Strona główna 0_Slider Ruina przy Wrocławskiej wciąż stoi i straszy. Teraz stała się „placem zabaw”...

Ruina przy Wrocławskiej wciąż stoi i straszy. Teraz stała się „placem zabaw” dla dzieci [FOTO]

0

Od wielu lat jest nieczynny i zaniedbany straszy przy jednej z głównych ulic w Świdnicy. Dawny miejski szalet stał się także placem zabaw do dzieci z okolicy.

​Miejski szalet przy ulicy Wrocławskiej od lat zamiast służyć mieszkańcom, niszczeje i szpeci jedną z głównych ulic Świdnicy. Urzędnicy od dawna zapowiadają jego rozbiórkę, jednak przez opieszałość i brak działań zaszli w martwy punkt – pozwolenia straciły ważność, a całą procedurę trzeba zaczynać od nowa. Tymczasem opuszczony, zdegradowany obiekt stał się niebezpiecznym miejscem zabaw dla najmłodszych.

​O problemie nieczynnego szaletu przy ul. Wrocławskiej na łamach Swidnica24.pl pisaliśmy już wielokrotnie. Charakterystyczny, wtopiony w skarpę budynek powstał w 1970 roku. Od lat toaleta pozostaje jednak zamknięta na kłódkę, a sam obiekt – jak wskazywaliśmy w maju tego roku – „ stał się zaułkiem do spożywania alkoholu i zaczął niszczeć”. W fatalnym stanie są również przylegające do szaletu betonowe schody, które ze względu na zagrożenie trzeba było zagrodzić barierkami.

​Teraz do redakcji napisała zaniepokojona czytelniczka. Ruina stała się ulubionym miejscem spędzania wolnego czasu przez okoliczne dzieci, które wchodzą na dach, biegają po nim i przesiadują na krawędziach. O tragedię w takim miejscu niestety nietrudno.

​Tymczasem w ubieganiu się o rozwiązanie problemu magistrat wykazuje się ślamazarnością. Przymiarki do wyburzenia obiektu robiono już siedem lat temu. W marcu 2019 roku Urząd Miejski wydał 7,5 tys. złotych na sporządzenie dokumentacji potrzebnej do wyburzenia toalety i schodów. – Umowa zawarta na opracowanie dokumentacji dot. rozbiórki szaletu i schodów pozwoli na oszacowanie kosztów realizacji prac oraz przygotowanie harmonogramu działań – informowała wówczas rzeczniczka magistratu, Magdalena Dzwonkowska.

​Dokumentację opracowano, ale na tym zapał urzędników się skończył. Przez kolejne lata nie zrobiono nic. Sprawa wróciła w tym roku za sprawą interpelacji radnego Andrzeja Ory (PiS). – Zwracam się z prośbą byśmy jednak znaleźli „jakieś pieniądze” na ten szpetny zabytek przy ulicy Wrocławskiej. To jeden z głównych traktów komunikacyjnych w naszym mieście, a my od lat omijamy ten temat. Najwyższy czas by w końcu zniknął – apelował ówczesny wiceprzewodniczący Rady Miejskiej.

Reklama

​Odpowiedź prezydent Beaty Moskal-Słaniewskiej dobitnie pokazała, jak urzędowe zaniedbania generują kolejne opóźnienia i koszty. Jak przyznała prezydent, w 2019 roku wyceniono rozbiórkę na ponad 100 tys. złotych, ale z racji tego, że przez lata nic z tym nie zrobiono, wszelkie zgody przepadły. – W związku ze znacznym upływem czasu oraz zmianą przepisów Prawa budowlanego utraciły ważność decyzje Dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków o pozwoleniu na prowadzenie robót budowlanych przy zabytku oraz Starosty Świdnickiego o zatwierdzeniu projektu technicznego i udzieleniu pozwolenia na rozbiórkę, zatem konieczne jest zlecenie opracowania nowej dokumentacji projektowej z aktualnym kosztorysem celem uzyskania nowego pozwolenia na rozbiórkę przedmiotowego obiektu – wyjaśniła w odpowiedzi na interpelację radnego Beata Moskal-Słaniewska.

​Prezydent zadeklarowała jedynie, że władze „dołożą wszelkich starań”, aby zadanie to wpisać do projektu budżetu dopiero na rok 2027.
​Procedury trzeba więc zaczynać od zera, a ruina jak stała, tak stoi. Pytanie tylko, czy miejskie służby i magistrat zareagują, zanim na niezabezpieczonym i popadającym w ruinę dachu szaletu dojdzie do nieszczęścia?

Agnieszka Szymkiewicz

Reklama
Poprzedni artykułKoniec uciążliwych objazdów. Most koło Dobromierza zostanie otwarty