Strona główna 0_Slider Znikają kolejne dzikie wysypiska. „To są tony śmieci. Włos się jeży na głowie”...

Znikają kolejne dzikie wysypiska. „To są tony śmieci. Włos się jeży na głowie” [FOTO]

1

Zaśmiecone okolice Modliszowa, Miłochowa oraz Złotego Lasu znalazły się ostatnio na celowniku Waldemara Woźniaka, emerytowanego pracownika Poczty Polskiej i społecznika poświęcającego swój czas oraz energię na likwidowanie dzikich wysypisk.

Waldemar Woźniak, emerytowany pocztowiec, postanowił poświęcić czas na emeryturze ratowaniu środowiska naturalnego. Sam lub przy współpracy z innymi osobami wyciąga z lasów, łąk, zagajników, polnych dróg i przydrożnych rowów opony, stare pralki, lodówki, tysiące opakowań, plastikowych butelek, odpadów poremontowych, starych mebli i muszli klozetowych.

W ostatnich tygodniach Waldemar Woźniak zajmował się porządkowaniem okolic Modliszowa, Złotego Lasu, a także Miłochowa. – To dramatyczny widok. Ludzie wyrzucają wszystko – od sedesów i opon, po materiały budowlane. W niektórych miejscach śmieci porzucane były długimi latami – wskazuje pan Waldemar, który swoją bezkompromisową postawą wobec zanieczyszczania środowiska naturalnego zjednał sobie licznych sympatyków oraz sprzymierzeńców. Wraz z pracownikami Nadleśnictwa Świdnica porządkował teren sąsiadujący z popularną platformą widokową pod Modliszowem, zbierając tam około dwóch ton odpadów. Kolejne cztery tony udało się wywieźć z Miłochowa, gdzie swoją pomoc zaoferowało 16 mieszkańców miejscowości. Na celowniku społecznika znalazły się teraz okolice Zagórza Śląskiego oraz kolejne dzikie wysypisko w Miłochowie.

Waldemar Woźniak wszędzie dociera wysłużonym, osobowym Volkswagenem. Jego marzeniem jest zakup samochodu terenowego, dzięki któremu mógłby przemieszczać się po trudnym terenie. Podczas poprzedniej zbiórki udało się zgromadzić 38 tys. złotych, jednak nie była to kwota wystarczająca na zakup używanego, ale w pełni sprawnego samochodu.

– Pan Waldemar obejrzał już ich kilkanaście i każde z nich wymagałoby dużego wkładu finansowego. A jak już któreś wpadnie w oko, to jest poza naszym zasięgiem, ponieważ ceny wahają się w granicach 60-65 tysięcy złotych. Przejechał wiele kilometrów w poszukiwaniu sprawnego auta w kwocie, którą udało się zebrać ale z marnym skutkiem. Dlatego wspólnie uznaliśmy, że rozsądniej będzie założyć kolejną zrzutkę i dozbierać brakującą kwotę na zakup sprawnego samochodu, który długo posłuży. Wspólnie możemy spełnić to marzenie i ułatwić tę ciężką codzienną pracę – wyjaśnia Agata Pastuch z Komorowa, która postanowiła wesprzeć społecznika organizując zbiórkę.

Do terenówki można się dorzucić za pośrednictwem serwisu zrzutka.pl.

/mn/

zdjęcia użyczone przez Waldemara Woźniaka

Poprzedni artykułSilny gracz na rynku nieruchomości – Horyzont Inwestycji konsoliduje działania
Następny artykułW jaki sposób udrożnić kanalizację?