Strona główna 0_Slider Powiat świdnicki tonie w śmieciach

Powiat świdnicki tonie w śmieciach

3

Po dziewięć godzin przez sześć dni w tygodniu, z przerwami na niepogodę i święta, od blisko dwóch lat Waldemar Woźniak z Pszenna usuwa to, co do lasów, rowów, na łąki wyrzucili nieodpowiedzialni ludzie. Każdy dzień przynosi kolejne przykre odkrycia. Na terenie powiatu świdnickiego nie ma miejsca, gdzie nie znajdowałyby się nielegalne wysypiska śmieci.

Waldemar Woźniak, emerytowany pracownik poczty i myśliwy, samotną walkę z odpadami rozpoczął od swojej miejscowości. W Pszennie wysprzątał brzegi rzeki Piławy i do dziś na bieżąco rozprawia się z pojawiającymi się tu śmieciami. Sława samotnego ekologa szybko rozeszła się po okolicy i wkrótce został zasypany informacjami o kolejnych miejscach, w których nielegalnie wyrzucane jest dosłownie wszystko – od mebli, przez wyposażenie łazienek, przez części samochodowe po ubrania, buty, opony.

W ostatnim tygodniu Waldemar Woźniak wysprzątał dwa miejsca: drogę polną między Świebodzicami i Jaworzyną Śląską, a także tzw. drogę węglową w Jaworzynie Śląskiej. Samotny ekolog coraz częściej dostaje wsparcie od lokalnej społeczności. Do pomocy zgłaszają się wędkarze, piłkarze, strażacy. – Bardzo chciałbym pochwalić sołtysów. Od nich zawsze otrzymuję pomoc w postaci worków, rękawic, obiadów. Czasem otrzymuję także środki na paliwo i fizyczne wsparcie, gdy trzeba wyciągać śmieci z trudnego terenu – wylicza społecznik.

Większość samorządów bez mrugnięcia okiem zapewnia wywóz zebranych odpadów, choć koszty są bardzo wysokie. Zapewnienie jednego kontenera kosztuje od 200 do nawet 2 000 złotych, do tego trzeba dodać cenę za przyjęcie śmieci przez legalne składowisko. Nie wszędzie zarządcy posprzątanych terenów działają szybko. Już od lutego nad rzeka Piławą lezy kilkadziesiąt worków śmieci, wyjętych z wody przez wędkarzy i Waldemara Woźniaka. Przedsiębiorstwo wyłonione przez Wody Polskie w drodze trwającego obecnie postępowania przetargowego, które z niezależnych względów opóźniło się ze względu na pandemię koronawirusa, będzie zobligowane do szybkiego zebrania i wywiezienia pozostawionych worków z odpadami. Prace zostaną zrealizowane do końca maja. Przede wszystkim firma usunie jednak powalone do koryta rzeki Piławy drzewo i uprzątnie kolejne naniesione tam odpady i nieczystości. To pozwoli na stałe pozbycie się zatoru i zapobiegnie dalszemu gromadzeniu odpadów w tym miejscu z pożytkiem dla środowiska i mieszkańców – deklaruje Anna Tarka, rzeczniczka Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej we Wrocławiu.

/asz/
Zdjęcia archiwum Waldemara Woźniaka