, to jednak zrozumiałe właśnie z powodu śnieżycy. Bardzo dużo osób dojechało po 18. Sala niemal pełna – widok dziś zaskakujący.
Chętnie jeszcze kiedyś wybrałabym się na podobne projekty. Może z muzyką prawdziwej orkiestry… Mamy w Świdnicy szkołę muzyczną, jej uczniowie dają koncerty np. w Katedrze, mamy mnóstwo zespołów muzycznych grających w Bolku, w MDKu, w garażach… I wcale nie trzeba robić takich dwugodzinnych projektów. Mamy liceum z klasą filmową… Ech, połącznie tych dwóch rodzajów sztuki mogłoby być piękne…
Było wspaniale. Szalenie podobał mi się film jak i muzyka do niego. Bawiłam się świetnie.
Co do budynku – wyglądał tak jak się spodziewałam.. W końcu nie inwestuje się tu od kupy lat. Szkoda, bo kino ma klimacik..