Strona główna 0_Slider Niesprawność jednej z łopat wirnika przyczyną katastrofy śmigłowca w Strzegomiu?

Niesprawność jednej z łopat wirnika przyczyną katastrofy śmigłowca w Strzegomiu?

0

Na razie nie możemy mówić w sposób pewny o przyczynach – tłumaczy Marek Rusin z Prokuratury Rejonowej w Świdnicy, która prowadzi śledztwo w sprawie katastrofy ultralekkiego śmigłowca, do której doszło pod koniec czerwca na obrzeżach Strzegomia. Prokuratura czeka obecnie na zlecone wyniki badań, które pomogą ustalić, kto pilotował maszynę przed tragedią. Trwają również próby dotarcia do kolejnych świadków wypadku.

Przypomnijmy, do tragedii doszło 30 czerwca w rejonie ulic Armii Krajowej i Winogronowej w Strzegomiu, niedaleko drogi krajowej nr 5. Na miejsce wypadku skierowano 7 zastępów straży, policję oraz pogotowie ratunkowe. – Był to dwuosobowy, ultralekki śmigłowiec. Z niewiadomych przyczyn w dość szybkim tempie spadł na ziemię. W wyniku zdarzenia śmierć poniosło dwóch mężczyzn w średnim wieku – mówił Paweł Szydłowski z PSP w Świdnicy. Zmarli mieli 46 i 48 lat.

Wyjaśnianiem okoliczności tragedii zajęła się Państwowa Komisja Badania Wypadów Lotniczych, która 24 lipca przedstawiła wstępny raport dotyczący katastrofy. – W dniu 30 czerwca 2020 r. o godz. 20:16 pilot-właściciel śmigłowca ultralekkiego Phoenix UH-22 o znakach rozpoznawczych SP-(…) wystartował do przelotu z miejsca stałego bazowania do oddalonego o ok. 7 km miejsca, gdzie miał umówione spotkanie. Na pokładzie śmigłowca znajdował się podróżny – znajomy pilota. W trakcie przelotu, w odległości ok. 5 km od miejsca startu wystąpiły trudności z zachowaniem równowagi śmigłowca w locie, poprzedzone, według świadków, nienormalnymi odgłosami pracy zespołu napędowo-wirnikowego. Pilot nie zdołał opanować śmigłowca, który o godz. 20:20 zderzył się z ziemią ulegając całkowitemu zniszczeniu. Pilot i podróżny ponieśli śmierć na miejscu wypadku – stwierdzono we wstępnym raporcie.

Przedstawiono w nim również dotychczasowe ustalenia lotniczej komisji. – W trakcie badania zdarzenia stwierdzono, że pilot-właściciel nie posiadał żadnych oficjalnych kwalifikacji do pilotowania śmigłowca, a wpisany do ewidencji Urzędu Lotnictwa Cywilnego w kategorii “K6E. Eksperymentalna, podkategorii UL-H” śmigłowiec Phoenix UH-22 o znakach rozpoznawczych SP-(…) to dokonana przez jego właściciela przeróbka certyfikowanego zużytego przeszło 30-letniego śmigłowca Robinson R-22 Beta w celu “przeklasyfikowania” do kategorii ultralekkiej, polegająca na wymianie tapicerki i foteli oraz wymianie oryginalnych łopat wirnika głównego o profilu NACA63-015 na lżejsze kompozytowe (węglowo-kewlarowe) o profilu NACA0012, pozbawione jakichkolwiek oznakowań wytwórcy i wyprodukowane przez firmę nie posiadającą certyfikatu producenta lotniczego – wskazano w raporcie.

Badający przyczynę katastrofy członkowie komisji, w trakcie oględzin szczątków śmigłowca nie stwierdzili “objawów żadnej możliwej do wykrycia niesprawności technicznej statku powietrznego, jaka mogła występować przed wypadkiem, poza wyraźnym nie doklejeniem krawędzi spływu jednej z łopat wirnika głównego w pobliżu nasady”. To również wyjaśnieniem tego wątku zajęła się świdnicka prokuratura, która już 1 lipca wszczęła śledztwo w sprawie lotniczego wypadku.

fot. KP PSP w Świdnicy

Raport zawiera istotne informacje. Mamy do czynienia z 30-letnim śmigłowcem, który został przerobiony. Wiemy, że ta przeróbka polegała na wymianie siedzeń oraz na wymianie łopat głównego wirnika, a firma, która wykonała te łopaty, nie posiadała certyfikatu producenta lotniczego . Biegli we wstępnym raporcie stwierdzili niedoklejenie krawędzi spływu jednej z łopat wirnika głównego, która mogła mieć miejsce przed wypadkiem – wskazuje prokurator Marek Rusin. –  Ujęty w raporcie element dotyczący niedoklejenia krawędzi jednej z łopat, koresponduje z naszymi ustaleniami. Podczas oględzin dokonanych wraz z członkami komisji faktycznie ujawniliśmy, że jedna z łopat była rozwarstwiona – dodaje.

Raport dla nas jest istotny, ale jest to raport wstępny. W tej chwili tego raportu nie traktujemy jako dowodu, ale jako źródło dowodowe, które daje nam wskazówki dotyczące kierunku wykonywania dalszych czynności. Będziemy badali zarówno wątek łopat i ich producenta, jak również kwestię niesprawności oraz tego, czy miała ona wpływ na katastrofę, jeżeli miała miejsce przed zdarzeniem – tłumaczy prokurator, wyliczając przy tym inne działania prowadzone przez śledczych w tej sprawie. – Zleciliśmy wiele ekspertyz i w tej chwili oczekujemy na ich wyniki, żeby móc podjąć dalsze czynności. Oczekujemy m.in. na wyniki badań biologicznych oraz badań daktyloskopijnych, gdyż chcemy w sposób pewny ustalić, który z dwóch mężczyzn, którzy zginęli, faktycznie pilotował śmigłowiec. Przypuszczamy, że pilotem był właściciel, ale są to jedynie nasze przypuszczenia. Oczekujemy również na wyniki badań krwi obu mężczyzn, wyniki badań histopatologicznych oraz końcowy protokół sekcyjny. Wiemy, że przyczyną zgonu były obrażenia wielonarządowe – zaznacza Rusin

Śledczy zwrócili się również do operatora numeru 112, żeby ustalić osoby, które na dzwoniły na ten numer. – Mogą to być potencjalni świadkowie. Czekamy na ustalenie tych osób, w celu ich przesłuchania – dodaje szef świdnickiej prokuratury.

Michał Nadolski
nadolski@swidnica24.pl