Jak nie wodą, to jajkami w klientów

Jak nie wodą, to jajkami w klientów

23
PODZIEL SIĘ

Niespodziewane niebezpieczeństwa czyhają na klientów jednego z lokali gastronomicznych na świdnickim Rynku. Dwukrotnie zostali obrzuceni workami z wodą, a w minioną sobotę – także jajkami.

Obecność gości przed lokalem w nocy nie podoba się sąsiadom. W lipcu workami z wodą do klientów celowała jedna z lokatorek kamienicy nad restauracją, w sobotę w stronę stojących na schodach osób poleciały jajka. Lokator budynku naprzeciwko przygotował całą akcję.

Jak opisuje Jacek Budziszewski ze Straży Miejskiej, nocną porą 12.08.2017 r. o godz.1:50 w Rynku doszło do incydentu polegającego na rzucaniu jajkami z trzeciego piętra i próbami trafienia w klientów jednego z lokali tam umiejscowionych. Mężczyzna otworzył okna ustawił w nich głośniki i przy głośnej muzyce próbował trafić jajkami w stojących naprzeciw jego kamienicy mężczyzn.” Krewki sąsiad nie dał się wylegitymować ani strażnikom, ani policji. Ta sztuka funkcjonariuszom udała się dopiero następnego dnia. Mężczyzna nie zgodził się na złożenie jakichkolwiek wyjaśnień. Dzisiaj Straż Miejska ma sprawę skierować do sądu.

/opr. red./

  • Siostra Bernadetka

    Wcale się nie dziwię ze któryś z okolicznych mieszkańców sfiksował tyle że autopsji wiem że najwięcej jazgotu robi w secie obsługa z koleżankami :D.

    Ktoś mi wytłumaczy czemu do ambasady ciągną dzikie tłumy skoro jedyne co można tam wypić to niesmaczne wynalazki za wygórowane ceny. Tylko głowa boli na drugi dzień.

    • Krzysiek

      Ceny są niższe niż u konkurencji, więc może i dlatego te tłumy 🙂

      • Nie usuwajcie konta!

        Żadne niższe ceny. Lokal jest niewielki, wejdzie pięć osób i już się wydaje że tłum 🙂

        • Siostra Bernadetka

          Tłum jest, są stoliki na zewnątrz i konsumpcja na ławeczkach odchodzi, w sąsiednich lokalach w nocy raptem 4-5 osób.

      • Siostra Bernadetka

        Chcesz powiedzieć ze gdzieś jeszcze takie mózgotrzepy podają?
        Chopie, co to jest, czego oni do tych kompotów dolewają?

        • Krzysiek

          Na Puławskiego w piwnicy :). Mają ogródek na rynku.

          • Siostra Bernadetka

            A, wiem, byłam w ogródku, to po przeciwnej stronie. Ale tam udało mi się wypić PIWO.

          • Michał

            Wpadnij jeszcze do piwnicy, mamy kilkadziesiąt rodzajów piwa, dobierzemy coś odpowiedniego 🙂

          • Siostra Bernadetka

            Mam nadzieję ze do piwnicy nie wpadnę 😀

    • Swidniczanin

      Najwyraźniej lubią te niesmaczne wynalazki. Mnie też niektóre smakują a po przedawkowaniu wstaję rano i nic mi nie jest. Jeśli zaś idzie o setę to ktoś mi opowiedział co nieco i jest to bardzo pewne źródło. Nie będę tu robił antyreklamy ale nic już u nich nie zjem ani nie wypiję. Nie tylko bolałby mnie łeb ale i wycieczki do kibla mogłyby być przy okazji.

      • Siostra Bernadetka

        Nie wiem, w secie piłam tylko butelkowe.

        Natomiast takie rzeczy podawane w ambasadzie absolutnie nie powinny nazywać się piwem. A że komuś może ta mieszanka smakować – nie neguję.

    • wo

      Jeżeli za wynalazek uważasz coś co istnieje od czasu kiedy ty na stojąco pod szafę wchodzilas, zaś nad Wisłą zagościło powszechnie stosunkowo niedawno, to masz jeszcze trochę do nadrobienia 😉 pewnie nie masz prawa jazdy i jezdzisz wszędzie rowerem a nie jakimś tam wynalazkiem, automobilem.

      • Siostra Bernadetka

        Hej, kluczysz. Chleb wymyślono bardzo dawno a idź do sklepu i sobie kup i nie nazwij tego „wynalazkiem”.
        A co do samego znaczenia słowa to owszem, są chwalebne wynalazki i śmieci które są określane mianem „wynalazków” w znaczeniu pejoratywnym i doskonale o tym wiesz że chodziło mi o to drugie znaczenie.

  • Obserwator

    Tylko czekać, jak jakiś wkurzony mieszkaniec sięgnie po „cytrynkę” zachomikowaną od wojny i podrzuci imprezowiczom do ogródka…

  • Waldi

    Nie dziwcie się. Ludzie po prostu chcą spokoju i nocnego wypoczynku. Żyjąc w ciągłym szumie czy hałasie można zostać desperatem. A w tedy…? Wtedy do głowy przychodzą różne myśli.

    • Siostra Bernadetka

      Zgadza się, sen przerywany to tortura.

    • wo

      Zgadza się. Ale mieszkając w centrum miasta należy się z tym liczyć, właśnie dlatego to miejsce stanowi centrum, bo coś się tutaj dzieje. A jeżeli ktoś oczekuje spokoju to pozostaje jedynie przeprowadzka na osiedle młodych albo do Jagodnika.

      • Swidniczanin

        Ale też nie będzie dobrze bo w Jagodniku rano pieje kogut, śmierdzi z obory, śmierdzi rzepak i przeszkadzają inne rzeczy 😉

      • Lu Cyfer

        Centrum czego stanowi? Totalne dno nastawione na konsumpcję alkoholu i odgrzewanego żarcia. Teatr padł, brak porządnego basenu, czy siłowni. Za to są wspaniałe pastelowe elewacje w rynku gdzie ludzie jeszcze opalaja w piecu węgiel, galeria w której nie ma nic, zakonnicy, którzy wola budować szkoły czarnym, a we własnym mieście palcem nie tkna u starszych ludzi, mieszkających w zagrzybialych domach…..Ci ludzie, którzy tam mieszkają byli wcześniej niż ogródki piwne. Jeszcze kilka lat temu, to ten ciepły chów w wymuskanych włoskich, korzystający z kieszeni rodziców nie wyszedlby z domu. Może i chodziły po rynku dziwne typy. Ale przynajmniej mieli szacunek do starszych mieszkańców.

        • Siostra Bernadetka

          Dobrze godocie ino jakie zakonniki?

      • Siostra Bernadetka

        Pitu pitu ble ble ble.
        W każdym hotelu wisi karteczka ze po 22 cisza nocna i życie jest tak zorganizowane by ciszy nie naruszała działająca restauracja z barem. A można by powiedzieć ze ludzie podróżują żeby się bawić i morda w kubeł.
        Jeśli w okolicy są domy mieszkalne to trzeba to uszanować.
        Tak samo jak uszanować trzeba ograniczenie prędkości przejeżdżając przez pipidówsko.
        Nie, nie mieszkam w rynku ani w okolicy ani też przy przelotówce. U mnie pod domem cisza jak w grobie.

      • Waldi

        Co to są argumenty. Gdzie jest napisane, że żyjąc i mieszkając w centrum nie mam prawa do nocnego wypoczynku po dniu pracy? Czyżby było inne prawo dla centrum, dalszego centrum, obrzeża miasta i jeszcze, inne jak to Siostra nazywa „pipidówsko”

  • Ari Ari

    Komus sie niepodoba to niech sie wyprowadzi. Mieszksz w rynku to wiadomo co za oknem…..w kazdym miescie……we Wrocławiu chyba niebyli w srodku nocy w rynku