Strona główna 0_Slider Powrót do szkół we wrześniu. Minister edukacji: uczniowie nie będą musieli nosić...

Powrót do szkół we wrześniu. Minister edukacji: uczniowie nie będą musieli nosić maseczek

2

Na trzy tygodnie przed końcem wakacji wciąż pojawiają się pytania o to, jak będzie wyglądała nauka w nowym roku szkolnym. Wydaje się, że dzisiaj w przytłaczającej większości szkół na terenie większości kraju można wrócić do stacjonarnych, tradycyjnych zajęć, przestrzegając kilku podstawowych reguł – stwierdził minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski na łamach „Gazety Prawnej”. Zaznaczył jednak, że trwają prace nad rozporządzeniem w sprawie kształcenia na odległość. 

Nie jestem w stanie przewidzieć, kiedy skończy się epidemia. W opinii resortu zdrowia i inspekcji sanitarnej obecny stan pozwala nie tylko na powrót do zakładów pracy, ale także do szkół. Zakładamy, że większość z nich będzie funkcjonowała w sposób tradycyjny. Dlatego też, wraz z Głównym Inspektorem Sanitarnym i Ministerstwem Zdrowia opracowaliśmy i opublikowaliśmy już wytyczne, jak organizować pracę w okresie epidemii. W rozporządzeniach, które kończymy, wskażemy i przypomnimy jednocześnie, jak zorganizować kształcenie na odległość, gdyby lokalnie i przez jakiś czas była konieczność wdrożenia takiej formy pracy. Chcemy wykorzystać dotychczasowe doświadczenia, aby maksymalnie zabezpieczyć zdrowie uczniów, rodziców i nauczycieli. Na tym się teraz koncentrujemy – stwierdził szef resortu edukacji w wywiadzie dla „Gazety Prawnej”.

Dariusz Piątkowski przypomniał, że w wytycznych wskazano, że uczniowie, nauczyciele powinni umyć lub zdezynfekować ręce przy wchodzeniu do szkoły. – Zapewniliśmy chętnym placówkom kilkanaście tysięcy bezpłatnych dyspenserów płynów dezynfekujących. Są one bezdotykowe, bezpieczne. Dyrektor, zgodnie z wytycznymi GIS, ma zaś dopilnować, aby pracownicy obsługi zadbali o czystość sal, ciągów komunikacyjnych, dezynfekcję poręczy, klamek czy miejsc, gdzie dzieci spożywają posiłki – wyliczył minister.

Szef MEN zwrócił przy tym uwagę na wytyczne, które zalecają, aby w miarę możliwości ograniczać w szkole większe skupiska uczniów. – Na pewno więc nie można dopuścić, by jednocześnie 200 uczniów przepychało się do jednej czy dwóch umywalek. Można przecież tak zorganizować lekcje, że w szkole podstawowej młodsi uczniowie zaczynają np. 15 minut wcześniej lub później lekcje od tych starszych. Wtedy można przyjąć, że przerwy dla tych dzieci będą wypadały o równych godzinach, a dla starszych 15 minut później i już mamy podział szkoły na mniejsze grupy – dodał.

Minister edukacji wyjaśnił również, dlaczego zgodnie z wytycznymi uczniowie podczas lekcji w klasie nie muszą mieć maseczek zasłaniających usta i nos. – Klasy są pewnymi zamkniętymi zbiorowiskami. To są ci sami uczniowie, ta sama grupa. Można to porównać do zakładu pracy, urzędu, ministerstwa, w którym też nie nosimy maseczek, bo zgodnie z zaleceniami resortu zdrowia osoby, które dłuższy czas się z sobą kontaktują, nie muszą zasłaniać nosa i ust. Podobnie w domu. Tam, gdzie nauczyciele czują się zagrożeni np. na korytarzu czy w pokoju nauczycielskim, mogą założyć maseczki. My mówimy, że nie ma obowiązku, ale też nie ma zakazu. Tam, gdzie to możliwe, należy zachować dystans społeczny i przestrzegać podstawowych zasad higieny, a uczniowie czy nauczyciele z oznakami infekcji górnych dróg oddechowych nie powinni przychodzić do szkoły – tłumaczył Piontkowski.

/Gazeta Prawna, PAP, opr. mn/