W szponach zdrowej żywności

W szponach zdrowej żywności

0
PODZIEL SIĘ

Obsesja na punkcie zdrowej żywności, czyli ortoreksja może okazać się zgubna w skutkach. Podobnie jak wszystkie uzależnienia zaczyna się niewinnie – od zmiany sposobu żywienia. Ale o ile większość osób traktuje to z pewnym przymrużeniem oka, czyli robi od czasu d czasu pewne odstępstwa, dla ortorektyka pogoń za zdrowym jedzeniem niepostrzeżenie staje się najważniejszym celem w życiu.

targi żywności 2

Kolorowe czasopisma pełne są informacji o szkodliwości śmieciowego jedzenia, ale również o konieczności eliminacji potraw zbyt słodkich, zbyt słonych, zbyt smażonych i za bardzo duszonych. W zamian publikują wizerunki gwiazd, które rzuciły mięso, nabiał albo jedno i drugie w trosce o zdrowie. Gdy myślenie o jedzeniu zaczyna zajmować coraz więcej czasu, a układanie menu staje się ważniejsze niż spotkanie z przyjaciółmi,  to znaczy, że mamy pierwsze objawy ortoreksji.

Odkrycia tej jednostki chorobowej dokonał Steven Bratman, który zdiagnozował pierwsze objawy u siebie. Jako dziecko chorujące na alergię, musiał zrezygnować z glutenu i mleka, a z czasem rozczytując się w literaturze fachowej „odstawiał” coraz więcej produktów z obawy przed ich szkodliwością. Niepostrzeżenie jedzenie i układanie jadłospisu stało się jego obsesją, której poświęcał kilka godzin dziennie. Jako lekarz zaczął rozumieć, że to co początkowo było dobre dla zdrowia, w rezultacie doprowadziło do rozwoju uzależnienia. W rezultacie został zmuszony do zmiany trybu życia, a przy okazji niejako napisał książkę „W szponach zdrowej żywności”, która w krótkim czasie stała się bestsellerem.

Po dogłębnie przeprowadzonej analizie, dr Bratman doszedł do wniosku, że przyczyną rozwoju choroby są, podobnie jak w przypadku bulimii, problemy psychologiczne. Zasugerował, że najbardziej podatne na tego typu uzależnienie są osoby wrażliwe, którym w dzieciństwie stawiano zbyt wysoko poprzeczkę. Podobnie jest z dziećmi, które były trzymane na zbyt krótkiej smyczy i dopiero w dorosłym życiu mogły pozwolić sobie na więcej. Jeszcze innym typem osobowości, podatnej na ortoreksję są perfekcjoniści, którzy muszą wszystko robić doskonale i dotyczy to również sfery żywieniowej.

Ponieważ najważniejszym celem ortorektyka jest zdrowe odżywianie, najpierw rezygnuje z cukrów i tłuszczów. Następnym etapem jest zazwyczaj żywność ekologiczna, przy czym, co istotne z czasem zaczyna pojawiać się pasja gromadzenia książek poświęconych zasadom zdrowego żywienia. Z zapałem godnym poszukiwacza skarbów tropi na rynku księgarskim pozycje opisującej zalety i wady każdego produktu i zazwyczaj eliminuje je z diety, by w ostateczności zacząć żywić się zaledwie kilkoma, które uzna za korzystne dla organizmu. Nie je mięsa, bo antybiotyki w drobiu, priony w wołowinie i cholesterol w wieprzowinie, o wędlinach nie wspominając. Rezygnuje także z ryb, nabiału owoców i warzyw, co w efekcie prowadzi do wycieńczenia organizmu.

Monotonna, kilkuskładnikowa zaledwie dieta prowadzi do w rezultacie do niedoboru witamin, mikorelementów i minerałów, a to z kolei objawia się ogólnym osłabieniem, zaburzeniami koncentracji i bólami głowy. Z powodu zaburzonej pracy hormonów może pojawić się depresja, a u dziewcząt może zaniknąć miesiączka. Ortoreksja powoduje także osteoporozę, nadciśnienie, anemię oraz wiele chorób wywołanych nieprawidłową dietą.

Osoby uzależnione od zdrowej żywności są najczęściej leczone na kilka konkretnych chorób, a tymczasem powinny w pierwszym rzędzie trafić do psychologa. Niestety, zazwyczaj celebrując swój nałów w samotności, izolują się stopniowo od otoczenia i gdy stopień wycieńczenia jest znaczny, trafiają do szpitala z nie zawsze trafną diagnozą, ograniczającą się do zwalczania objawów choroby somatyczne, gdy tak naprawdę równolegle powinno się rozpocząć terapię psychologiczna wspomaganą detoksykacją organizmu, czyli powolnym, ale sukcesywnym rozszerzeniem diety o pełnowartościowe produkty.

/fil/