Strona główna 0_Slider Stoją godzinami, marzną i mokną. Czy jest szansa na pomoc?

Stoją godzinami, marzną i mokną. Czy jest szansa na pomoc?

7

Okropnie wszyscy zmarzliśmy, ja, choć trochę siedziałam w aucie, jestem skostniała. Większość czekała po 3 godziny na zimnie i wietrze. Część z gorączką – opisuje jedna z mieszkanek Świdnicy, która musiała stanąć w kolejce do punktu poboru wymazów. Materiał do testu na obecność koronawirusa SARS-CoV-2 pobierany jest w kontenerze ustawionym przy USC. Wszyscy oczekują na zewnątrz.

Utworzenie punktu w Świdnicy było oczekiwane. Wcześniej osoby, którym lekarze zlecali wykonanie testu PCR, musiały dojeżdżać do Wałbrzycha, Dzierżoniowa, Kamiennej Góry lub Wrocławia. Punkt poboru wymazów został otwarty 22 października, a za jego obsługę i wykonanie testów odpowiada szpital w Bolesławcu. Zapotrzebowanie na badania okazało się ogromne, pod koniec października liczbę pobrań ograniczono do 50 dziennie. Dyrektor szpitala w Bolesławcu Kamil Barczyk zadecydował o zakupie dodatkowego sprzętu do badań oraz powierzenie części zadania podwykonawcy. Liczba wykonywanych dziennie testów zwiększyła się z 700 do 1100. Docelowo ma być ich 1500. Poprawę mają odczuć również osoby korzystające z punktu w Świdnicy.

Problemem pozostaje samo oczekiwanie, które trwa od 3 do nawet czterech godzin. – Nikt o oczekujących nie zadbał. Jest coraz zimniej, a nie ma się gdzie schronić przed wiatrem czy deszczem. Po wielu osobach widać, że bardzo źle się czują, mają gorączkę. Stanie tyle godzin w takich warunkach to dramat. Czy nie można postawić choćby dużego namiotu, gdzie można by się schronić? A może udostępnić hol USC? – pyta czytelniczka.

Ze szpitalem w Bolesławcu nie udało nam się skontaktować. Choć nie jest to zadanie samorządów, pytania o to, czy możliwe jest zorganizowanie pomocy, skierowaliśmy do Urzędu Miejskiego w Świdnicy i starosty Piotra Fedorowicza. – Nie wiem, czy będzie taka możliwość przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa. Zgromadzenie osób z podejrzeniem zakażenia w namiocie czy jednym pomieszczeniu może mieć zły skutek – mówi starosta. Zadeklarował, że zastanowi się nad rozwiązaniem. Na odpowiedź z Urzędu Miejskiego czekamy.

/asz/