Strona główna Polityka Nie będzie kontroli w sprawie nagród dla urzędników i kosztów wydawania miejskiego...

Nie będzie kontroli w sprawie nagród dla urzędników i kosztów wydawania miejskiego biuletynu

0

Większością głosów Rada Miejska odrzuciła złożone przez mieszkańca Świdnicy wnioski o skontrolowanie legalności, celowości i gospodarności przyznawania nagród w ratuszu, a także wydatków związanych z wydawaniem miejskiego biuletynu.

W pierwszym ze złożonych wniosków mieszkaniec postulował przeprowadzenie przez Komisję Rewizyjną doraźnej kontroli „w celu zbadania legalności, celowości i gospodarności przyznawania nagród uznaniowych w 2025 roku ze szczególnym uwzględnieniem mechanizmu potencjalnego podwójnego finansowania tych samych zadań u urzędników pobierających wysokie dodatki specjalne”. Wnioskodawca wskazał też na „konieczności podjęcia bezwzględnych działań kontrolnych przez Radę Miejską w zakresie legalności, celowości i gospodarności wydatkowania ponad 3 mln zł na nagrody i dodatki w Urzędzie Miejskim w Świdnicy za rok 2025”.

O sprawie nagród dla urzędników Urzędu Miejskiego w Świdnicy ostatnio pisaliśmy 27 sierpnia 2026 roku: Wielka kumulacja w Ratuszu i gra w „netto-brutto”. Jak ukrywano prawdziwe kwoty nagród dla kierownictwa Świdnicy.

Wnioskiem mieszkańca zajmowała się Komisja Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miejskiej, która jednak nie zajęła stanowiska w tej sprawie – podczas dwóch przeprowadzonych głosowań nie uzyskano większości do uznania wniosku za zasadny bądź bezzasadny. 28 sierpnia temat trafił pod obrady Rady Miejskiej, wywołując dłuższą dyskusji. – Jako były pracownik Urzędu Miejskiego w Świdnicy, który również otrzymywał nagrody za swoją pracę, pragnę podkreślić, że bardzo zdumiewające były dla mnie takie sytuacje, kiedy jeden pracownik otrzymuje w jednym miesiącu 5 różnych nagród finansowych na kwotę 30 tys. złotych. Coś tu chyba naprawdę jest nie tak. Pieniądz publiczny – pieniądzem publicznym, ale to są drodzy państwo pieniądze mieszkańców. Kwota ponad 3 miliony złotych wydana na nagrody jest bardzo dużą kwotą – mówiła radna Sylwia Osojca-Kozłowska.

Każdy pracodawca ma prawo do nagradzania pracowników. Każdy pracodawca ma prawo do wyróżniania tych, którzy swoje obowiązki wykonują w sposób wzorowy, terminowy, często pracują ponad miarę, podejmują się dodatkowych zadań, które wykraczają poza normalnie wykonywane czynności – podkreślała prezydent Beata Moskal-Słaniewska. – Wysokość nagród nie może oczywiście naruszyć funduszu płac, który to państwo [radni – red.] przyjmując uchwałę budżetową zatwierdzacie. Budżet płac dla pracowników Urzędu Miejskiego w Świdnicy, a jest ich ponad 250, to około 30 mln złotych. Jeżeli teraz do tych 30 milionów odniesiecie państwo 2,9 mln złotych brutto, to okazuje się, że nagrody stanowią niespełna 10% całego funduszu. Uważam, że jest to proporcja jak najbardziej słuszna, pozwalająca na wyróżnianie i motywowanie tych, którzy pracują lepiej od innych, a nikt nie pracuje tak samo – wskazywała prezydent Świdnicy.

Nagrody otrzymują wszyscy pracownicy urzędu, oczywiście w różnej wysokości. Większość pracowników Urzędu Miejskiego w Świdnicy otrzymała w ubiegłym roku nagrody nie niższe łącznie niż 10 000 złotych brutto. Dotyczyło to wszystkich stanowisk, wszystkich pracowników, którzy przepracowali cały rok, którzy wykonywali swoje obowiązki zgodnie z wymogami. Kilka takich premii to są premie okolicznościowe, które są wypłacane między innymi z okazji Dnia Samorządowca, później dwukrotnie pod koniec roku – ponieważ moim zdaniem fundusz płac powinien trafić do pracowników – tłumaczyła Moskal-Słaniewska.

Reklama

Nagradzanie pracowników przez pracodawcę jest pracodawcy prawem i możliwością. Natomiast wynagradzanie inaczej może wyglądać
z portfela prywatnego, a inaczej z publicznego. Jeżeli portfel jest publiczny, to jak najbardziej mieszkańcy i osoby, które reprezentują mieszkańców, mają prawo do tego, żeby na to zwrócić uwagę – mówił rady Edmund Frączak. – Faktyczna ilość i wysokość nagród jest chyba – delikatnie mówiąc – zastanawiająca wszystkich w pryzmacie publicznych pieniędzy.

Te nagrody budzą kontrowersje wśród jakichś części naszej społeczności, no bo są duże na tle pensji w fabryce. To rzeczywiście jest taka kwota dosyć słuszna, ale to nie nam oceniać. Prezydent uznała, że takiego podziału chce dokonać i go dokonała. Praprzyczyną jest uchwała Rady Miejskiej w sprawie budżetu miasta. Nigdy do tego nie ingerowaliśmy, nie dzieliliśmy tej kwoty na poszczególne składniki.
Dzisiaj się oburzamy, mówiąc, że „to nie my”. Tak naprawdę to my. Teraz chcielibyśmy się dowiedzieć, czy prezydent zrobiła to uczciwie, czy uczciwie to podzieliła. Też się tego nie dowiemy. Prezydent ma swoje jakieś kryteria i oceny tych ludzi. I właściwie niewiele nam do tego. My powinniśmy tylko mieć pewność, że ta kwota tym ludziom się należała. Skoro nie widzimy jakichś rażących zaniedbań z ich strony, no to musimy uznać, że się należała – wskazywał z kolei radny Krzysztof Lewandowski.

Jest wniosek, żeby to skontrolować i myślę, że to jest dobra okazja, żeby ten temat zamknąć raz na zawsze, przynajmniej w tej kadencji i rzeczywiście oddać to pod kontrolę. Jestem pewien, że ta kontrola nie wykaże nic rażącego. Żadna złotówka nie została przesunięta z innego paragrafu i prezydent te 30 milionów wydała według naszego wskazania. Będę głosował za wnioskiem, natomiast nie eskalujmy do próby pokazania jakichś rażących zaniedbań, bo chyba takowych nie było, ale mam nadzieję, że Komisja Rewizyjna to wykaże – dodał Lewandowski.

Ostatecznie Rada Miejskiego większością głosów zadecydowała, że kwestia nagród nie trafi pod lupę Komisji Rewizyjnej. Za uznanie wniosku w tej sprawie za bezzasadny zagłosowało 12 radnych (Dzięcielski, Fasuga, Gadzińska, Grudziński, Iwancz, Morańska, Nowaczyńska, Rumiancew-Wróblewska, Skowrońska-Wiśniewska, Szczepankowska, Światowa, Zastawny), przeciwnego zdania było 8 (Cygan, Frączak, Lewandowski, Makowski, Niedzielski, Osojca-Kozłowska, Wiercińska, Żurek), a 1 wstrzymał się od głosu (Ora).

Nie będzie kontroli wydatków związanych z wydawaniem miejskiego biuletynu

Drugi z wniosków dotyczył przeprowadzenie przez Komisję Rewizyjną kontroli wydatków, zasadności utrzymania nakładu oraz rzetelności rozliczania kolportażu biuletynu „Moja Świdnica” po stronie Miejskiej Biblioteki Publicznej oraz Urzędu Miejskiego w Świdnicy. Więcej na ten temat pisaliśmy 26 sierpnia 2026 roku w artykule: Fikcja etatowa, brak kontroli i uniki komisji. Jak naprawdę wyglądają kulisy wydawania „Mojej Świdnicy”? 

Ponownie wniosek trafił do Komisji Skarg, Wniosków i Petycji, która w tym przypadku uznała postulat mieszkańca za bezzasadny. Dyskusję na ten temat kontynuowano podczas piątkowej sesji Rady Miejskiej. – Odkąd wydawane jest to czasopismo, radni poszczególnych opcji politycznych składali interpelacje, w których domagali się udzielenia precyzyjnych informacji na temat finansowania tego czasopisma – w zależności oczywiście od tego, kto był w koalicji, a kto w opozycji. Zazwyczaj robili to radni opozycji. Nie ma chyba dzisiaj takich radnych, którzy o to by nie zabiegali – wskazywała radna Osojca-Kozłowska.

Wielokrotnie apelowałam, aby wreszcie w budżecie Gminy Miasto Świdnica, który jako radni przyjmujemy, ta pozycja [związana z wydatkami na wydawanie biuletynu – red.] została wpisana w sposób czytelny. Miejska Biblioteka Publiczna w Świdnicy ma bardzo precyzyjnie rozpisane różne obszary działania, wydarzenia, imprezy, ale ktoś, kto spojrzy na budżet to będzie miał wrażenie, że w ogóle miasto ani biblioteka takiej gazety nie wydaje. Jedyne co się czasami pojawia w budżecie to jest kolportaż. Przestańmy udawać, że to jest transparentne, że wiemy, ile to kosztuje. Wielokrotnie również w Komisji Rewizyjnej próbowaliśmy wpisać w plan kontroli na dany rok kalendarzowy kontrolę właśnie w Miejskiej Bibliotece Publicznej odnośnie tego czasopisma. Nigdy nie zostało to przegłosowane – przywoływała radna. – Jeżeli wszystko jest prawidłowo, wszystko jest zgodnie, to nie rozumiem, dlaczego blokuje się kontrolę w tym podmiocie – dodała Osojca-Kozłowska.

Uważam, że powinniśmy pochylić się nad wnioskiem składającego, aby skontrolować wydatki i całe finansowe złożenie tego projektu. Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na brak analiz ekonomiczno-czytelniczych tego biuletynu i nadzoru nad kolportażem. Brak jest informacji o zwrotach, a nieraz w przestrzeni publicznej niestety widzieliśmy, jak walają się całe płachty tego biuletynu – zwracała uwagę radna Violetta Wiercińska. Głos w tej sprawie zabrała również radna Luiza Nowaczyńska. – Też byłam radną, która jeszcze podczas poprzedniej kadencji kilkukrotnie występowałam o informację w sprawie kosztów, jakie ponosimy jako mieszkańcy w kwestii kolportażu i wydawania tego biuletynu. Tej informacji też nie otrzymałam i przyznam szczerze, że na początku też byłam przeciwnikiem tego czasopisma. Wydawało mi się, że ono jest niepotrzebne. Natomiast przez pryzmat czasu bycia radną uważam, że czasopismo jest potrzebne, ponieważ korzystają z niego osoby, które nie mają dostępu do Internetu. Chciałabym tylko, żeby przejrzyste były koszty utrzymania tego czasopisma i chciałabym, żeby jego kolportaż trochę inaczej przebiegał – mówiła Nowaczyńska.

Podczas głosowania większość radnych uznała, że sprawa nie wymaga kontroli. Za uznaniem wniosku mieszkańca za bezzasadny opowiedziało się 12 radnych (Cygan, Dzięcielski, Gadzińska, Grudziński, Iwancz, Morańska, Ora, Rumiancew-Wróblewska, Skowrońska-Wiśniewska, Szczepankowska, Światowa, Zastawny), przeciwnego zdania było 5 (Frączak, Niedzielski, Osojca-Kozłowska, Wiercińska, Żurek), wstrzymało się 2 (Makowski, Nowaczyńska), a 2 radnych nie głosowało (Fasuga, Lewandowski).

/mn/

Reklama
Poprzedni artykułBystrzyca znów zaczęła znikać w zaroślach. Ruszyły prace porządkowe na brzegach rzeki [FOTO]