Strona główna 0_Slider „Nie można żyć tylko pasją!” Pracownicy ośrodka kultury, biblioteki, ośrodka pomocy i...

„Nie można żyć tylko pasją!” Pracownicy ośrodka kultury, biblioteki, ośrodka pomocy i OSiR-u żądają podniesienia płac

1

Zawsze byliśmy na końcu, ale tak dłużej być nie może. Część osób już odchodzi, inni poważnie to rozważają. Za obecne pensje nie da się utrzymać rodzin. Jak długo można pracować z pasji do zawodu? – mówią pracownicy Świdnickiego Ośrodka Kultury i Miejskiej Biblioteki Publicznej. Do prezydent miasta Beaty Moskal-Słaniewskiej oraz radnych trafiły dwa pierwsze pisma z żądaniami uwzględnienia podwyżek w budżecie miasta na 2022 rok. Kolejne wnioski mają trafić do magistratu w najbliższych dniach.

Pracownicy jednostek samorządowych tym razem postanowili upomnieć się o zmianę swoich wynagrodzeń bez udziału związku zawodowego. – Wszyscy byli zgodni i podpisało się 90% załogi, z wyłączeniem osób, które akurat były na urlopach poza Świdnicą. Jesteśmy coraz bardziej sfrustrowani, rozumiemy sytuację samorządu, ale kiedy czytamy o podwyżkach w sektorze rządowym, o stałym wzroście płac w handlu i przedsiębiorstwach, czujemy się upokorzeni. Nasze pensje nie tylko nie są podwyższane, ale zostały zamrożone – mówi jeden z pracowników Świdnickiego Ośrodka Kultury. – Nawet w ościennych jednostkach płace są nieporównywalnie wyższe niż u nas – dodaje inna osoba. – Pracujemy w nienormowanym czasie pracy, popołudniami, w weekendy, a jest nas garstka! Jesteśmy osobami wykształconymi, z doświadczeniem, są wśród nas specjaliści rzadkich zawodów. Stale się dokształcamy. Pensje są takie, że nasza praca nie byłaby możliwa, gdyby nie wsparcie ze strony małżonków. Nasze pensje nie wystarczają na utrzymanie rodzin, a efekt jest taki, że część osób zapowiada rezygnację z pracy w ośrodku – dodaje kolejny pracownik.

Podobnie jest w Miejskiej Bibliotece Publicznej. – Półtora roku temu było ostatnie spotkanie z panią prezydent, która obiecywała przyjrzeć się sytuacji i poszukać rozwiązań. Od tamtej pory nikt w sprawie płac z nami nie rozmawiał. Są już osoby, które zmieniły pracę – mówi jedna z bibliotekarek.

„Zaznaczamy, że ostatni wzrost wynagrodzeń w MOPS miał miejsce w styczniu 2019 roku. Dodatkowo w latach 2019-2021 nie otrzymaliśmy żadnych procentowych regulacji płacowych z rosnącą systematycznie inflacją i płacą minimalną” – piszą pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Praca wielu osób zatrudnionych w jednostkach miejskich nie przekracza płacy minimalnej.

„Niewspółmiernie niskie wynagrodzenie w stosunku do charakteru świadczonej przez nas pracy oraz oczekiwań wysokiego poziomu realizacji szerokiego specjalistycznego spektrum usług dla ludności, powoduje widoczny odpływ z naszej instytucji wykwalifikowanych profesjonalistów do innych organizacji branżowych lub sektora prywatnego. Dodatkowo na miejsce wskazanych wyżej pracowników oraz osób korzystających z prawa przejścia na świadczenie emerytalne, nie są tworzone nowe etaty ani dodatkowe gratyfikacje i podwyżki wynagrodzeń dla pracowników pozostających na stanowiskach pracy. W związku z tym pracownicy zatrudnieni w MOPS i tak już znacząco przeciążeni pracą, nie będą w stanie udźwignąć poziomu i zakresu nakładanych na nich nowych zadań.” – dodają pracownicy MOPS-u.

Jak podkreślają pracownicy, to dyrektor jednostki jest odpowiedzialny za płace, ale działa jedynie w oparciu o taki budżet, jaki zostanie zaproponowany przez władze miasta i zatwierdzony przez Radę Miejską, stąd pisma zostały skierowane do prezydenta i radnych, a dotyczą zwiększenia budżetów jednostek w 2022 roku. Pracownicy biblioteki i ośrodka kultury żądają 30% podwyżki płacy zasadniczej, pracownicy MOPS-u podniesienia płacy zasadniczej o 1000 złotych. Załogi są zdeterminowane. – Nie możemy siedzieć cicho i nic nie robić. Rozmawiamy o kolejnych formach upominania się o godne wynagrodzenia, adekwatne do naszej pracy – mówi jedna z pracownic.

– Nie zapoznawałem się jeszcze z pismami o podwyżki. Trudno mi odnieść się do pytania, ponieważ nie wiem, jak kształtują się wynagrodzenia osób występujących o podwyżki. Czy miasto stać? Pytanie do pani prezydent. Ja mogę jedynie powiedzieć, że miasto stać na dopłatę do wieżyczki, na dopłatę do przetargu na modernizację basenu itp., więc na podwyżki może też miasto stać – na pytanie o ewentualne poparcie dla wniosku pracowników odpowiada przewodnicząca klubu radnych PiS w Świdnickiej radzie.

– Jestem za tym, żeby pracownicy zarabiali godnie, zwłaszcza teraz, w czasie fundowanej nam drożyzny. Czekam na odpowiedź Urzędu na pisma pracowników, z której powinno wynikać, jak wyglądają finanse na wynagrodzenia. Pieniędzy jest mało i nie zapowiada się, żeby sytuacja miała się poprawić. Takie nasze minusy centralnych plusów – mówi wiceprzewodniczący Rady Miejskiej  Lech Bokszczanin (Nowoczesna).

– Argumenty są jak najbardziej sensowne, place w jednostkach budżetowych samorządów są często zamrażane, pytanie, jak wygląda to w kontekście wzrostu płac w samym urzędzie miejskim i polityce zatrudnienia w samym urzędzie, czy nie mamy do czynienia z podwójnymi standardami. Do tego dochodzi kwestia proponowanych zmian wynagrodzeń polityków, które tez mogą budzić frustrację i poczucie niesprawiedliwości. Myślę, że trzeba przyjrzeć się tematowi i wysłuchać stanowiska skarbnika i pani prezydent – dodaje radny niezależny Marcin Paluszek.

Z pytaniami o płace w jednostkach miejskich zwróciliśmy się do rzecznika UM.

Agnieszka Szymkiewicz
[email protected]

Poprzedni artykułTOZ zaprasza na spotkanie
Następny artykułZnamy zwycięzców tenisowej rywalizacji [FOTO]