Definitywny koniec sprawy sprzedaży gruntów pod Kaufland

Definitywny koniec sprawy sprzedaży gruntów pod Kaufland

16
PODZIEL SIĘ

Prezydent Świdnicy nie odwołała się od decyzji o umorzeniu postępowania prokuratorskiego w sprawie sprzedaży gruntu pod budowę supermarketu przy ul. Ceglanej oraz finansowego udziału miasta w przebudowie wjazdu w drogę krajową nr 35. – Umorzenie jest prawomocne – informuje prokurator Iwona Uszpulewicz z Prokuratury Rejonowej w Dzierżoniowie.

Przypomnijmy. W październiku tego roku po ponad 10 miesiącach Prokuratura Rejonowa w Dzierżoniowie zakończyła śledztwo, wszczęte po doniesieniu obecnej prezydent Świdnicy Beaty Moskal-Słaniewskiej. Decyzję o zawiadomieniu organów prawa prezydent podjęła, gdy  Komisja Rewizyjna Rady Miejskiej stwierdziła, że doszło do nieprawidłowości podczas sprzedaży gruntów pod sklep Kaufland oraz dofinansowaniu przebudowy wjazdu w drogę krajową nr 35. Komisja wprost stwierdziła, że były szef miasta i jego zastępca narazili budżet Świdnicy na stratę ponad 2 milionów złotych. – Decyzję poprzedziło wnikliwe postępowanie przygotowawcze, podczas którego zeznania złożył urzędnik miejski oraz zostały wstępnie zbadane wszystkie, dostępne w Urzędzie Miejskim, dokumenty związane z tą sprawą – mówił w grudniu 2016 roku Marek Rusin, prokurator rejonowy w Świdnicy. – Uznałem, że zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa nadużycia uprawnień i przekroczenia obowiązków przez zarząd miasta w latach 2009-2014.

Przypomnijmy. Miasto w 2014 roku sprzedało prywatnemu inwestorowi 5 działek za nieco ponad dwa miliony złotych, na których został wybudowany sklep sieci Kaufland. Wg informacji Komisji Rewizyjnej, ostateczna cena została obniżona o 60% w stosunku do wartości, jaką oszacowali na zlecenie miasta dwaj pierwsi rzeczoznawcy. Ich wycenę oprotestował potencjalny nabywca i zwrócił się do Komisji Arbitrażowej Rzeczoznawców Majątkowych Jelenia Góra-Wałbrzych. Jaka została wydana opinia, nie wiadomo. Dokumentu nie ma w Urzędzie Miejskim, a Komisja Arbitrażowa odmówiła jego udostępnienia. Jednak to właśnie po wydaniu tego orzeczenia ówczesny prezydent Wojciech Murdzek  zadecydował o zleceniu nowej wyceny, która powstała w zaledwie tydzień i była o 60% niższa od dwóch poprzednich – czytamy w sprawozdaniu pokontrolnym. Dodatkowo prezydent zadeklarował dołożenie 900 tysięcy złotych do przebudowy układu drogowego. Jak się później okazało, już po zmianie władzy, ta kwota na zakres prac była niewystarczająca i z budżetu miasta wyasygnowano ostatecznie 1,7 miliona złotych.

Jak zaznacza komisja, nigdy wcześniej miasto nie dopłacało do przebudowy układu drogowego przy obiektach handlowych. Wyliczono także, że faktyczny zysk miasta za sprzedaż ponad hektara gruntu wyniósł (po odjęciu wspomnianych kosztów na drogi i chodniki) 1,15 miliona złotych. Komisja „uznaje działanie prezydenta miasta za działanie na szkodę interesu społecznego w zakresie prawidłowego dbania o sprzedaż majątku gminy na rzecz prywatnego inwestora.”

Praca wykonana przez Komisję Rewizyjną to jest antyprzykład, jeśli chodzi o kompetencje, docieranie do prawdy, trzymanie się faktów. Branie pod uwagę nieprawdziwych przesłanek i niekompletnych danych, nieuwzględnienie wszystkich okoliczności sprawy, zwłaszcza tych, które świadczyły, że moje działania podyktowane były ewidentnie troską o dobro i o najlepsze rozwiązania, pomijanie wybiórczo pewnych faktów – to nie może prowadzić do poprawnych, prawdziwych wniosków komisji – mówił w październiku 2016 roku Wojciech Murdzek podczas konferencji prasowej. Jak przekonywał Ireneusz Pałac, Komisja Rewizyjna myliła się, oceniając, że grunty zostały sprzedane za tanio. Jak wyjaśniał, dwie pierwsze wyceny, zlecone przez miasto, były nie do przyjęcia ze względu na liczne uchybienia rzeczoznawców. To jednak nie miasto, ale nabywca zanegował wysokość wyceny i zwrócił się o opinię do Komisji Arbitrażowej Rzeczoznawców Majątkowych Jelenia Góra-Wałbrzych. I tu pojawia się dokument, który spowodował zlecenie kolejnej wyceny, a do którego nie dotarła Komisja Rewizyjna Rady Miejskiej. Zarówno były prezydent, jak i jego były zastępca zapewniali, że opinia Komisji Arbitrażowej musi być w urzędzie i nie wiedzą, dlaczego komisja jej nie otrzymała. Dokument pokazał na październikowym spotkaniu Ireneusz Pałac, zastrzegając, że nie wolno go kopiować ani zapisywać cytatów bez zgody przewodniczącego komisji. Na pytanie, jakim prawem dokument jest w jego rękach, dziś osoby prywatnej, odparł, że go znalazł i ma prawo go mieć, bo takie prawo sobie nadał.

Śledztwo ze Świdnicy zostało przekazane do Prokuratury Rejonowej w Dzierżoniowie. Prowadząca postępowanie nie powołała biegłych. – Wystarczające było wnikliwe zapoznanie się z dokumentami i zeznania świadków. Sprawa nie była na tyle skomplikowana, by należało powoływać biegłych – mówi prokurator Iwona Uszpulewicz. Prokuratura nie odniosła się do faktu posiadania przez byłego wiceprezydenta dokumentów, które nie powinny opuścić Urzędu Miejskiego.

W ustawowym terminie prezydent Świdnicy nie złożyła zażalenia na postanowienie prokuratury, tym samym decyzja o umorzeniu uprawomocniła się.

  • Mareczek

    I po co było Słaniewskiej te ciąganie uczciwych ludzi po sądach? Zwykła kobieca zawiść czy odrobione lekcje z towarzyszem Adamem?

    • Janusz B.

      tak czy siak sprawa wydaje sie podejrzana …. „Miasto w 2014 roku sprzedało prywatnemu inwestorowi 5 działek za nieco ponad dwa miliony złotych, na których został wybudowany sklep sieci Kaufland. Wg informacji Komisji Rewizyjnej, ostateczna cena została obniżona o 60% w stosunku do wartości, jaką oszacowali na zlecenie miasta dwaj pierwsi rzeczoznawcy. Ich wycenę oprotestował potencjalny nabywca i zwrócił się do Komisji Arbitrażowej Rzeczoznawców Majątkowych Jelenia Góra-Wałbrzych. Jaka została wydana opinia, nie wiadomo. „

      • Natalia

        Jak wszystko na tym podole lez a opinie wydawali swoi .

      • Młody

        Jak była taka okazja to trzeba było kupować z 50 % bonifikata i odsprzedac 😂

      • BA

        Właśnie dokładnie wiadomo-to był ten „zaginiony” dokument, w którym była wycena dokonana przez komisję, czyli jak u lekarzy konsylium. Komisja rewizyjna pod przewodnictwem Daleszyńskiego pracowała skandalicznie. Ponieważ radni są ogólnie dostępni, proponuję umówić się np. z radnym Podgórskim, a zobaczą państwo, jak bardzo „uczciwi ” są niektórzy radni lewicy i nie tylko. Dokument był zresztą łatwy do zdobycia (zakładając, że rzeczywiście zginął 🙂 ), bo wystarczyło poprosić o kopię Komisję arbitrażową. Dlaczego tego nie zrobiono? Pozostawiam bez komentarza.

  • haab

    Prokurator rejonowy ze Świdnicy uznał że zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa a pani prokurator z Dzierżoniowa twierdzi że
    sprawa nie była na tyle skomplikowana, by należało powoływać biegłych.
    ?

    • BA

      Oczywiście, że nie była skomplikowana. Wystarczyło dołączyć jeden dokument wydany przez Komisję arbitrażową (który podobno „zaginął”), a wszystko byłoby jasne. Nowym władzom zależało, żeby poprzedników obrzucić błotem, bo zawsze się coś przylepi. Wstrętne.

      • nmisiek

        A dlaczego prokurator „uznał, że zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienie przestępstwa”? Wszak to on jest specem od łamania prawa. Toby dopiero była wrzawa, gdyby władza coś tam wyniuchała, coś podejrzewała, a potem uznała, że może się myli i nikomu nic nie powiedziała. Po to jest prokuratura, aby zajmowała się najmniejszymi podejrzeniami.

        • BA

          A to bardzo proste. Jeśli przedstawiło się dokumenty bez tego kluczowego, który ponoć „zaginął”, to jasne, że mogło to tak wyglądać. Dlatego mówię, że postępowanie komisji rewizyjnej było celowo skierowane na utopienie poprzedniej władzy. Poprosiłam radnego Podgórskiego o opowiedzenie jak wyglądały posiedzenia tej komisji. Dla mnie to był szok. Moim zdaniem to niektórzy członkowie naszej miejskiej komisji powinni być poddani osądowi. Oj dużo byśmy się dowiedzieli.

          • nmisiek

            Czy masz pewność, że ten :zaginiony” dokument był dostępny komisji rewizyjnej? Jeśli tak, to głoś ten fakt do prokuratury – chyba jako poświadczenie nieprawdy. Jeśli komisja nie miała tego dokumentu to nie pozostało jej nic innego jak zgłosić sprawę do prokuratury, bo tylko ona mogła dojść prawdy – „zaginiony” dokument się znalazł, prokuratura poznała jego treść i umorzyła postępowanie. To chyba normalna procedura.

          • BA

            Dokument został przedstawiony Komisji, a jak nie miała, to prosta sprawa-ściągnąć kopię od Komisji Arbitrażowej (przy dzisiejszych możliwościach to kwestia bardzo krótka), a nie podawać do sądu. Chodziło tylko o dobrą wolę. Ale wtedy świat by się nie dowiedział i Murdzek z Pałacem nie mieliby nadszarpniętej opinii. Cóż za strata 🙂

          • nmisiek

            Nie do sądu lecz do prokuratury, która miała zbadać daną sprawę.
            Nie śledziłem sprawy od początku ale wydaje mi się, że komplety dokumentów w tej i innych sprawach powinny znajdować się w archiwach urzędu. Zmieniła się władza ale nie urzędnicy, którzy znają wszystko od podszewki. Każdy świstek, każdy papierek urzędowy ma swoje miejsce w segregatorze. Tym, a nie innym, na tej, a nie innej półce. I odpowiada za niego ten, a nie inny urzędnik. Są archiwa i archiwiści, spisy i rejestry dokumentacji.
            Jak widać był bałagan, że konkretny dokument nie znajdował się na swoim miejscu.
            Polityk ma , mieć musi grubą skórę i liczyć się z zarzutami słusznymi i nie. Jak chce być czysty niech idzie do klasztoru. a już przegrani politycy są najbardziej narażeni.

      • henryk

        Aby się odwołać,to trzeba mieć wiedzę i wytknąć prokuraturze błędy które miały wpływ na wynik postępowania.Takich kompetentnych mądrusiów jednak w Urzędzie po prostu brak.

  • nmisiek

    Jest rzeczą normalną, że wszelkie podejrzenia, po zasięgnięciu opinii prawników, powinny być skierowane do prokuratury celem wyjaśnienia co niejasne. Niech łamią sobie głowy, bo do tego ich ustanowiono.
    I tak też uczyniła „nowa władza” – miała jakieś wątpliwości, brakowało jej jakiegoś dokumentu, który nie był tam gdzie być powinien, zatem nie pozostało nic innego, by zajęła się tym prokuratura. Obiektywna ponoć. Zresztą sprzedano coś o połowę mniej niż wstępnie ustalono. I co byłoby, gdyby nic z tym nie zrobiono?

  • mieszkaniec miasta

    Jedno jest pewnie, Kaufland to fajny sklep 🙂

    • YES

      ja,ja, du hast Recht,:-)