Strona główna Artykuł sponsorowany Jak szybko samochód traci na wartości? Krzywa deprecjacji rok po roku

Jak szybko samochód traci na wartości? Krzywa deprecjacji rok po roku

0

Auto traci na wartości od chwili wyjazdu z salonu. To nie jest mit ani marketingowa przesada — to matematyka, którą można pokazać na konkretnych liczbach. Problem w tym, że większość kierowców nie myśli o deprecjacji w momencie zakupu, a o jej skali przekonuje się dopiero przy próbie sprzedaży. Wtedy bywa nieprzyjemnie.

Jak szybko samochód traci na wartości?
fot. nadesłana, źródło: gpt

Krzywa deprecjacji — ile auto traci rok po roku?

Analiza przeprowadzona przez firmę carVertical na podstawie 72 milionów rekordów z rynku europejskiego, australijskiego i amerykańskiego pokazuje wyraźny wzorzec. W pierwszym roku eksploatacji większość samochodów traci od 15 do 30% swojej pierwotnej wartości. Samo przekroczenie progu salonu i wyjazd na ulicę obniża wartość auta nawet o 10% — z nowego staje się używanym.

W kolejnych dwóch latach deprecjacja jest nieco wolniejsza, ale wciąż znacząca: w drugim roku to utrata kolejnych 10–12%, w trzecim — kolejnych kilku do kilkunastu procent. Łącznie po trzech latach przeciętne auto jest warte 40–50% ceny zakupu. To dane zbieżne z analizami publikowanymi na polskim rynku przez „Auto Świat”. Innymi słowy: jeśli kupisz nowe auto za 120 000 zł, po trzech latach możesz być zadowolony, jeżeli uda ci się je sprzedać za 65 000 zł.

Pierwsze trzy lata — najdroższy okres posiadania

Trzyletnie auto to klasyczny moment graniczny. Właśnie wtedy deprecjacja jest najintensywniejsza, a koszty posiadania — rata leasingowa lub strata na wartości — najwyższe w stosunku do faktycznej użyteczności pojazdu. Co sprawia, że pierwsze lata są tak kosztowne?

Po pierwsze, nowe auto ma status premium — wyjazd z salonu kończy ten status. Po drugie, kupujący wolą nowe generacje i face lifty, więc poprzednie wersje szybko tracą na atrakcyjności. Po trzecie, gwarancja producenta stopniowo wygasa, co obniża poczucie bezpieczeństwa u potencjalnych nabywców. Wreszcie wysokie ceny katalogowe nowych aut sprawiają, że rynek wtórny i pierwotny przez pewien czas konkurują ze sobą.

Po 5– 7 latach – kiedy opłaca się sprzedawać?

Po przekroczeniu granicy pięciu lat tempo deprecjacji wyraźnie zwalnia. Auta 5– 6-letnie z regularnym serwisem tracą na wartości wolniej, niż w pierwszych latach – choć łącznie do tego momentu mogły już stracić 60–70% ceny początkowej. Okres 3–5 lat to zwykle moment, w którym sprzedaż jeszcze ma sens finansowy: auto ma ustaloną wartość rynkową, nie jest jeszcze postrzegane jako stare i przy dobrej historii serwisowej znajduje kupca bez problemu.

Po 10 latach wartość rezydualna stabilizuje się na niskim poziomie – zazwyczaj 20 – 30% ceny wyjściowej, a czasem znacznie mniej. Od tego momentu o cenie decyduje przede wszystkim stan techniczny, a nie wiek.

Które marki tracą wartość wolniej?

Nie wszystkie auta starzeją się finansowo w tym samym tempie. Na polskim rynku najmniej tracą samochody japońskie — Toyota i Mazda od lat utrzymują pozycję liderów wartości rezydualnej. Blisko nich plasują się koreańskie marki Kia i Hyundai oraz niemieckie — Volkswagen i Škoda. Dacia dzięki niskiej cenie zakupu i zaskakująco dobrej trwałości coraz skuteczniej utrzymuje wartość w segmencie budżetowym.

Więcej tracą auta luksusowe z dużymi silnikami – procentowa utrata wartości trzyletniej limuzyny nierzadko sięga 50%, co przy cenie katalogowej 400 – 500 tys. zł oznacza stratę rzędu 200 tys. zł. Porównywalnie słabo wypadają samochody elektryczne, których technologia bateryjna szybko się starzeje, a także diesle w starszych normach emisji, tracące nabywców z każdym rokiem.

SUV-y zachowują wartość lepiej niż sedany i kompakty tego samego segmentu. Popularność nadwozi typu crossover sprawia, że popyt na nie jest stabilny, a to przekłada się na wyższe ceny na rynku wtórnym.

Kiedy sprzedaż prywatna przestaje mieć sens?

Jest pewien punkt, w którym koszty i czas potrzebny do sprzedaży prywatnej przestają być proporcjonalne do potencjalnej korzyści. Auto warte 10 000 zł może przynieść 1 500 – 2 000 zł więcej przy sprzedaży prywatnej niż w skupie — ale to oznacza kilka tygodni wystawiania ogłoszeń, dziesiątki telefonów, spotkania z kupującymi, negocjacje i ryzyko nierzetelnych kontrahentów. Dochodzą do tego koszty promowania oferty na portalach ogłoszeniowych, które przy aktywnej ekspozycji przekraczają 200 zł, oraz koszty ubezpieczenia przez cały czas oczekiwania.

W przypadku starszych aut, pojazdów powypadkowych, z niesprawnym silnikiem lub z cechami utrudniającymi sprzedaż — diesel w normie Euro 3 lub Euro 4, bardzo wysoki przebieg, niszowy kolor — czas oczekiwania na kupca prywatnego może ciągnąć się miesiącami. Stojące auto traci na wartości, rdzewieje, a akumulator się rozładowuje.

W takich przypadkach sprzedaż do skupu to nie kompromis — to rozsądna decyzja finansowa.

Specjaliści ze skupu aut we Wrocławiu wyceniają każde auto indywidualnie i wypłacają gotówkę w dniu transakcji — niezależnie od rocznika, przebiegu czy stanu technicznego.

Jeśli chcesz sprawdzić, ile warte jest twoje auto w obecnym stanie, wycena w skupie aut używanych we Wrocławiu jest bezpłatna i nie zobowiązuje do sprzedaży.

/Artykuł sponsorowany/

Poprzedni artykułCzy Świdnica wybuduje kompleks przedszkolno-żłobkowy za 35 mln złotych?
Następny artykułSzpital znalazł lekarza chętnego do poprowadzenia neurologii. Jest już umowa