Prawie ćwierć miliona złotych na tubę propagandową władz Świdnicy?

Prawie ćwierć miliona złotych na tubę propagandową władz Świdnicy?

88
PODZIEL SIĘ

Czyja jest Świdnica? Billboardy tej treści pojawiły się na ulicach wylotowych ze Świdnicy. To dobre pytanie, zwłaszcza w kontekście przedsięwzięcia, jakie najprawdopodobniej miała zapowiadać gigantyczna akcja reklamowa. Z budżetu miasta – według naszych ustaleń – ma być finansowany dwutygodnik miejski. Część radnych pewnie jeszcze nie wie, ale najprawdopodobniej wkrótce zostanie im przedstawiony do głosowania projekt „przesunięcia” na gazetę blisko 250 tysięcy złotych.

Ile zapłacisz, tak cię opiszą

Prezydent Świdnicy Beata Moskal-Słaniewska dokłada wielu starań, by za pieniądze podatników przedstawiać w mediach swoją wizję miasta. W roku 2017 i już w 2018 zostały zawarte umowy z lokalnymi, regionalnymi i ogólnopolskimi mediami na przygotowywanie materiałów informacyjnych, relacji, programów czy artykułów po wizytach studyjnych dziennikarzy. Takie umowy zostały zawarte m.in. z Telewizją Wałbrzych (w sumie na 24 tysiące złotych), z Telewizją Echo na ponad 83 tysiące złotych, z Radiem RMF FM, z Radiem Wrocław, z Portalem Doba.pl, z wydawnictwem Agora, z firmą Media Net (na program dla TVP). W sumie od stycznia 2017 do połowy 2018 roku umowy na różnego rodzaju formy kontrolowanego przez prezydenta przekazu informacji w mediach opiewają na ponad 151 tysięcy złotych.

Zestawienie na podstawie Elektronicznego Rejestru Umów

Warto dodać, że miasto ma profil na FB „Rynek z tradycjami”. Jak ustaliła obywatelska sieć Watchdog Świdnica, w latach 2016-2017 miasto wydało na artykuły sponsorowane 1646,93 złotych. W 2018 jest to kwota 375,40 złotych.

Do tego należy dodać kwartalnik miejski „Rynek z tradycjami”. Druk i kolportaż jednego numeru biuletynu kosztuje 9 225 złotych. Radny Dariusz Sienko, który w sprawie kwartalnika wystosował dwie interpelacje, w jednej z nich napisał do prezydent Moskal-Słaniewskiej: „Przeglądając  numer 3/10/2017 stwierdzam, że trudno znaleźć w nim informacje dotyczące działalności Rady Miejskiej, Rady Młodzieżowej, Rady Seniorów itp. W związku z tym nasuwają się następujące pytania:  Czy uważa Pani za moralne przedstawianie za pieniądze mieszkańców głównie własnej osoby (wielkoformatowe zdjęcia, wywiady ze sobą na kilku stronach?) (…) W odpowiedzi prezydent przypomina, że biuletyn wydawany jest od 5 lat i ma niezmienny charakter jako platforma komunikacji z mieszkańcami. I widocznie to platforma niewystarczająca, podobnie jak już wymienione sponsorowane informacje w mediach, a także strona internetowa Urzędu Miejskiego i strony wszystkich jednostek miejskich: Miejskiej Biblioteki Publicznej, Świdnickiego Ośrodka Kultury, Ośrodka Sportu i Rekreacji, Młodzieżowego Domu Kultury, wszystkie utrzymywane za pieniądze podatników. To prawdopodobnie zbyt mało, by przekazać informacje mieszkańcom Świdnicy, zwłaszcza w kontekście zbliżających się wyborów samorządowych.

Deja vu, czyli zróbmy sobie gazetę za pieniądze świdniczan

Za rządów lewicy na przełomie lat 90. XX wieku i 2000 wydawana była Gazeta Samorządowa „Kurier Świdnicki”, do której mieszkańcy z podatków dopłacali rocznie 250 tysięcy złotych. Jednym z redaktorów naczelnych gazety promującej ówczesne władze była obecna prezydent Beata Moskal-Słaniewska. Po drugiej stronie barykady stała wówczas Ewa Cuban, obecna dyrektorka Miejskiej Biblioteki Publicznej, zatrudniona przez wydawcę komercyjnych „Wiadomości Świdnickich”. Dziś to Ewa Cuban ma odpowiadać za wskrzeszenie pomysłu sprzed 16 lat. Magdalena Dzwonkowska, rzeczniczka Urzędu Miejskiego potwierdziła, że Miejska Biblioteka Publiczna „złożyła projekt, który jest na etapie konsultacji.” To krótkie zdanie było odpowiedzią na pytania, które ws. nowego wydawnictwa  zadaliśmy rzeczniczce magistratu:

1. Od kiedy i na jakiej podstawie Miejska Biblioteka Publiczna w Świdnicy będzie wydawała gazetę?
2. Jaki będzie cykl – czy będzie to tygodnik, miesięcznik, kwartalnik?
3. Jaki będzie nakład gazety?
4. Ile stron będzie liczyła gazeta?
5. Jaki będzie miesięczny  koszt wydawnictwa? Proszę podać szczegółowo wydatki na druk, kolportaż, honoraria dla autorów tekstów oraz zdjęć, pensję dla specjalisty ds. marketingu (także w przypadku, gdyby nie został zatrudniony w strukturach MBP, a np. w Urzędzie Miejskim)  oraz  koszty składu gazety.
6. Z jakiej puli będzie finansowana gazeta? Proszę o wskazanie działu w budżecie miasta lub biblioteki.
7. Jaki jest cel wydawania miejskiej gazety i jaka będzie jej zawartość merytoryczna?
8. Czy nadal będzie wydawany kwartalnik Świdnica Rynek z Tradycjami?
9. Proszę o podanie pełnych kosztów rocznych związanych z wydaniem Świdnica Rynek z Tradycjami – koszty druku, kolportażu, honorariów za zdjęcia oraz teksty.

Lakoniczna odpowiedź rzeczniczki o tym, że „projekt jest na etapie konsultacji” jest o tyle zaskakująca, że prace przy przygotowaniu nowego dwutygodnika idą pełną parą. Z informacji, które uzyskaliśmy w kilku wiarygodnych źródłach wynika, że został już skompletowany zespół redakcyjny, który będą tworzyć niedawni pracownicy „Wiadomości Świdnickich” i niezwykle przychylnego pani prezydent portalu Region Fakty, który był wydawany przez upadłą już spółkę DASE. Najprawdopodobniej trzy osoby mają znaleźć zatrudnienie w Urzędzie Miejskim, jedna, prowadząca własną działalność, ma się rozliczać fakturami. O tym, że już działają, świadczy ich aktywność. Jedna z przyszłych piszących do gazety zgłasza się do instytucji i prosi, by dopisać ją do listy mejlingowej z adresem „@mojaswidnica.pl”. Czy taki będzie tytuł gazety, nie wiadomo. Prawdopodobnie tak będzie się nazywał portal internetowy, który ma towarzyszyć papierowemu wydawnictwu. Z informacji, do których dotarliśmy, sama gazeta ma być 24-stronicowym dwutygodnikiem, a pierwszy numer planowany jest na połowę lutego 2018 roku. Być może zostanie wydany „na krechę”, bo oficjalnie Rada Miejska nie zadecydowała jeszcze o przesunięciu środków do Miejskiej Biblioteki Publicznej na to wydawnictwo. Z naszych informacji wynika, że może chodzić o kwotę między 220 a 250 tysięcy złotych. Taka kwota z powodzeniem wystarczyłaby np. na utwardzenie kilku lub kilkunastu dziurawych i błotnistych podwórek w centrum Świdnicy.

Cały czas liczymy na to, że rzeczniczka prasowa UM odpowie szczegółowo i wyczerpująco na zadane pytania i potwierdzi lub zaprzeczy informacjom pozyskanym przez Swidnica24.pl. Czytelnicy Swidnica24.pl – mieszkańcy Świdnicy – mają prawo do rzetelnej odpowiedzi.

Czyja jest Świdnica?

To była najszybsza akcja reklamowa w najnowszej historii Świdnicy. Na banerach ustawionych przy ulicach wylotowych ze Świdnicy na początku tygodnia pojawiło się pytanie „Czyja jest Świdnica?”. Na pytania, skierowane przez Swidnica24.pl do rzecznika Urzędu Miejskiego oraz dyrektorki MBP Ewy Cuban, czego dotyczyła kampania, ile kosztowała i dlaczego nagle została brutalnie przerwana, nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Jak sprawdziliśmy na stronie właściciela billboardów, wynajęcie jednej powierzchni to koszt od 900 do 1100 złotych. Z pewnych źródeł wiemy, że kampanię zamówiła dyrektor Ewa Cuban, choć nie udało nam się dowiedzieć, za czyje pieniądze. Wszystko wskazuje na to, że akcja jest związana z planowanym wydaniem gazety. A raczej była. Pracownicy firmy, których wczoraj zastaliśmy przy zaklejaniu billboardów nie kryli zaskoczenia, że tak nagle przyszło polecenie błyskawicznego usunięcia wszelkich śladów po akcji. Dlaczego? Na to pytanie też nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Przy okazji okazało się, że bez skrupułów została wykorzystana wizualna identyfikacja portalu Swidnica24.pl, od lat najpoczytniejszego lokalnego informatora w powiecie świdnickim. Robi to za pieniądze podatników miejska jednostka, która do akcji billboardowej wykorzystała łudząco podobną czcionkę i kolorystykę logo Swidnica24.pl.

Czyja jest Świdnica? Odpowiedź na to pytanie jest jedna – wszystkich mieszkańców miasta. To oni składają się na wspólny budżet, płacąc podatki i to oni mają prawo wymagać od władz miasta, by każdy wydany w ich imieniu grosz był wydany na faktyczne potrzeby wszystkich świdniczan.

Prezydent Świdnicy ma w tej chwili całą gamę narzędzi i platform do komunikowania się z mieszkańcami. Wydawanie ogromnych pieniędzy na kolejny nośnik informacji w roku wyborczym może zostać odczytane jako próba robienia sobie kampanii wyborczej. Pozostaje pytanie, czy zgodzą się na to radni?

Agnieszka Szymkiewicz