Strona główna 0_Slider Najpierw czekanie na mrozie, potem w tłumie. Pacjenci skarżą się na świdnicką...

Najpierw czekanie na mrozie, potem w tłumie. Pacjenci skarżą się na świdnicką przychodnię. Prezes odpowiada

18

– Dostaję dreszczy, jak mam wykonać badania okresowe. To wstawanie w środku nocy, a potem wielogodzinne oczekiwanie na wizytę. Teraz przez pandemię jest jeszcze gorzej. Najpierw marznie się na zewnątrz, potem stoi się w dzikim tłumie – poskarżyła się jedna z osób, skierowana na badania przez pracodawcę do Zakładu Opieki Zdrowotnej BHMed w Świdnicy. O sytuację zapytaliśmy prezesa ZOZ-u.

– Najpierw staliśmy w długiej kolejce na dworze, wysłuchując pokrzykiwań personelu o zachowywanie zasad bezpieczeństwa w związku z pandemią. A po wejściu wszyscy stanęliśmy po prostu w tłumie. Oczekiwanie na wizytę trwało prawie pięć godzin. To było upokarzające, nie mówiąc o strachu przed zakażeniem. Nie mieliśmy szans, by zachować odstęp, a wiele osób nie miało zasłoniętych prawidłowo ust i nosa – opisuje jedna z osób, skierowana na badania okresowe.

Samo oczekiwanie opisał inny z pacjentów na portalu społecznościowym, zamieszczając zdjęcie wykonane przed przychodnią we wczesnych godzinach porannych.

— Jaki jest powód gigantycznych kolejek, tworzących się przed Państwa Przychodnią wczesnym ranem oraz braku zachowania zasad bezpieczeństwa wewnątrz obiektu? O interwencję do naszej redakcji zwrócili się czytelnicy, kierowani na badania przez pracodawców. Twierdzą, że w kolejce stoją głównie osoby, skierowane na badania okresowe przez pracodawców. Dlaczego nie wprowadzili państwo zapisów na konkretną godzinę, by nie narażać ludzi na stanie na mrozie w długim oczekiwaniu lub innego, lepszego rozwiązania? Zdaniem czytelników problemem jest także to, że personel nie dba o to, by pacjenci mieli możliwość zachowania dystansu wewnątrz placówki. Czy BHMeD zawarł zbyt wiele umów z zakładami pracy i nie jest w stanie wykonać zobowiązań z poszanowaniem zdrowia pacjentów? – zapytaliśmy prezesa BHMed-u.

– W nawiązaniu do otrzymanego zapytania, informuje, iż pracujemy w trybie ciągłym zapewniając wszystkim pacjentom dostęp do świadczeń z zachowaniem wszelkich procedur. Wykonane zdjęcie otrzymaliście państwo od niezadowolonego pacjenta firmy, któremu nie podoba się oczekiwanie na badanie. Kolejka przed przychodnią spowodowana jest właśnie wpuszczeniem ograniczonej liczby osób, zebranie wywiadu a także zmierzenie temperatury. Stosujemy zapisy na badania, lecz jest gros osób, które do tych procedur się nie stosują . Niestosowne jest pytanie się o liczbę zakładów z którymi mamy umowę.  Upublicznienie zdjęć zostało zgłoszone naszemu prawnikowi i zostaną wyciągnięte konkretne konsekwencje wobec pana, który to przekazał. Jako jedyna placówka w Świdnicy od momentu ogłoszenia stanu epidemii nie zamknęła drzwi przed pacjentami. Żadne rozporządzenie ani  wytyczne Ministerstwa Zdrowia nie pozwoliły mam na ograniczenie pracy. Personel jest zabezpieczony a pacjent nie ma prawa wejść do przychodni bez wypełnienia ankiety oraz z nakazem maseczki.  Proszę nam dać spokojnie wykonywać nasze obowiązki a nie być  podatnym na niezadowolonych klientów placówki. Zapraszam do etycznych zachowań odnośnie pracy placówek medycznych. Niestety nie wystarczy teleporada aby udzielać pomocy. Może w końcu ktoś doceni nasze zaangażowanie w pracę i niesienie pomocy z narażeniem zdrowia i życia wszystkich pracowników – odpisała prezes Ilona Biłos.

Zgłoszenia redakcja Swidnica24.pl otrzymała od różnych osób i nie było wśród nich mężczyzny, który zamieścił zdjęcie na portalu społecznościowym. Interwencje nie dotyczyły zasad przyjmowania wszystkich pacjentów, a jedynie organizacji wizyt dla osób, kierowanych przez pracodawców na obowiązkowe badania okresowe. Jak informują czytelnicy, zapisać się można tylko na wyznaczony dzień, a nie na konkretną godzinę. – Informacja podana przez telefon była taka, że mam być raniutko, najlepiej przed szóstą. To było wszystko. O wpół do szóstej przede mną na dworze stało już prawie 30 osób – opisuje czytelnik.

Ponowiliśmy pytania do prezesa: Otrzymaliśmy prośbę o interwencję od kilku osób, mamy zdjęcia ze środka przychodni. Osoby, które zgłaszały interwencję, nie były zapisane na godzinę. Miały przyjść rano, a gdy przyszły, oczekiwały na mrozie w kolejce, a później na zatłoczonych korytarzach, gdzie nikt nie zwracał uwagi ani na dystans, ani na prawidłowe założenie maseczek. Pytanie o kwestię medycyny pracy nie jest niestosowne. Być może podjęli Państwo zbyt wiele zobowiązań? Czy taka sytuacja jest normą?

– Zapraszam do przychodni. Zobaczycie Państwo jak wygląda praca z niezadowolonymi pacjentami. Pacjenci bez maseczek i zabezpieczeń nie są obsługiwani. Niestety nie jesteśmy w stanie zadowolić wszystkich – odpisała prezes Biłos.

Pytania ws. sytuacji w przychodni skierowaliśmy do Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu oraz do Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Świdnicy. Czekamy na odpowiedzi, do tematu wrócimy.

Agnieszka Szymkiewicz
szymkiewicz@swidnica24.pl