Strona główna 0_Slider Sklepik przy wydziale dróg. Jak prezydent Świdnicy sprzedawała nie swoją kostkę z...

Sklepik przy wydziale dróg. Jak prezydent Świdnicy sprzedawała nie swoją kostkę z Alei Niepodległości

0

Wszystko zaczęło się od czerwcowego wpisu zapowiadającego kolejny etap remontu Alei Niepodległości w Świdnicy. Pod postem prezydent Beaty Moskal-Słaniewskiej mieszkańcy zaczęli pytać o los zabytkowej kostki granitowej zdemontowanej w poprzednim etapie prac. Prezydent zaoferowała im kupno w dowolnej ilości, a po sprawdzeniu okazało się, że nie ma pojęcia ani o samej kostce, ani o procedurach sprzedaży określonych własnym zarządzeniem.

TEGO NIE PRZECZYTASZ W „MEDIACH” SAMORZĄDOWYCH 

Internauta Leszek Gniazdowski napisał wprost (pisownia oryginalna): „A kostkę brukową znowu ktoś przytuli!!! Ostatnio z pierwszego etapu rozeszła się w świat. A miała być składowana w ciepłowni Ba Zaiszowie ??? Nikt jej już nie zobaczył. Pozdrawiam tych co wiedzą co w 'trawie piszczy’”.

​Odpowiedź prezydent Świdnicy, Beaty Moskal-Słaniewskiej, była co najmniej zaskakująca. Zamiast merytorycznego wyjaśnienia i podania faktów, mieszkańcy otrzymali popis zniecierpliwienia i drwiny. Prezydent odpisała zaczepnie: „potrzebuje pan? Ile ton chciałby pan przytulić? Proszę się zgłosić do wydziału dróg. Do tulenia i do innych celów chętnie przekażemy. Tylko trzeba samemu z MZEC odebrać”.

​Gdy do dyskusji włączył się inny internauta, Szymon Momot, pytając zaskoczony: „mówi Pani poważnie? Można do MZEC ot tak po kostke brukową sobie przyjechać? jestem chętny… całkowicie serio. Można wziąć ot tak?”, Beata Moskal-Słaniewska brnęła dalej w składanie nierealnych obietnic: „można kupić za symboliczną kwotę. To kostka wielkogabarytowa, nie używana już w budownictwie drogowym. Trudna do wykorzystania. Można w tej sprawie kontaktować się z wydziałem dróg”.

​Z kolei w odpowiedzi do kolejnego dopytującego mieszkańca (Wiesława Kownackiego) prezydent dopytywała protekcjonalnie: „Pan potrzebuje? Ile ton?”, co doprowadziło do tego, że oburzony internauta odparł: „Obraziła mnie Pani proponując sprzedaż kostki. Raz jeszcze powiem nie potrzebuję kostki pytałem jedynie o poprzednią zerwaną kostkę z Alei i tylko tyle”.

Reklama

Rzecz w tym, że w całej tej porywczej dyskusji w sieci włodarka Świdnicy popisała się niewiedzą i w błąd wprowadziła samych mieszkańców. Zderzenie buńczucznych zapewnień pani prezydent z urzędowymi dokumentami obnaża ten fakt bezlitośnie.

​Mit 1: „Można kupić za symboliczną kwotę” – Handlowanie nie swoim majątkiem

​Prezydent Świdnicy publicznie sugerowała internautom, że mogą „za symboliczną kwotę”kupić surowiec z al. Niepodległości w wydziale dróg. Problem w tym, że gmina… nie miała do tego żadnego prawa.

​Al. Niepodległości to ciąg drogi wojewódzkiej nr 379. W oficjalnym piśmie skierowanym do redakcji Dyrektor Wydziału Dróg i Infrastruktury Miejskiej Urzędu Miejskiego w Świdnicy, Maciej Gleba, wprost obalił teorie o dysponowaniu tym surowcem przez miasto:

​„Materiały rozbiórkowe (kostka granitowa 18/20, 18/22, krawężniki granitowe, płyty granitowe) zdemontowane z Al. Niepodległości w Świdnicy stanowiły majątek Województwa Dolnośląskiego, którego dysponentem jest Dolnośląska Służba Dróg i Kolei we Wrocławiu”.

​Co więcej, dyrektor Maciej Gleba jednoznacznie odrzucił możliwość stosowania jakichkolwiek miejskich procedur sprzedażowych czy wycen dla tej kostki:

​„Zarządzenie nr 0050-325/2017 Prezydenta Miasta Świdnicy z dnia 13.10.2017 r. w sprawie zasad gospodarowania materiałami z rozbiórek […] nie miało zastosowania do materiałów rozbiórkowych z przebudowy Al. Niepodległości, ponieważ materiał ten nie stanowił własności Gminy Miasto Świdnica”.

​Pani prezydent w sieci oferowała więc mieszkańcom surowiec, który do niej w ogóle nie należał.

Mit 2: „Nie używana już w budownictwie drogowym”? Tymczasem wykorzystano ponownie… 90 ton

​Trudno o większy dowód na brak wiedzy włodarki miasta niż jej własne słowa o tym, że zdemontowana kostka to „kostka wielkogabarytowa, nie używana już w budownictwie drogowym. Trudna do wykorzystania”.

​Tymczasem z dokumentów podpisanych przez Wydział Dróg i Infrastruktury Miejskiej wynika coś dokładnie przeciwnego. Z dokumentu sygn. DI.7021/48/Mag/2022 (z 9 czerwca 2022 r.) wiemy, że z bazy MZEC przy ul. Pogodnej wydano wykonawcy robót (Polskie Surowce Skalne Sp. z o.o.) 90 ton kostki 18/20.

​Dyrektor Maciej Gleba oficjalnie wyjaśnił, po co wydano te 90 ton rzekomo „nieużywanej w budownictwie” kostki: „Wydanie z magazynu wyżej wymienionego materiału nastąpiło na potrzeby wbudowania go w nowo powstającą zatokę autobusową/postojową na Al. Niepodległości, co było przewidziane w dokumentacji projektowej”.

​Mit 3: Detaliczna sprzedaż kostki obywatelom? To zwykła fikcja

​Twierdzenie, że mieszkaniec może tak po prostu „zgłosić się do wydziału dróg” i za symboliczną kwotę „odebrać z MZEC” kilka ton kostki, jest opowiadaniem bajek.

​Nawet w przypadku miejskiego majątku (objętego Zarządzeniem Prezydenta nr 0050-325/2017) procedury zbywania materiałów z rozbiórek są rygorystyczne: wymagają operatów szacunkowych rzeczoznawców, hurtowych przetargów i konkretnych uchwał lub przekazań między miejskimi spółkami. Nie istnieje żaden „detaliczny sklepik przy wydziale dróg”, w którym internauta może kupić parę ton zabytkowego granitu „od ręki”.

​A co naprawdę stało się z kostką? 175 ton wywiezione do Walimia i to… bez ważenia!

​Podczas gdy prezydent w internecie drwiła i proponowała „tulenie kostki”, setki ton kostki wyjeżdżały ze Świdnicy na podstawie zastanawiających  procedur.

​Z oficjalnego rejestru i protokołów zdawczo-odbiorczych (nr 1/PM/B124/2021 – 49/PM/B124/2021) wynika, że materiał masowo wywożono do Olszyńca, Lwówka Śląskiego oraz Walimia. Tylko w dniach 13–21 lipca 2021 roku (protokoły nr 28–35/PM/B124/2021) wywieziono do Walimia 175 ton kostki.

​Jak ten cenny majątek kontrolowano? Dyrektor Wydziału Dróg i Infrastruktury Miejskiej Maciej Gleba oficjalnie przyznał: „Na wniosek Zarządcy Drogi (DSDiK we Wrocławiu) wywieziono surowiec w ilościach szacunkowych (ok. 25 ton na transport). W celu uniknięcia kosztów ważenia nie przeprowadzono ważenia na wadze najazdowej”.

​Co więcej, na samych protokołach wywozu 175 ton do Walimia w rubryce „Odbierający” brak jest jakichkolwiek pieczątek czy nazwisk instytucji – widnieją tam jedynie nieczytelne parafki.

​Kiedy mieszkańcy pytają o publiczne pieniądze i historyczny majątek Świdnicy, oczekują szacunku i wiedzy. Zamiast tego od Beaty Moskal-Słaniewskiej otrzymali opryskliwe docinki i nierealne obietnice sprzedaży majątku województwa, pod którymi ukrywa się całkowity brak orientacji we własnych decyzjach i dokumentach kierowanego przez siebie urzędu.

/red./

Poprzedni artykułJaka przyszłość czeka Miejski Dom Handlowy? „Budynek nie spełnia w pełni swojej roli jako atrakcyjne miejsce prowadzenia działalności”