Strona główna 0_Slider Sklep wykorzystuje sytuację? Nie, chroni przed spekulacją – tłumaczy właściciel

Sklep wykorzystuje sytuację? Nie, chroni przed spekulacją – tłumaczy właściciel

9

Płyny dezynfekcyjne i rękawiczki w drogeriach, a drożdże w sklepach spożywczych to podczas pandemii koronawirusa najbardziej pożądane produkty w Polsce. Sklepy wprowadziły limity, ale nie wszystkie sposoby podobają się klientom.

Cała Polska zaczęła piec pieczywo w domu i drożdże błyskawicznie zniknęły z półek. „Białym Domu” przy ul. Grodzkiej cenny składnik jest dostępny, ale można jednorazowo kupić najwyżej trzy sztuki i to przy zakupach nie mniejszych niż 25 złotych. Taki sposób reglamentacji zaskoczył klientów. Pojawiły się głosy, że sklep chce wykorzystać sytuację i dodatkowo zarobić. W wałbrzyskim oddziale Państwowej Inspekcji Handlowej usłyszeliśmy, że taka praktyka nie jest uczciwa, ale i nie jest karana.

Proszę w takim razie, żeby inspekcja wskazała mi lepszy sposób na to, by drożdże nie zostały wykupione przez hurtownika i sprzedane za chwilę po znacznie wyższej cenie – denerwuje się Sławomir Kaptur, współwłaściciel Białego Domu. Gdy w obliczu zagrożenia Polacy rzucili się na wielkie zakupy, w dwa dni z jego sklepu zniknęło 800 sztuk drożdży, które miały wystarczyć na pół roku. – Dzięki dobrej współpracy z „Dr Oetker” udało nam się kupić większą ilość  drożdży, ale była to transakcja wiązana. Razem z drożdżami musiałem kupić inne produkty, które nie cieszą się zainteresowaniem klientów. Zastanawialiśmy się, co zrobić, żeby drożdże trafiły do klientów, a nie hurtowników. Idealnego sposobu nie ma. Każdy może przy robionych raz w tygodniu zakupach kupić trzy sztuki drożdży. Gdyby był sam limit, bez dodatkowych zakupów, ludzie kursowaliby wiele razy między półką a kasą i drożdże zniknęłyby w kilka godzin. Tak mam nadzieję, że zapas wystarczy chociaż na tydzień – mówi handlowiec i dodaje, ze nie podniósł ceny drożdży.

Sławomir Kaptur dodaje, że przed placówkami handlowymi są poważniejsze problemy. – Mamy zapas rękawiczek dla personelu, ale zaczyna brakować płynu do dezynfekcji. On nas nikt nie myśli, a przecież jeśli nie będzie stałej dezynfekcji, nie będziemy mogli prowadzić sprzedaży w bezpiecznych warunkach.

/asz/

Poprzedni artykułСвідниця допомагає іноземцям / Świdnica pomaga cudzoziemcom
Następny artykułStan epidemii w Polsce. Szkoły pozostaną zamknięte do Wielkanocy, 30 tys. złotych kary za złamanie kwarantanny